Jump to content
Dogomania

Kruk

Members
  • Posts

    13
  • Joined

  • Last visited

Contact Methods

  • WWW
    http://

Kruk's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Witam, nie wiem czy ktoś jeszcze tu zagląda, ale gdyby tak było, to zapraszam serdecznie na naszą stronę internetową www.mada.ekruk.pl. Są tam zdjęcia naszych zwierzaków. Amona tam zabraknąć nie mogło, bo, mimo, że minął już rok, a nawet więcej od naszego rozstania, to pamięć o nim jest wciąż żywa. Pozdrawiam wszystkich dogomaniaków. Mada
  2. Musimy poinformować wszystkie osoby zainteresowane losem Amona, że niestety Amonek nie żyje. Został uspany w niedziele około godziny 14.00. Stwierdzono u niego początki padaczki, która objawiała się zanikami świadomości. W czasie tych "zaników" atakował wszystko, co znalazło się w jego polu widzenia. Ostatnią osobą, którą zaatakował był Kruk, któremu udało się zasłonić przed kłami Amona metalowym garnkiem i tylko dzięki temu, że byliśmy obydwoje przy tym, udało się mu ujść z życiem. Jest nam naprawdę bardzo przykro, że tak się stało. Nie macie pojęcia, jak za nim tęsknimy. Pokochaliśmy go przez te pół roku tak bardzo, jak on nas. Jako osoby opiekujące się Amonem przed nami, macie prawo do komentarzy i pytań, więc na wszystkie odpowiem na maila. Piszcie na mada_and_kola_co@wp.pl. Mada
  3. Przepraszamy serdecznie, nie zapomnieliśmy o Was, ale całe mnóstwo problemów samochodowych zwaliło się na nas - zachorował nasz Golf i strasznie dużo kosztuje nerwów, czasu i kasy jego naprawa ;) Co do Amonka, to właściwie już jesteśmy na stałym poziomie jego emocji. Bardzo się zaprzyjaźniliśmy, ale do zaufania nam jeszcze strasznie daleko. Szczególnie jeśli chodzi o kwestie żywieniowe - Amon nie życzy sobie absolutnie żadnych żartów przy jego misce. Ostatnio Kruk pogłaskał psa, zanim ten dostał jedzenie i Amon się strasznie wydarł. A jak on warczy, to ziemia drży, a nasze serduszka się kurczą ze strachu. Poza tym jest to przemiły pies z ogromnymi problemami emocjonalnymi - czasem szaleje jak szczeniak (i wtedy należy uciekać, bo może przewrócić), ale zrozumiał, że podgryzanie nas (nawet w zabawie) jest zachowaniem wysoce nie pożądanym; czasem jest naburmuszony i patrzy na nas spod oka, wtedy trzeba się do niego ciepło uśmiechnąć i podarować całe mnóstwo pieszczot, najczęściej pomaga. A czasem po prostu trzeba zejść mu z drogi, bo ma wyraźnie zły humor. Wtedy jest niemiły. Jeśli chodzi o postępy, to chodzimy już w szerokiej obroży (co nie zawsze jest mądrym pomysłem, bo czasem lecę jak szmaciana laleczka kilka metrów za kotem, zanim się o coś nie wyhamuję ;)) i chodzimy na spacerki bez smyczy 15 metrowej ciągnącej się za nami. Generalnie jest w miarę miło. Na początku stycznia planujemy się przeprowadzić do mieszkania dwupokojowego, więc trzymajcie za nas kciuki. :) A tak w ogole to życzymy ciepłych i spokojnych świąt wszystkim dwunogim i czterołapym dogomaniakom. Mada i Kruk
  4. Witamy wszystkich, faktycznie sporo czasu upłynęło od naszej ostatniej wizyty na dogomanii. Ogonek sie całkowicie zagoił, Amon się mocno zaokrąglił ;) Przesyłamy nową porcję zdjęć. Troche sie zmienilem od czasu pierwszych moich zdjec, prawda? ;) Pozdrawiamy: Mada i Kruk
  5. Dobra wiadomość od Amonka i jego ulubionej Pani weterynarz: ogonek jest na najlepszej drodze do zagojenia bez krojenia :) Encorton pomógł i rana na ogonie się zmniejsza, nie ma już bolesności (można ogon wziąć do ręki i obejrzeć), prawdopodobnie wszystko skończy się dobrze bez skalpela. Ciekawe czy włoski na końcówce też odrosną. Dzisiaj po raz pierwszy obejrzałyśmy ogon z panią wet bardzo dokładnie i lekarka powiedziała, że na pewno wszystkie kręgi są w porządku i że najprawdopodobniej Amon sobie sam tak ten ogon urządził. Denerwował się i w stresie zaczął się zjadać zacząwszy od ogona (jak ten wąż czasu :D ). Po dokladnym obejrzeniu, ogon został umyty w spirytusie, a właściciel ogona nawet tego nie zauważył (wcześniej nie mogłam go dotknąć, bo Amon mnie od razu łapal zębami). Zważylliśmy się i ważymy już 60 kg (to znaczy niestety Amon, nie ja :() i chyba na tym poprzestaniemy. Lecznicę pies bardzo polubił i wszystkich w zielonych kitlach również. Dziękujemy wszystkim za ciepłe myśli. Mada i Kruk
  6. Witam jesli chodzi o zachowanie Amona, to (odpukać) dużo lepiej. Powoli zaczynamy mu ufać coraz bardziej, on jest coraz grzeczniejszy i powolutku zaczynaja sie ukladac stosunki miedzy nim, a nasza psica. Amon nauczyl sie, ze nie wolno za nia biegac i bic ja lapami, ze polecenie "stoj" jest bezwzglednym "stoj" i faktycznie staje juz w miejscu. "Waruj" jest opanowane do perfekcji - kladzie sie przy pierwszym poleceniu, podobnie "siad". Nie ciagnie na smyczy, powoli rozumie co oznacza "rownaj" i ze nalezy usiasc przed przejsciem przez ulice. Jak widac na zdjeciach uczy sie tez pic wode z butelki (jest to niezbedne na spacerkach, bo dla niego nosimy 3 litry wody, do tego micha juz by nie weszla do plecaka :)) Zaczynaja go cieszyc spacery (wczesniej bardziej cieszyly go powroty ze spaceru), wydaje nam sie, ze czuje sie bardziej bezpieczny i ze juz ma pewnosc, ze nie wyprowadzimy go gdzies i nie zostawimy. Wciaz najbardziej na swiecie kocha nasz samochod. Udalo nam sie go umyc (jedno zdjecie to obrazuje), co wcale nie bylo latwe - 30 wiader wody (!! ) i Amon, wyobrazcie sobie, ma lapy, krawat i ogon biale, a nie zolte :lol: Na razie jest wszystko coraz lepiej, z dnia na dzien lepiej. Nie wykazuje zadnych zachowan sprawdzajacych hierarchie w domu, ale tez moja mama rzadko sie z nim widzi, bo pracuje cale dnie. Zobaczymy znowu w weekend, bo wtedy mamy wiecej czasu na obserwacje i oswajanie go. Na codzien wstajemy o 8.00, sniadanko dla Amona, krotkie pieszczoty, dwukrotna wymiana wody (przed i po sniadaniu), jedziemy do pracy, wracamy okolo 19.00, dlugi spacer z Amonem i Kola, kolacja i tyle. W miedzyczasie jest w domu moj brat. Tylko w weekendy mamy cale dnie dla siebie :). Pozdrawiam. Mada
  7. Witamy ponownie, tak jak obiecalismy, pożyczylismy aparat i kliknęlismy kilka zdjęć Amonkowi. Niestety jak pech, to pech i aparat sie spsuł :( 40 zdjęć zniszczonych. Dołączymy tutaj te, które udało się odratować. Pozdrawiamy.
  8. Wpadłam tylko na chwilkę na forum, bo idziemy spać (strasznie męczący dzień - ostatnie koszenie przed zimą). A więc: Lagunko Amon reaguje obojętnie na wszystkie psy za płotem, nie daje się sprowokować na żadne bieganie wzdłuż płotu, ani inne takie. Pudla widzieliśmy ten jeden raz tylko (na mojej ulicy jest jedna sztuka, a tam gdzie chodzimy na spacery, w ogóle nie ma psow, tylko pola i chaszcze), w związku z czym nie wiem czy nie lubi rasy, czy tylko ten jeden mu się nie podoba. Pytałam, bo na żadnego psa tak nie reagowal nigdy, jak na tego biednego pudelka, który o malo nie dostał zawału jak zobaczył szarżującego Amona. Anovi na razie ogonek ma się wietrzyć, bo wet podejrzewa jakieś świństwa w tym ogonku (stąd antybiotyk i steryd), a ja raczej opatrunku nie chcę sama dawać, żeby znowu go nie zaczął ogryzać, jak mu coś będzie przeszkadzać. Myślę, że z tym spacerkiem to dobry pomysł, ale za jakiś czas. Powiedz mi jeszcze te Twoje dożątka to psiury czy psice? Pewnie elementy mieszane....;) Dobrej Nocki wszystkim ludziom i psiakom i innym zwierzakom. Mada
  9. Czesc, przepraszam, ze nie pisalismy, ale bardzo duzo nam sie zwalilo pracy na głowę (jak to w każdej pracy po urlopie). Jak już Guśka napisała: faktycznie żyjemy, nic się szczególnego nie dzieje. Amon tyje na potęgę, musimy mu ograniczyć jedzenie, bo on nie wie ile powinien zjesc (wg niego chyba tyle, ile waży). Między dwoma wizytami u weta (sobota po przyjezdzie do domu i wczoraj - utył 5 kg). Pozyczylismy aparat, wiec po weekendzie dostaniecie swieze fotki Ancymonka :) Anovi - to jest pierwszy nasz dog (wczesniej byl jamniczek oraz bokserka i rottweiler - aktualnie). Faktycznie szybko sie uczy i faktycznie szybko sie nudzi, juz wiem czemu dogi sa "niepracujace" :lol: Nasz rottweiler uczył się trochę wolniej, za to "na stałe", wszystkie wyuczone komendy robi z niemiecką dokładnością do dzis (juz 10 lat), natomiast bokserka jest podobna do Amona - szybko łapie o co chodzi i wszystko robi niedbale, ale jest bardzo karna (tego niestety o Amonie nie da sie powiedziec :-? ) Co do ogonka, to do antybiotyku dostaje jeszcze Encorton, ale obawiam się, że to na nic. Problem z ogonem polega na tym, że jest intensywnie używany i to z bardzo dużą siłą. Amon go już nie obgryza (na początku mu się zdarzało), tylko "rozkrwawia" ranę uderzając ogonem o co popadnie. Dzis tak się ucieszył, że przyjechaliśmy z pracy do domu, że mam cały tył samochodu we krwi (ciekawe, co pomyślą kierowcy jadący jutro za mną do pracy) :) W niedzielę będzie wielkie mycie samochodu, Amona i Kima (który też się już zakurzył mocno), potem zrobimy sesję zdjęciową. Amon będzie odpicowany na cycuś glancuś ( :wink: ), żeby wszystkie jego ciocie były z niego dumne. Pozdrawiamy gorąco. Mada i Kruk PS. Anovi ty masz teraz doga? Bo spacerek z Amonkiem jeszcze ciągle nie należy do najprzyjemniejszych np. dla naszej psicy, która jest o polowę od niego lżejsza i mniejsza. Lubi ją czasem pogonić, na co ona urażona się strasznie odgryza :) PS.2. Zaobserwowałam z przykrością, że Amon chronicznie nienawidzi pudli. Nie mam pojęcia dlaczego. Wszystkie psy olewa, natomiast na pudla za płotem rzucił się z zębami i niełatwo było go od płoty odciągnąć :oops: . Lagunka masz jakiś pomysł dlaczego tak jest? W najbliższym sąsiedztwie Amona w schronisku byłu owczarkopodobne (przynajmniej w czasie, kiedy go poznaliśmy).
  10. Czesc Dogomaniacy ;) Lagunka --> bardzo dziękuję za skondensowane wiadomości, zrozumiałam z Twojej wypowiedzi, że praktycznie wykazywał agresywne zachowanie tylko wobec człowieka (zwierzęcia/bydlaka?), którego się obawiał. Tak myślałam. Strasznie mnie ucieszyło, że nie tylko Amon szczerzy zęby przy powitaniu i że jest to specyficzna oznaka radości. Daga10011 --> Amon nie chodzi na PT, sami go szkolimy, potem ewentualnie sprawdzimy się na egzaminie. Będziecie trzymać kciuki, prawda? :) Swoją drogą, ten pies musiał być kiedyś szkolony przez kogoś, a teraz po prostu sobie te komendy przypomina, bo nie można się tak szybko uczyć. Dzisiaj polecenie "waruj" wykonał z 80% skutecznością (po pierwszym poleceniu, pozostałe 20% trzeba było powtórzyć rozkaz dwu-,trzykrotnie), polecenie "siad" - 100 % skuteczności, "zostań" - odległość 5 metrów. Takie postępy są nienaturalne... Pierwszy raz coś takiego widzę. Poza tym wykoncypował sobie, że bardzo lubimy, jak siedzi lub waruję, w związku z tym, kiedy niosę michę z żarciem i mówię "fe - nie skacz", Amon podbiega tam, gdzie zawsze stawiamy miskę , siada i grzecznie czeka, aż dostanie jedzenie. Jeszcze jedno: Amon doskonale rozumie, że wstać po "waruj" może dopiero wtedy, gdy usłyszy "biegaj". To już mnie wprawia w osłupienie :) Poza tym spróbuję skombinować jakiś aparat, bo go nie poznacie - strasznie się zaokrąglił. Żeberek już nie widać, nóżki tylne umięśnione i słabizna podciągnięta bardzo niewiele ;) - brzuszysko mu rośnie. Dzisiaj nie próbował żadnych sztuczek dominacyjnych z żadnym z nas, myślę, że chwilowo sobie odpuścił, poczeka na lepszą okazję. :wink: Jutro jedziemy do weta, Amon się strasznie cieszy, bo uwielbia jeździć samochodem. Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki za odzew. Mada & Kruk
  11. Kora ---> opowiedz mi, proszę o swoich spostrzeżeniach dotyczących Amona. On szczerzy zęby nawet jak nas widzi, my go wołamy, doskonale wie, że my to my. To wygląda na jakiś tik nerwowy, coś zupełnie niezależne od niego, odruch warunkowy? Lagunka ---> chodzi mi o to, czy poza skakaniem na dziewczyny, Amon wykazał jakieś agresywne zachowania, czy warczał, czy kogoś ugryzł i czy wyglądał na psa, który chce zaatakować. I jeszcze czy zauważyłyście kiedyś u niego te dziwne szczerzenie zębów połączone z cieszeniem się na wasz widok. Marka ---> decyzja zaadoptowania Amona była przemyślana przez nas na wszystkie możliwe sposoby. Zdecydowaliśmy się go wziąć dopiero w trzecim dniu naszych wizyt u niego. Dwukrotnie był z nami i naszą suką (to ona jest ta niemiła w naszym stadzie, rottweiler jest spokojnym pieszczochem) na spacerze. Testowaliśmy go przechodząc z nim na smyczy obok psów agresywnie nastawionych do niego i obok kotów. Wszystkie testy przeszedł pomyślnie. Nie można się było bardziej przygotować. A poza tym czy jakbyśmy mieszkali bliżej byłoby łatwiej komuś? Nie braliśmy i nie bierzemy pod uwagę oddania Amona z powrotem do schroniska bez względu na to czy mieszkamy 300 km od Palucha czy tuż za rogiem. Poza tym Amon i Kimo (rottweiler) nie spotkali się na posesji, tylko na neutralnym terenie, na spacerze, obydwa na smyczach i w kagańcach. Nie było mowy o "rozdzielaniu walczących psów". Jeśli chodzi o skórzany kaganiec, to został on zakupiony na dwie godziny przed odebraniem psa ze schroniska i Amon nosi go zawsze przy szkoleniu na przykład. Nie zaniedbujemy jego wychowania, mamy go od piątku wieczorem praktycznie (dojechaliśmy do domu około 20.00) i Amon już potrafi siadać, warować, stać (zatrzymuje się w miejscu, nawet podczas harców w wysokiej trawie, które uwielbia), zna komendę "fe", "nie rusz", "wyjdź" oraz "równaj". Najgorzej mu wychodzi "waruj", bo wymaga to od niego przyjęcia pozycji podporządkowanej, dlatego podczas szkolenia nosi kaganiec, żebym zawsze mogła go zmusić do leżenia (konsekwencja). Nie znosi też komendy "zostań", strasznie się denerwuje, jak próbuję odejść, ale tutaj też się już mogę pochwalić postępami - mogę już odejść od niego na długość smyczy :). Marka, tego psa nie da się nie pieścić. On chodzi za mną krok w krok, a gdy się przytula, to wykazuje wszystkie cechy podporządkowania: odsłania brzuszek, podchodzi zawsze ze schyloną głową (co jest dla niego naprawdę nietypowym zachowaniem), wkłada mi głowę pionowo między kolana i tak zostaje, gdy głaszczę go za uszami. Nigdy nie kładzie mi głowy na kolanach płasko (jak moje stare psy), zawsze odwraca wzrok, gdy patrzę na niego uważnie. To jest naprawdę psiak spragniony miłości tak bardzo, że oddanie go teraz do azylu chyba by go zabiło. On każdym centymetrem swojego ogromnego cielska cieszy się, że ma dom. Do wszystkich przyjaciół Amona ---> chcę Wam wszystkim powiedzieć, że Amon tyje. Już mu się trochę brzuszek zaokrąglił i troszeczkę mniej widać żeberka. A nie było łatwo, bo jak tylko dostał coś tłustego (na przykład puszkę psiego żarcia lub mięso do swojego makaronu gotowanego na wodzie) dostawał strasznej biegunki. Ale teraz już się przestawił na bardziej treściwe jedzenie i widać efekty. Jest też zła wiadomość, prawdopodobnie trzeba będzie amputować mu końcówkę ogona, bo mimo antybiotyku w tabletkach oraz różnych mazideł, ogon nie chce się zaleczyć. Wizytę kontrolną u wterynarza mamy umówioną na środę, to powiem coś więcej. Dziękuję bardzo wszystkim za odpowiedzi na mój post. A Amon bardzo wszystkim dziękuje za opiekę nad nim wtedy, gdy tego najbardziej potrzebował i przesyła Wam gorące machnięcia ogonem. Teraz poczytam sobie stronę o Gringu, poleconą przez Katiuszkę. Ostatnie zdanie: ktoś pytał skąd się dowiedziałam o Amonie. Otóż znikąd. Pojechałam do schroniska po rottweilera Mobila, ale niestety z kilku powodów nie mogłam go adoptować, a Amon mnie zupełnie przypadkiem zauroczył (wtedy jeszcze nie znałam jego imienia i mówiłam na niego Pluto;)). Jeszcze raz wszystkim dziękuję i dobrej nocki życzę. Mada
  12. Cześć :) no więc jest mały problem i zwracam się z nim do Was, bo znacie Amonka dłużej niż ja. Niestety nie jest tak różowo jak wydawało się na samym początku. Amon po przyjeździe do nowego domu przykleił mi się do nogi i nie dało się nigdzie ruszyć bez jego asysty :) Potem przyszli się z nim przywitać wszyscy domownicy - moja mama, mój 18-letni brat i jego dziewczyna. Amon postanowił skoczyć na moją mamę i dziewczynę brata, ale dostał ostrą reprymedę ode mnie i potem był grzeczny. Dzisiaj mija drugi dzień, od kiedy Amon z nami mieszka i już czuje, że dom jest jego, my jesteśmy jego i ogródek też jest jego. Problem jest taki, że Amon (wbrew pozorom) jest agresywny. Generalnie rzecz biorąc, to jest dobra cecha psa użytkowego, bo poza ładnym wyglądaniem, pieszczeniem się z nami i jedzeniem (Boże jakie ilości on je!! :o ), powinien też pilnować posesji. Problem polega na tym, że on jest strasznym dominantem. W sumie wie, że nie wolno mu na nas skakać, przechodzić przed nami przez furtkę, ciągnąć nas smyczy itp, ale zdarza mu się złapać mi dłoń zębami (bardzo stanowczo wtedy mówię "Fe, zły pies" i on puszcza). Chodzi mi nie o to, że Amon dominuje, tylko o to, że cały czas mnie sprawdza, co przy jego wadze, sile i wzroście jest o tyle niebezpieczne, że kiedyś mnie może zaskoczyć. Mam w związku z tym do was dwie prośby: przeczytałam całe forum i proszę wszystkie osoby, które widywały się z Amonem, brały go na spacer itp o napisanie jakie dominacyjne lub agresywne zachowania on kiedykolwiek wobec kogokolwiek przejawiał (w stosunku do Was lub pracowników schroniska), a druga prośba: czy kiedykolwiek szczerzył na Was zęby, kiedy się cieszył, że przyszliście (Amon, kiedy jest ciemno lub jest sam w ogródku przez dłużej niż 15 minut ma nawyk szczerzenia zębów kiedy nas zobaczy. W tym samym czasie merda ogonem i kołysa głową, czyli nie jest to zachowanie dominanta, bo nie stoi prosto i nie próbuje zajrzeć nam w oczy. My ignorujemy jego zęby, podchodzimy do niego i głaszczemy go po głowie, wtedy też nie zrzuca ręki, spokojnie daje nam sobie położyć rękę na głowie i karku. Po minucie przestaje się szczerzyć. Mam wrażenie, że on jeszcze nam nie do końca ufa i daje nam znak, że bardzo się cieszy, że nas widzi, ale jakbyśmy go chcieli uderzyć, to mamy widzieć, że on ma duże i białe zęby :) Proszę Was wszystkich o pomoc, bo to jest bardzo fajny pies i bardzo chciałabym żebyśmy żyli długo i szczęśliwie, a na razie on mi ufa bardziej niż ja jemu. Ja go znam dopiero 3 dni, a Wy kilka miesięcy, więc myślę, że możecie mi pomóc. Chciałabym też Was wszystkiech uspokoić - nie zamierzamy oddawać Amonka, nie przeszkadza mi, że muszę włożyć ogrom pracy w jego wychowanie i ogrom pieniędzy na jego jedzenie ( :P ). To nie jest mój pierwszy pies, z którym muszę walczyć o przywództwo w stadzie, jak już wiecie mieszka z nami też 10-letni rottweiler, który ma charakterek i w młodości potrzebował silnej ręki, tylko łatwiej jest eliminować wszystkie złe nawyki psa w zarodku, kiedy ma kilka miesięcy, a trochę trudniej jest u psa, który ma prawie dwa lata. Mada PS. Anovi napisz gdzie mieszkasz, to na pewno się umówimy na wspólny spacer za jakiś czas, jak już będę Amona w stu procentach pewna ;) PS.2. Nie zapominamy o miłości do niego, tego się nawet nie da zapomnieć, bo ten psiak strasznie łaknie uczucia. Jak tylko gdziś usiądę, to już mam kilkukilogramowy łeb na kolanach i się pieścimy (ostatnio 2 godziny zbieraliśmy owoce, które spadły z drzewa i Amon odkrył, że można się bawić gruszkami i jabłkami jak piłką) PS.3. Zdjęcia wstawimy, jak tylko je będziemy mieli, bo na razie jeszcze nie dorobiliśmy się aparatu, ale jak tylko coś będziemy mieli, to zaraz umieścimy na stronce. Pozdrawiam wszystkich dogomaniaków i z niecierpliwością czekam na odpowiedzi.
  13. Witam.(y) My i Amon. Raczej bedzie trudny do wysledzenia - wywiezlismy go dosc daleko (jakies 300 km). Do Bytomia dokladniej. Dojechal szczesliwie. My tez :-). Ktos napisal, ze Amon ma okolo 3 lat. W/G ksiazeczki ma ciut mniej. O polowe nawet. Nie zeby to bylo szczegolnie istotne - moglby miec nawet 100. Pisze o tym dlatego, ze wciaz momentami zachowuje sie jak szczeniak. Amon na szczescie lubi jezdzic samochodem. Na szczescie, bo przyszlo mu jechac przez cztery godziny na tylnym siedzeniu, ale zupelnie nie marudzil. Wlasciwie to wygladal na takiego, co mu sie nawet podobalo. Wszyscy oczywiscie sa nim zauroczeni. - Co do obaw - na pewno go nie oddamy. - Co do wielkosci - to nie pierwszy spory pies, ktory mieszka z nami - nie stanowi to problemu. - Co do zachowan dominacyjnych - duzy pies, wymaga poza miloscia, rowniez stanowczosci, a przede wszystkim konsekwencji. Mysle, ze jestesmy mu w stanie zapewnic wszystko, czego potrzebuje. Jak na razie wyglada na najszczesliwsze zwierze na swiecie, a chyba o to wlasnie chodzi :-). Pozdrawiamy: Mada & Kruk P.S. Slyszalem jakies plotki o dwoch chlopakach i dziewczynie. Chcialbym uroczyscie oswiadczyc, ze jestesmy standardowa para, a kolega byl tylko dla towarzystwa.
×
×
  • Create New...