Jump to content
Dogomania

Lufa

New members
  • Posts

    2
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lufa

  1. paweł, parafrazując Twoje słowa: a kimże Ty jesteś, żeby oceniać, czy moja wypowiedź wnosi coś do dyskusji? dla Ciebie nie wosi, a dla innych może przeciwnie. co do reszty. po lekturze Twoich postów - nawet w najśmielszych marzeniach nie śmiałabym przypuszczać, że może liczyć się dla Ciebie zdanie ludzi takich jak ja - niepewnych, wątpiących, zaszokowanych szybkością wypadków, czekających na więcej informacji. nie TYLKO ja miałam takie zdanie na początku, nie TYLKO u mnie dokonywała się pewnego rodzaju ewolucja. dla Ciebie ważniejsze było widocznie "doprowadzenie do wściekłości niektórych osób". i nieważne, że mogło to dotykać nawet osób, które przyznawały Wam rację. każdy kto nie stanął murem za Tobą - wróg i mamy go wiadomo gdzie. zamiast przekonać do swojej racji, doprowadziłeś do sytuacji wręcz przeciwnej. ale tak, zapomniałam, przecież Ciebie to kompletnie nie obchodzi. ciekawe tylko skąd się wzięło zdanie "dziękuję za zrozumienie"? jak widać było aktualne tylko do momentu, kiedy nie napisałam że to czy tamto mi się nie podoba. och, to zaiste przejawy wyważonej samooceny. kto napisał, że chips nie powinien być uśpiony? nikt. ja sama pisałam, że wielce prawdopodobne, że historia skończyłaby się tak a nie inaczej. ludzie oburzyli się na ekspresowe tempo uśpienia. sprawa kwarantanny jest jak widać niewygodna, bo "wybacz, ale nie będę się rozpisywał". oczywiście, że nie, rozumiem, to naturalne, że można się podpierać zdaniem autorytetów na temat uśpienia psa, a nie można się opierać na autorytecie inspektora weterynarii w sprawie procedury przy pogryzieniu. tak, takie podejście wzbudza zaufanie. może darowałbyś sobie kłucie po oczach rzekomym brakiem troski wszystkich, którzy się z Tobą nie zgadzają, o zdrowie leni. jak rozumiem każdy kto zabiera zdanie w tej sprawie musi najpierw wypytywać z detalami o jej stan. a nie daj boże ma odmienne stanowisko - ile razy musiałby wtedy wypytywać, abyś poczuł, że na serio komuś może zależeć na tym, aby była zdrowa, nawet jeśli się z Tobą nie zgadza? zarówno ja, i wiele innych osób współczuły leni, wyraziły ubolewanie i życzyły powrotu do zdrowia. oczekujesz czegoś jeszcze? ile razy? jak często? jeśli zaś chcesz się licytować w temacie zdrowia to proszę: jako ostatni powinieneś wygłaszać uwagi na ten temat, skoro pierwszą rzeczą jaką zrobiłeś po pogryzieniu było uśpienie psa, a nie zawiezienie leni do szpitala i przeprowadzenie obserwacji psa. nie widzę nic niestosownego w pisaniu o moim kredycie zaufania. nie chodzi o moją osobę personalnie (bo jesteśmy dla siebie anonimowymi ludźmi w sieci i wybacz, ale nie odczuwam potrzeby uzewnętrzniania swojej samooceny), ale o proces zmiany stanowiska pod wpływem Twojego zachowania. i nie jestem jedyna, jakkolwiek by to było dla Ciebie niewygodne. co do stylu Twoich wypowiedzi, to parę postów wyżej są cytaty. nie chce mi się już przytaczać, każdy może przeczytać. moje prywatne podsumowanie (tak tak, ośmielam się wygłosić SWOJĄ opinię w tej sprawie, och ach, cóż za zarozumialec ze mnie): sprawę uważam ze swej strony za zamkniętą. nie zamierzam się wdawać w jakieś słowne gierki i rozdzielanie włosa na czworo. każdy wyrobił sobie własne zdanie. życzę psom do adopcji i ich nowym właścicielom więcej szczęścia.
  2. świetnie, że wypowiedź grzegorzartura wzbudziła tyle entuzjazmu. niestety, moja może roczarować, dlatego niezbyt odpornych na wypociny odsyłam na kawę lub piwo. temat chipsa aka pattona śledzę od samego początku na forum bullterrierowym. znam sprawę, poniekąd byłam w nią zaangażowana (niestety tylko finansowo). a skoro topic na BTF został zamknięty - pora na podsumowanie, które uczynię tutaj. od samego początku, pomimo zaszokowania wiadomością o uśpieniu chipsa, starałam się wykazać maksimum zrozumienia dla decyzji Leni i pawła. sama byłam w przeszłości pogryziona przez psa, miałam także kilka psów-znajd, moja mama została przy mnie bardzo poważnie pogryziona przez dużego psa (rany leni to przy tym ukąszenia komara) - tygodnie w gipsie, rozerwanie mięśni do kości. znam ból, bezradność i strach, który w takich sytuacjach może ogarnąć. bardzo współczułam leni bo wyobrażałam sobie, co przeżywa. dlatego dałam jej i pawłowi potężny kredyt zaufania. jednak w miarę napływania informacji, także na priva od pawła, kredyt ten malał. aż wygasł. a, paradoksalnie, właśnie leni i paweł wbili do trumienki w której spoczywał ostatnie gwoździe. dlaczego? już wyjaśniam. 1. początkowo reakcję pawła , jego emocjonalne wypowiedzi naszpikowane inwektywami, uznałam za emocjonalną reakcję na atak ze strony niektórych osób. zrozumiałam to, bo mi także takie reakcje, i takie słowa wydały się kompletnie niestosowne w sytuacji, w której ktoś został pogryziony. byłam zaskoczona, zszokowana, ale nadal wierzyłam, że decyzja o uśpieniu nie zapadła ot, tak sobie. dalsze zachowania pawła, w miarę upływającego czasu, porażały mnie. jego wyzwiska, obelgi, totalne lekceważenie WSZYSTKICH, nawet tych, do których pisał tak jak do mnie na priva, jego buta i arogancja, utwierdzały mnie w przekonaniu, że znowu k...wa sie pomyliłam w ocenie. jego niesmaczne, żałosne "żarty" na temat usypiania leni, jego podpisy pod własnymi wypowiedziami w stylu "morderca bulli".... zgroza. zgadzam się co do jednego, bo określił się mianem "cham skądś tam", gdzie lokalizacja w tym opisie jest najmniej ważna.... po prostu ręce mi opadły. paweł dostał ode mnie wielki kredyt zaufania i dawkę zrozumienia (o czym zresztą dyskutowaliśmy na priv), zupełnie jak chips. i także jak on (w mniemaniu co niektórych) - nie wykorzystał jej. zarobił ode mnie na złotego strzała (o czym także został poinformowany). 2. w tym punkcie pomijam samą decyzję o uśpieniu. ale jeśli julka-bulka ma rację (a nie mam podstawy by jej nie wierzyć, bo z reguły jest to osoba, która wie, co mówi, choć z której opiniami ja, zdarza się, totalnie się nie zgadzam) w kwestii kwarantanny i postępowania w przypadkach pogryzienia przez psy, to kolejna porażka, którą udowodniłoby nawet dziecko. dużo było słów pawła i innych osób w stylu "wy, którzy bronicie chipsa, ciekawe ja byście gadali, gdyby to WASZEJ rodzinie się przytrafiło", albo "co by było, gdyby WAS to spotkało!", lub "zastanówcie się co WY byście zrobili na miejscu pawła i leni!". więc w świetle opisu leni podsumuję te głosy - pieniactwo. te wielkie słowa o tym, jak ważne jest ZDROWIE I BEZPIECZEŃSTWO najbliższych... zwykłe pieniactwo i wykorzystanie emocjonalnych pobudek osób śledzących sprawę. dlaczego? proste. - W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI ZOSTAŁ UŚPIONY PIES. MIGIEM! dlaczego paweł nie zainteresował się najpierw losem leni? dlaczego nie zawiózł jej do szpitala NATYCHMIAST? kiedy moją Mamę pogryzł pies i krwawiła jak prosię na środku osiedla, wszyscy mieli w dupie psa, który to zrobił, a zajęci byli organizowaniem pomocy. nawiasem mówiąc, moja pierwsza myśl po zabraniu jej do szpilata była "zatłuc gnoja", ale o dziwo, jakoś potrafiłam myśleć o tym, że pies powinien żyć, dla dobra mojej Mamy. dlaczego TOTALNIE ZIGNOROWANO procedurę obserwacji zwierzęcia, które pogryzło?? a gdyby chips BYŁ chory na wściekliznę? (co jest wprawdzie wyjątkowo mało prawdopodobne, ale nie wykluczone). każdy z obrońców decyzji o uśpieniu podkreśla, że pies i jego zachowania zostały poznane na tyle, by móc z pełną odpowiedzialnością podjąć decyzję o uspieniu. super, może i tak było. tylko na boga, kto z pełną odpowiedzialnością ZNAŁ PSA NA TYLE, BY WIEDZIEĆ ŻE JEST ABSOLUTNIE WOLNY OD WŚCIEKLIZNY?! 3. nie oceniałam i nie zamierzam oceniać wzajemnych opinii pawła, leni, justy, darka czy kogokolwiek innego na temat zachowania psa w takich a nie innych sytuacjach, jego reakcji na spacerach, w domu, reakcji na piłeczki, dzwonki do drzwi i na kurze białko. to jest jedynie słowo przeciwko słowu, a żadnej z tych osób nie znam a tyle, aby bezwarunkowo im wierzyć. staram się oceniać fakty. a fakt niestety dla mnie zasadniczy jest taki, że decyzja o uśpieniu była totalnym błędem. mało tego, do błędu tego przyznał się paweł w jednym z postów na FBT. i co z tego? i kopytko. dalej najważniejszym tematem było kto ma do jasnej cholery rację. jak to kto, skoro wszyscy mówią, że decyzja o uśpieniu była błędem, a różniece występują TYLKO i wyłącznie w odniesieniu do źródła takiej czy innej opinii. dla jednych najważniejsze było życie psa, dla innych - rzekome bezpieczeństwo (piszę "rzekome", bo dla mnie bezpieczeństwo w tej sprawie zostało zignorowane, acz rozumiem, co ludzie wypowiadający się wcześniej, przed poznaniem wersji zdarzeń leni mialei na myśli - po prostu bezpieczeństwo najbliższych, znajomych - ludzi przebywających z psem). odnoszę jednak wrażenie, że w całym emocjonalnym szumie wokół tej sprawy, w atakach i obronie, zanikło gdzieś totalnie SEDNO tej sprawy. a było ona takie, że uśpienie było przejawem raczej właśnie skrajnej nieodpowiedzialności, szybkiej decyzji podjętej pod wpływem zdarzenia, niż przemyślanego działania po rozważeniu wszelkich idących za tym konsekwencji (także zdrowotnych dla leni). 4. nie jestem przeciwna usypianiu agresywnych psów. jestem za. nie rozważam błędów, które być może zostały popełnione w trakcie całego procesu adopcyjnego chipsa. zapewne były, ale już nie dowiemy się gdzie, kiedy, w jakiej formie i natężeniu. cała dyskusja, która rozgorzała po fakcie, jest dla mnie przejawem absolutnego "rozpasania oceniającego", każdy jest najmądrzejszy, a nikt nie chce spojrzeć na sytuację trzeźwym okiem - co było najlepsze dla leni, dla pawła, dla chipsa. utworzyły się obozy i frakcje, a zginęła gdzieś prawdziwa odpowiedzialnośc zarówno za zdrowie leni jak i za życia psa, w którego uratowanie i szczęśliwe trwanie tyle osób się zaangażowało. teraz możecie mnie zjeść. proszę uprzejmie, ale mojego zdania póki co nic nie zmieni. i mam gdzieś jakąkolwiek poprawność - czy zgodną z duchem osób krzyczących o "bezpieczeństwie człowieka nad psim życiem" czy też dokładnie odwrotnie. ps. leni, czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak wiele ukrytej niechęci do psa można wyczytać między wierszami Twoich postów? usiłujesz traktować go jak człowieka, jak upośledzone dziecko, które nie spełniło oczekiwań pokładanych w nim przez szczęśliwych z początku rodziców. pochodna Twojej postawy wobec psa to wypowiedzi innych w stylu "miał szansę, nie wykorzystał jej", "jakie to przykre, gdy wyciągam rękę do psa, aby go popieścić, a on ją gryzie", czy też "pies, dla którego człowiek tyle robi, a ten nie okazuje wdzięczności, tylko gryzie nie zasługuje na to, aby żyć". przeczytaj to za jakis czas. dłuhuuuuugi czas, po ochłonięciu. jesteś inteligentną osobą, i z pewnością sama to zauważysz...
×
×
  • Create New...