Jump to content
Dogomania

mikart

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mikart

  1. hej - a my mamy parke... i niestety - sunia jest niereformowalna ;-) nie mozna jej puscic ze smyczy (wroci jak zechce), nie da sie poglaskac jak nie chce (kladzie sie pl metra od zasiegu reki i juz) a pies wrecz odwrotnie najlepiej jakby go glaskac, czesac itp przez 24 godz/dobe wroci na zawolanie w wiekszosci przypadkow i jest generalnie bardziej karny... niemniej jednak to on jest wiekszym dominantem i czesciej probuje czy nie udalo by sie porzadzic nami albo chociaz "popyskowac" troszke... no i roznica w ilosci energii... sunia mimo ze duuuzo mniejsza to po kilkugodzinym spacerz, bieganiu itp potrzebuje 15 minut odpoczynku i uz szuka zaczepki i zabawy a ten biedaczek przeciez powinien spac ze dwa dni zeby odpoczac ;-). jak wiec widac nie zawsze dana plec jest taka jakby sie wydawalo ze powinno to byc ale moze nasze sa jakies wyjatkowe :) najwazniejsze jednak ze zadne z nich nie demoluje mieszkania (narazie :evil_lol: ) pozdrawiam
  2. no ja nie wiem... :( to jak sie te fotki wstawia teraz ? eh
  3. to i ja cos wrzuce :) BEREK [U][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img297.imageshack.us/img297/5453/ucieczka5mw.jpg[/IMG][/URL][/U]
  4. helo :) nasza sunia ma juz 6,5 miesiaca i od malenkiej pochlaniala kazda ilosc jedzenia z blagalnym spojrzeniem i wyrzutem jak juz miska byla pusta... nawet wet sie smial ze do reklamy ja mozna dac ;-) a od jakichs 4 tygodni trzeba pieska karmic z raczki, namawiac i niewazne czy to karma sucha czy cos gotowanego czy tez przysmak... najchetniej nie jadla by nic ot tak im sie to odmienia czasami ;-) wciskamy wiec te eukanube... pogryzamy mieskiem z ryzem i jakos to staramy sie przetrwac - moze zlodnieje (zmadrzeje?) pozdrawiam
  5. no to my juz mamy wieelki postep. krotkie spacerki na siku itp spokojnie a wieczorkiem - okolo 5 - 8 km i chodzimy ze tak powiem bardzo ladnie ;-) nauczylismy przy okazji zatrzymywac sie przed jezdnia (siad i czekamy na komende "mozna isc") jest niezle :) pozdrawiam
  6. Witajcie! To i ja z moją sunią mam podobne problemy... ma teraz 11 tygodni a mam ją od trzech u siebie. Na początku chodziła całkiem ładnie na smyczczy i spacerek byl mily - wiadomo ze nikrt nie zameczal psiaka kilometrami ale sie chodzilo... a teraz :-? wychodzimy z bloku i przechodzimy jakies 30 metrów , załatwiamy co trzeba i ... rura do domu, jak ja nie chcę to siedzi i piszczy, wyje i wogóle. jak ja zawolam to przybiega do mnie pocieszy sie chwilke i znow na dlugosc napietej smyczy w kierunku domu. Jak sie zbieramy do spaceru to pies szaleje z radosci wiec juz nic z tego nie rozumiem ;-). A husky.. powinien mnie zameczyc na spacerze przeciez. Powiedzcie jak sobie radzicie bo smakolyki i zabawki dzialja na przyjcie do mnie i zaraz "w tył na lewo" i do domu... juz mnie nerwy bola - chociaz jej tego nie pokazuje, a i sasiedzi dziwnie pacza jak psinka wyje na ulicy hehe Pozdrawiam Karol
  7. :D witajcie od 10 dni gosci u nas Hera... 2 miesieczny haszczak "bez rodowodu" jak narazie wsio jest super - zaaklimatyzowala sie baardzo szybko, wyglada na zadowlona, wet ocenil zdrowko i wyglad na "6" :) . Teraz moje pytanko - idac na spacerek normalny "na siusiu" nie zawsze psinka idzie tam gdzie powinna i zaczyna sie szarpac, na zawolanie + smakolyk przyjdzie ale zaraz wraca do zamierzonego kierunku - co robic? pozwalac isc gdzie chce czy jednak stanowczo przytrzymac ja i pokierowac tam gdzie ja chce ? mieszkamy w bloku wiec sasiadom sie nie zawsze podoba kupka pod oknem ;-) nadmieniam ze siusiu zdarzylo sie w mieszkaniu tylko 3 razy na poczatku a kupa tylko 1, nocki sa przespane, a piesek caly dzien z nami - nawet w pracy :-) pozdrawiam - Karol
×
×
  • Create New...