Miałam podobną sytuację Moja naprawdę mała suczka york siedziała w wiklinowym koszyku powieszonym na wózku mojej córki, ja z synem pakowaliśmy warzywa, w dużych delikatesach. ( nie po raz pierwszy z psem zresztą)( Na szczęście moje dzieci 2 i 5 lat nie są z gatunku odwet za brak lizaka che che, raczej mi pomagają w zakupach) Ochroniarz podszedł i oznajmił, że z psem nie wolno, więc odpowiedziałam, że przepraszam, i czy mam wyjść od razu, czy mogłabym jednak dokończyć zakupy. Na to pan zaproponował, żeby mój 5 letni syn czekał z Kiarą przed kasami. Ja mówię nie. On bardzo zdziwiony dlaczego? Więc tłumaczę, że jestem odpowiedzialnai za dziecko i za zwierzę, i nie mam zamiaru narażać obojga na to np., że ktoś mógłby mieć ochotę ukraść ( wyrwać synkowi) młodą suczkę kosztownej rasy. Ostatecznie nie wdjąc się w dyskusję odłożyłam towary na miejsce i wyszłam mówiąc dzieciom głośno, że pójdziemy zrobić zakupy gdzie indziej. No i myśląc w duchu, że sklep, ochraniany, przez jegomościa nie zarobi dziś ze 200 zeta. Myślę, że nie powinno się wchodzić ze zwierzętami do sklepów, a z drugiej strony trudno traktować drobinę śpiącą w koszu jako problem. Właściwie co za różnica czy pies jest przed czy za kasami. Poza tym wygodnie mi łączyć wędrówkę na zakupy spożywcze ze spacerem Kiary jako, że sklepy są oddalone od mojego mieszkania.