-
Posts
2233 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kasie
-
ATAMAN: kaukazowaty z Ligoty znalazł już swój dom na stałe.
Kasie replied to Kasie's topic in Już w nowym domu
To było w sobote. Grunt to organizacja. Ja, jak widać zdjęcia robiłam. A ekipa prała. :evil_lol: No, ale sie udało. I to jest naprawdę wyczyn. Wiecie ile sie spłukuje duzego, puchatego psa? A przed Świętami to ja sie zaczęłam dopiero psychicznie nastawiać do tego wydarzenia, to musiało potrwać... -
Stary kaukaz HEFREN z Ostródy.Odszedł za TM...
Kasie replied to Kasie's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ej, bo sie Janek obrazi... On nie chciał wejść w kadr. Ale nie zauważyłaś szczegółu: z jaką pieczołowitością szoruje fioletową gąbką fragment łapy Hefrena. Jakby to był błotnik zabrudzony conajmniej. -
Stary kaukaz HEFREN z Ostródy.Odszedł za TM...
Kasie replied to Kasie's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Niestety, nie mogę odtworzyc zdjęć. Tylko jedno się ostało z kąpieli i to bardzo kiepskie: -
ATAMAN: kaukazowaty z Ligoty znalazł już swój dom na stałe.
Kasie replied to Kasie's topic in Już w nowym domu
Asiu, dziękujemy. Moze go ktoś w końcu wypatrzy... A oto kilka zdjeć z nieszczęścia jakie sie Atamankowi przytrafiło: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img251.imageshack.us/img251/5779/p1010096gg8.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img251.imageshack.us/img251/8052/p1010097zb7.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img251.imageshack.us/img251/2787/p1010098hr8.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img251.imageshack.us/img251/6669/p1010099me3.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img251.imageshack.us/img251/8463/p1010104kn2.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img251.imageshack.us/img251/2069/p1010105nk5.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img251.imageshack.us/img251/8193/p1010106hx4.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img251.imageshack.us/img251/8765/p1010107sv1.jpg[/IMG][/URL] -
Elu, no i jak u Was dzisiaj? Z tymi psami to gorzej niż z dziećmi...
-
Rozumie, ze Ty jesteś zadowolona z tego faktu. A Krzyś zaniepokojony ze Fuksio jest za mało "męski"?
-
Jak to mówią: do wesela sie zagoi ;) Tylko po co Wy sie tak pospieszyliście, bo to już Wasze nie może być... Jasne ze bedzie dobrze. I na pewno tak mu nie zostanie. A kołnierz to i tak długo ma. Aszot miał może 2 dni. Lincoln niespełna 12 godzin. Jak biegnie i o cokolwiek zachaczy to po kołnierzu przy jego gabarytach.
-
Widzę, ze Fuksio Wam zamartwień przyprawia i jak zdrowy i jak chory. Skad Wy taką sierote znaleźliście? A jak on sie sam czuje? Czy poleguje czy tez ruchliwy?
-
No brawo, całkiem nieźle Wam poszło i jakie wyniki zadawalające!
-
Dostałam dzisiaj faxem zaswiadczenie o szczepieniu. Wiecie jak to sie dziwnie czyta?... A psiaka juz ne ma... Wogóle to jest jakaś paranoja. Zapezpiecz sie na wypadek gdyby oni... Zrób to, zrób tamto. Super, to brzmi jak przygotowania na wojne. Obłęd! To nie jest do Was Dziewczyny, to jest do całej tej sytuacji.:shake:
-
kiwi, rozumię Cię. Bo tak jest zawsze. Robimy błędy. Kiedyś moje dwa psy pogryzły się: Ares i Miśko. Miśko miał z 40 kg, Ares 89. Misko nie miał szans. Był pocharatany bardzo. Żal do mamy ze sprowokowała sytuacje, że głaskała Miśko a Ares był zazdrosny. Leczyłam Miśka 2 m-ce, wyszeł z tego. Długo to wypominałam mamie. Miśiek miał niedowład łapy. Tak na prawdę nikt tego nie chciał. Jest żal, i boli i się obwinia. Ja tez obwiniam. Nawet nie wiecie ile mnie to kosztuje. I tak do nieczego to nie prowadzi. Mama mnie dziś zapytała: będziesz chodziła z psami na spacery? Tak, będę. Bo co to zmieni? To są zwierzęta, Linki nie wie co sie stało. To nie jest bestia. To jest spokojny pies, łagodny, zrównoważony. Zaatakował w sytuacji oczywistej dla zwierząt. I go rozumie.
-
Widzisz, ludzie zakładają że jeśli pies sie bawił z innymi dziećmi i ja na to pozwoliłam, to pies jest bezpieczny. Uważają że jeśli ich pies nie zaatakuje to wszystko inne jest ok. A cała wina jest po mojej stronie... Tylko dlaczego? Stałam ze swoim psem na uboczu, jakieś 20 metrów od drogi. W gronie znajomych. Dzieci się bawiły z psem. Więc wszyscy uważają ze do takiego psa można podejść. Moze 15 minut wcześniej podszedł do nas facet z dzieckiem na ręku. Zapytał czy mogą podejść do psa. I to było ok. Powiedziałam, ze tak. Jeśli Lincoln zrobiłby cokolwiek temu dziecku to byłaby moja wina bo wzięłam na siebei odpowiedzialność za to że ktoś obcy głaska mojego psa. Dziecko się cieszyło, tata mi podziękował i poszli. I to jest fair. Pilnuję psa, nie pozwalam mu luzem biegać. Ktoś do nas podchodzi, prowokuje sytuacje a moja wina jest dlatego że ja mam większego psa i mały został poszkodowany. Bo ktoś nie dopilnował... Czyli ja jeszcze powinnam pilnować czy ktoś podchodzący do mnie z psem sprawuje nad nim kontrole. Jest mi bardzo smutno z powodu tego wszystkiego. Żal mi psa, żal mi właścicieli. I co więcej mogę zrobić?
-
Dziękuje Wam za wsparcie. Cała ta sytuacja bardzo wyniszczyła mnie emocjonalnie. Sama nie wiem dlaczego tak się tym przejęłam. I jeszcze mocniej dotarło do mnie że właściciele dużych psów od razu są postrzegani jako Ci nieodpowiedzialni. Jeśli prawo przewiduje ze pies ma być albo na smyczy albo w kagańcu a ja mam psa na smyczy to co w tym z niedopełnienia moich obowiązków? Smycz zapewnia psu ruchomość w kole o promieniu około 120 cm i to jest jego prywatny teren. Jestem zobowiązana do utrzymania psa w tym polu (po to ma smycz). Jeśli inny pies przekroczy to pole to może być zaatakowany a ja nie ponoszę za to odpowiedzialności. smycz oznacza tabliczke: wchodzisz na własne ryzyko. Dobrze to interpretuje?