-
Posts
2233 -
Joined
-
Last visited
Converted
-
Location
Kraków
Kasie's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
[quote name='Ministry Of Magic']Powiedzcie czy jest dentystką ?[/QUOTE] Oglądnęła zgryz i policzyła zęby - chyba nie tak super dokładnie, dość szybko. Zwracała uwagę na ruch, sprawdzałą sierść. Spokojnie, miło. Dość dokładny opis.
-
My wzieliśmy CACIB i BOB w dogach żółtych i pręgowanych a Fran ma dopiero 16,5 miesiaca :)
-
Czy ktoś jedzie jutro z Warszawy na krakowską wystwę i czy w transporterze na koty mógłby wziąć dwa osojone podrośnięte kurczaki? Aby w Krakowie mogły dożyć starości :) Odebrałabym je na wystawie...
-
Asiu :) Jak dobrze takie wiadomości słyszeć :) Nuka coś ma w sobie, mój tata zawsze jak schodzi temat na mądrość psów to opowiada o niej :) Bardzo bardzo się cieszę że u Was wszystko w porządku :) I czekam na zdjęcia, mojemu tacie przekażę ;)
-
Witaj Asiu :) Bardzo się cieszę ze napisałaś choć ponad rok temu :) A czy teraz cos sie zmieniło? Mój tata ostatnio Nukę wspominał :)
-
Migawki z życia Białych Misiów trzech i Niepieseczki :-)
Kasie replied to Camara's topic in Owczarek podhalański
O jejku! Ależ się pozmieniało! Camara, czyli co, Ty masz: 4 białe: Borys, Belka, Bruno i ... 2 rude: Niepieska i ... Wnuczkę :) Męża ;) kawałek na zdjęciu wystaje spod białych miśków :) Kobieto, chyba Cię muszę odwiedzić ;) żeby być na bieżąco :) -
Weszłam na wątek i NIE WIERZE :) Spotkanie weteranów :p Ksera :) Toż ja Cię na wystawie widziałam, po schodach z czymś do góry pod pacha zasuwałać a za Tobą Twój Adam, jak mnie oczy nie myliły to z azjatką ;) Długo tu nie zaglądałam, jakoś tak smutno jak się ten tytuł czyta... A co do jazdy przez cała Polskę to jeszcze nie sposób nie pamietać męża Camary jak do Ostródy po Hefrena jechaliśmy ;) całą noc, ja miałam pilotować ale mnie nie mógł dobudzić :) :cool3: Tak...:mad: pokazujcie mi tu kaukazy :mad: to sie może źle skończyć :mad: Igrek ciapok rośnie, póki co to zdrowy :razz: Mama nadal ciasto piecze więc zapraszam :) Adres ten sam, weterani znają :) A pod opieką, nie w domu ale u takiego dziadka mam takie białe coś, czyli Misia z klapnietym uchem. Pan Misia jest po 80 i mieszka sam w takiej starej chaupce. Misio ma bude i poza tym mało co. No i swojego Pana. Misio też jest starszy, chyba już ciut nie dosłyszy. No i Misiowi trzeba wozić jedzenie. A swoją drogą zastanawiałam sie jak można pomóc temu panu? Juz od kilku dni go nie widziałam. Niby coś tam odśnieżone ale z komina się nie dymi i troche mnie to martwi... raz już mnie "lekko" poinformował cobym się nie kręciła. Wiecie co? Dobrze ze jesteście :) :p
-
Zaginął dog niemiecki - Katowice - Piotrowice ... za TM
Kasie replied to vena&vivi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Glutofia']tak wiem...wszyscy mamy plany. No to trzymaj kciuki mam nadzieję że w czymś pomogą[/QUOTE] To nie tak... ja chciałam jechać... -
Zaginął dog niemiecki - Katowice - Piotrowice ... za TM
Kasie replied to vena&vivi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Chciałam dzisiaj dołaczyc ale niestety, mój mąż ma inne plany... przykro mi, mogę tylko trzymać kciuki... -
Lincln teraz odpoczywa obok Aresa, Aszota, Hefrena, tuż pod brzózkami, głową zwrócony w stronę domu... Dziękuję Wam ze go pamiętacie... z tym swoim psim rozumkiem był wspaniałym psem. W jakiś sposób był psem dogomanii, tu zaistniał, stąd przyszła pomoc dla Niego. Dziękuje Wam za kazdy wpis tutaj, za każdą rade. To one przecież stworzyły Jego legendę... Mój puchaty miś już się nie przytula, już nie zaczepia łapą, już się nie oblizuje, bursztynowe oczy już nie śledzą mnie w mieszkaniu... za wcześnie to wszystko się skończyło, nie tak to miało być...
-
Mam mieszane odczucia. Wczoraj było lepiej, temperatura spadła, jest równe 39. Waga 48kg! Niby super. Ale zaczął puszczać obrzydliwe bąki... :razz: okazało się że ma napompowany brzuszek, prawdopodobnie z powodu radykalnej zmiany diety na miesną. Wczoraj w gabinecie mieliśmy wpadkę. Po włożeniu termometru zwieracze nie wytrzymały... :oops: Panie weterynarz powiedziała że tak się zdarza i ze nie ma się czym przejmować. Że nawet dobrze bo widziała konsystencje i zapach... :diabloti: Więc nadal podajemy mu sterydy. Zmieniła antybiotyk działający delikatnie na przewód pokarmowy, lakcid, renigast, nadal leki na grzyby bo podobno przy osłabionym organiźmie moglibyśmy się spodziewać jakis większych infekcji tym bardziej że on miał wukazane grzyby w badaniach. Vetmedin na serce, jakąś paste do pyszczka pomagającą uregulować problemy jelitowe i witaminy na wzmocnienie i apetyt. Łącznie 8 tabletek rano i wieczorem nie licząc tych past... Tylko że dzisiaj od rana nie chce jeść. Natomiast zaczął posikiwać pod siebie. Miałam mu ograniczyć wodę do 3 l dziennie. Nasilona diureza przy ilości sterydów które dostaje to też podobno normalne. Nie wiem... gotujemy świeże mięso, może takie lekkie ciepłe zje. Dziś też gorzej wygląda... Jestem zaskoczona ze tyle z Was go jeszcze pamięta :) Dziękuje :)
-
Nie chcę zapeszyć ale jest jakby ciut lepiej... zaczął jeść. Nie chce karmy. Dostaje wołowe płuca, wołowy szponder, parówki cielęce z serkiem białym. To jest na razie jedyne co je. Ale je. Bardzo dużo pije i sika ale jest cały czas na antybiotyku i na dużych dawkach sterydów. No i znowu jest wszystkim zainteresowany :) Dziś w nocy przyszedł do nas na górę, od miesiąca nie wchodził :) nawarczał na Igreka jak pchał pysk do jego miski. I zmienił się jakby wygląd jego oczu :) na pewno wiecie jak to wygląda. Dziś po południu mamy kontrole. Oby tylko nie ubyło wagi. Mam wrazenie ze jego zeberka już mniej czuć ale dalej sterczy miednica, te kosci przy każdym głaskaniu aż wbijaja mi sie w rękę. Oczywiscie wyolbrzymiam, ale chodzi o to, że to boli jak sie patrzy na tak chude zwierze... Dodatkowo do tej pory wszystko co jadł musiało być posiekane, drobne. Teraz wyciąga całe kawałki płuc, nawet z tchawicą, podrzuca je w pysku. Bardzo chcę wierzyc ze to dobry znak :)
-
Dzięki Dziewczyny za te ciepłe słowa :) Łatwo się nie poddamy. Byleby tylko tak nie chudnął... Toczeń jest chorobą autoimmunologiczną. Nie wiem dokładnie jak to wygląda ale własny organizm zaczyna rozpoznawać swoje białka jako obce i zaczyna z nimi walczyc. U psów mogą być dwa rodzaje tocznia. Takim ewidentym objawem moze być odbarwienie nosa i to, ze na nim nie ma "kostki brukowej" tylko jest gładka powierzchnia. W jednym z tych rodzajów tocznia jako obce są rozpoznawane jakieś białka śluzówki. Jest to choroba niewyleczalna, jedynie do zaleczenia objawów. Jako leki wyciszające odpowiedź orgaznizmu podaje sie właśnie sterydy. Badanie djagnozujące jednoznacznie czy to choroba autoimmunologiczna to badanie poziomu przeciwciał przeciw jadrowych. Z tego co mi wiadomo na wyniki oczekuje sie do miesiąca. Tyle czekała moja mama (nie choruje na tocznia ;) więc myślę że przy psiej krwi też jest podobny czas oczekiwania. Jeszcze raz Wam dziekuje ze pamietacie tego psiaka :)