ten czas musaił nadejść
to co się stało było zawsze nieuchronne
Lotnik zasnął
tak po prostu zasnął
połozył się na słoneczku i zasnął
był bardzo chory, bardzo chudy, bardzo słaby, miał problemy z oddychaniem
ale jak to Lotnik ...
zawsze cicho, zawsze z boczku, zawsze wpatrzony gdzie też jego Pani, gdzie ręka, która choć trochę pomizia ...
taki mały kundelek, dla którego świat skupiał się w miejscu, gdzie była Pani ...
i nic więcej, wystarczyło, że była blisko ...
wtedy kładł się cichutko i wpatrzony w nią zasypiał ...
cieszę się, że nie cierpiał
cieszę się, że miał ciepło, sucho, syto do końca
i cieszę się, choć to może okropne, że oszczędził nam tej najtrudniejszej decyzji, tak jakby i tym ostatnim chciał nam oszczędzić kłopotu
śpi teraz pod płotem obok Bajki, Serwa, Piegusa, Jaskra, Bonifacji i kilku innych bezimiennych
i tylko tak smutno ...
:-(