anova
Members-
Posts
97 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by anova
-
Rudy Daktyl - już z nadzieją we własnym domku! Udało się!
anova replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Daktylku:multi: :sweetCyb: :multi: -
Rudy Daktyl - już z nadzieją we własnym domku! Udało się!
anova replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Daktylku :thumbs: -
[quote name='basiaap']Pogadam. Zobaczę. Okropnie mi głupio byłoby powiedzieć ludziom po tugodniu rozmów, że pies nie jedzie. Ło matkoooo...[/quote] No nie zazdroszczę Ci siostro... Ale z drugiej strony - kto by przypuszczał, że będzie można przebierać w domkach dla Maksia;) Na pewno podejmiecie słuszna decyzję:lol:
-
Foksi z Poznania - mała, grzeczna sunia ma swój własny domek
anova replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Hop po domek! -
Koks - dredzik spod Poznania - Już szczęśliwy w domku
anova replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Koksik wracaj na pierwsą stronę! -
Rudy Daktyl - już z nadzieją we własnym domku! Udało się!
anova replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Hop Daktylku do góry! -
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
anova replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
Hop Szariczku, nie spadaj... -
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
anova replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
Szariczku wskakuj do góry!!! -
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
anova replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
Szarik jest już na allegro: [URL="http://www.allegro.pl/item112993504_owczarkowatemu_szarikowi_odebrano_wszystko_.html"]http://www.allegro.pl/item112993504_owczarkowatemu_szarikowi_odebrano_wszystko_.html[/URL] i na innych portalach z ogłoszeniami. -
[size=6][color=red]Poniżej odpowiedź p.Wandy skopiowana z podstrony sycyńskiej poznańskiego schroniska. Nasza odpowiedź pojawi sie jutro, jak trochę ochłoniemy. Ewentualne komentarze prosimy zamieszczać tez na ww. podstonie. Sahara podała już wcześniej link do niej, ale umieszczę go jeszcze raz Pozdrawiam Basia P[/color].[/size] [url]http://schronisko.com/forum/viewtopic.php?id=272&p=3[/url] Witam Wszystkich! Przepraszam za opoznienie, ale p. Wanda dostala ode mnie w sobote prawie 40 stron czcionka 10 i nie byla w stanie od razu tego przeczytac, a co dopiero napisac oswiadczenie. Zamieszczam je teraz. "Serdecznie pozdrawiam wszystkich milosnikow zwierzat. Myśle, ze do Swiat Bozego Narodzenia nie bede miala mozliwosci spotkania sie z Panstwem. W zwiazku z tym pragne zlozyc Panstwu z okazji Swiat Bozego Narodzenia serdeczne zyczenia zdrowia i radosci oraz Szczesliwego Nowego Roku. Chce poinformowac Panstwa, ze Przytulisko dziala od dnia 17.11.2005 bez wolontariatu. Dlaczego? Postaram sie Panstwu w skrocie przedstawic sytuacje. Otoz walke o bezdomne zwierzeta rozpoczelam w roku 1992. Poczatkowo utworzylam w Szamotulach male przytulisko. Zaczelo się to bardzo niewinnie, od jednego pieska. Bardzo szybko jednak rozeszla sie wiesc, ze nie odmowie pomocy zadnemu zwierzeciu. I tak w krotkim czasie mialam już ok. 20 psow i 10 kotow. Staralam się, jak moglam. Było to dosc trudne, z uwagi na to, ze moj dom bardzo blisko graniczy z innymi domami. Najwiekszym problemem było to, ze prowadzilam w tym czasie swoj prywatny sklep spozywczy i dlatego tak duza liczba zwierzat była bardzo klopotliwa. Moje apele do gminy nie przynosily rezultatow. Prosilam o kawalek ziemi, zebym mogla gdzies udac się z tymi zwierzetami. Przedstawilam swoj problem, ale odpowiedz była zawsze jedna: W szamotuach problem bezdomnosci zwierzat jest rozwiazany. Mamy umowe z Obornikami. Tak, zgadza sie. Była to umowa na papierze, a zwierzeta były u mnie za plotem. W 1998 roku podjelam decyzje o szukaniu kawalka ziemi. I tak tez sie stalo. Znalazlam miejsce we wsi Sycyn Dolny, nalezacej do lasow obornickich. Były to zaniedbane i wyboiste nieuzytki, na ktorych pietrzyly się haldy smieci. Uporzadkowalam teren, postawilam maly letniskowy domek i mala stajenke. Wlozylam w to wszystkie swoje oszczednosci i oszczednosci matki. Było ich razem ok. 40 tysiecy. Mój sklep zaczal w bardzo szybkim tempie podupadac, a ilosc zwierzat nieprzerwanie rosla. Było ich już wtedy ok. 65. Wtedy tez zaczely się ogromne problemy finansowe. Bylam zmuszona sprzedac samochod, poniewaz nie było mnie stac na oplaty ani remonty. Do Sycyna musialam chodzic pieszo i trwalo to prawie 1,5 roku. Odleglosc od mojego domu do przytuliska wynosi ok. 10 km. Wychodzilam o 5 rano a wracalam wieczorem. Przyszedl moment, ze nie mialam już sily chodzic codziennie 20 km. Postanowilam wiec zostac w przytulisku razem ze zwierzetami. Dodam ze jestem inwalidka II grupy. W 2000 roku wpadlam na pomysl, aby wraz z kolezanka otworzyc oddzial TOZ-u. Zostalam prezesem. Myslalam, ze jako organizacja zdzialam wiecej. Dzialalam tam jednak tylko dwa lata, ze wzgledu na brak czasu, ktory poswiecalam pracy przy zwierzakach. Zupelnie sama gotowalam, sprzatalam i organizowalam jedzenie. Bylam wiec zmuszona zawiesic oddzial. W pewnym momencie udalo mi sie nawiazac kontakty ze szkolami. Przyjezdzaly do mnie dzieci i mlodziez, a ja staralam się przekazywam im bol zwierzat i uczyc, jak nalezy z nimi postepowac. Do dzisiaj wspolpracuje z prawie wszystkimi szkolami i przedszkolami. Pomagaja mi zbierajac zywnosc i inne rzeczy. W tym samym roku, tj.2000 nad Przytuliskiem zawisla czarna chmura. Sasiadka, która obok schroniska ma swój letniskowy domek zaczela mnie przesladowac piszac pisma i nasylajac rozne kontrole. W koncu oparlo się to wszystko o Sad. W 2002 roku, kiedy zmienila się wladza, moja sytuacja bardzo się poprawila, poniewaz Gmina Szamotuly podpisala ze mna umowe, w wyniku ktorej otrzymalam dofinansowanie w kwocie 2700zl miesiecznie. Otrzymuje je do chwili obecnej. W tym roku, tj 2005 Sad Okregowy w Poznaniu wydal wyrok opuszczenia terenu i likwidacji schroniska. Tak sprawa wygladala az do czerwca, kiedy to zjawili się u mnie wolontariusze z Poznania, ludzie mlodzi, z inicjatywa. Zaproponowali mi wspolprace, na ktora się zgodzilam. Bylam bardzo zadowolona, poczulam sie przy nich bezpieczna. Zaufalam im calkowicie i dalam wolna reke w dzialaniu. Pragne podkreslic, ze przez wszystkie te lata, kiedy pracowalam sama, rzeczywiscie spolecznie, nigdy nie prosilam nikogo o pieniadze i nigdy tez nie wyciagalam reki. Cieszylam się z kazdej zuzytej rzeczy i kazdej przyslowiowej kromki chleba. Zwierzeta do adopcji oddawalam zawsze za darmo, proszac jedynie o szacunek dla tego zwierzecia. Jakiez było moje przerazenie, gdy zaczelam otrzymywać telefony od osob zupelnie obcych, które pytaly, na jakie konto nalezy wplacic pieniadze, poniewaz sa konta o roznym przeznaczeniu, to znaczy na rozne cele, na steryl np. na sterylizacje, na pomoc dla kotka czy pieska i pomoc ogolna. Szokiem było dla mnie, kiedy przeczytalam w internecie apel wolontariuszy. Na jednej stronie powtarzalo sie trzykrotnie konto, oczywiscie prywatne. Reakcja moja była taka, poniewaz przez caly czas zapewniano mnie, ze to oni miedzy soba zbieraja pieniadze na schronisko, bo kochaja zwierzeta. Uznalam to za bardzo szlachetne. Poczulam, ze sa tacy bezinteresowni i dobrzy. Dlatego bylam zachwycona. Nastepna sprawa była sprawa strony internetowej. Wiedzialam, ze ma ona powstac. Pytalam czesto, ale odpowiedz była wymijajaca. Nagle 1.10.2005 dowiedzialam sie znowu od zupelnie obcych ludzi, ze strona istnieje, a pierwsze wpisy pojawily sie 24 lipca br. Dlaczego było to tajemnica? Czym sobie zasluzylam? Przeciez ci ludzie, którzy tu przyjezdzali widzieli w jak makabrycznych warunkach zyje, 7 lat bez wody i ogrzewania. Praktycznie widze chmurke. Nie mam mozliwosci gotowania, a gdyby nie sasiad i moja corka, najprawdopodobniej zima moglabym zamarznac. Tajemnica jest rowniez to, dlaczego strona istniala, a nie umieszczona na niej mojego numeru konta czy telefonu komorkowego. Telefon ten dostalam zreszta od wolontariuszy, wiec numer na pewno znali. Konto mam od 2002 roku, o czym takze doskonale wiedzieli. We wrzesniu dowiedzialam się rowniez od osob trzecich, ze zaadoptowano wirtualnie wszystkie moje koty, ale na konto prywatne, a nie Przytuliska. Dowiedzialam się takze, ze były zbiorki pieniedzy na Przytulisko tzw. stoiska w Hotelu Poznan, na wystawie kotow czy tez w Starym Browarze. O tym nie bylam zupelnie informowana! Do tej pory klamie się, ze otrzymalam wyciagi bankowe. Wystosowalam pismo do wolontariuszy i wyslalam listem poleconym za potwierdzeniem odbioru proszac o oryginalne wyciagi bankowe. Niestety nadal mi ich nie udostepniono. Z internetu dowiedzialam się, na co zostaly wydane Panstwa pieniadze. Okazuje się, ze wiekszosc na opieke lekarska. Przez trzynascie lat wspolpracuje z weterynarzami z Szamotul i przez wszystkie te lata nie wydalam takiej kwoty, chociaz zwierzeta były wysterylizowane, zaszczepione i leczone. Lekarze nie doliczali takich, smiesznych dla mnie pozycji jak np. : tamponik, wenflonik, gipsik, opaska, woda utleniona, czy rekawiczka. To wszystko było za darmo. Dostawalam tez od nich szereg podstawowych lekarstw. Ceny uslug były 60% nizsze. Lekarze nie doliczali takze dojazdow i lapania bezpanskich psow na dmuchawe. Byli zawsze na telefon o kazdej porze dnia i nocy. Moge tu powiedziec, ze ci ludzie pracowali spolecznie. Takich pozycji jest o wiele wiecej. Jakis czas temu jeden z wolontariuszy ciagnal swoim samochodem dla dobra psa inny samochod, ktory sie zepsul. Holowal go na odcinku 3,5 km i w rozliczeniu wykazal za to kwote 100zl. Mysle, ze taksowka bylaby znacznie tansza. Trudno to nazwac praca spoleczna. Czy dziwicie sie Panstwo dlaczego zrezygnowalam? Przekazano mi 3 tys zlotych i uwazam, ze mimo wszystko to nie wolontariusze powinni byli zdecydowac, na co pieniadze zostana przeznaczone, czy na ochrone czy na inne rzeczy. A propos ochrony to nie chcialam wydawac na nia pieniedzy. Uwazalam, ze jest to wyrzucanie pieniedzy w bloto. Wolontariusze zapewnili mnie, ze sa to ich pieniadze i ich decyzja. Nigdy wczesniej nie rozliczano sie ze mna, dopiero wtedy kiedy wynikly te nieporozumienia. Mam tez ogromna prosbe o zaprzestanie atakowania p. Kariny Wittmann, która niczemu nie jest winna. Dzialala jedynie na moja prosbe i to nie ona wywolala ten konflikt. Bardzo niesmacznie dowcipnie ktos się wyrazil, ze moje zwierzeta będą padaly z glodu, a ja tylko do trwalej tabliczki będę przypisywac nowe zwierze. Moje zwierzeta nigdy nie były glodne i zapewniam Panstwa, ze dopoki sie nimi opiekuje nic zlego sie nie wydarzy. Beda syte zdrowe i bezpieczne. Bede tak dlugo walczyla o nie, dopoki starczy mi sil. Informuje rowniez, iz pieniadze na wykonanie tabliczek na boksy oraz prowadzenie strony Przytuliska pochodza w calosci z prywatnych srodkow p. Kariny Wittmann. Nie sa one finansowane z Panstwa datkow, jak sie tutaj sugeruje. Jest to bardzo niesmaczne. Jezeli ktos sie bardzo nudzi powinien poszukac sobie bardziej szlachetnego zajecia niż mieszanie w glowach ludziom i robienie komus nieprzyjemnosci. Czy to jest godne podziwu, ze dorosli, inteligentni ludzie zachowuja się jak przedszkolaki i skarza na mnie do Urzedu Miasta i Gminy? Czym roznia sie od tych, którzy mnie atakuja? Chodzi im o to, żeby storpedowac moja prace i abym nie zostala przyjeta do schroniska w Szamotulach. To ma byc wspolpraca i milosc do zwierzat? Pozostaje tylko pogratulowac. Nie widze tu pracy spolecznej. Konczac chcialabym wszystkich przeprosic za to zamieszanie. Taka podjelam decyzje i od niej nie odstapie. Pozdrawiam bardzo goraca wszystkich milosnikow zwierzat i zycze wszystkiego dobrego. Jeżeli ktos jest zainteresowany adopcja pieska lub kotka zapraszam serdecznie do Przytuliska. Zapraszam rowniez na oficjalna strone Przytuliska: [url]www.przytulisko.com[/url]. Prosze o wyrozumialosc, strona jest dopiero w przygotowaniu, ale bedzie stopniowo uzupelniana. Pozdrawiam Wanda Jerzyk" To wszystko. Ja ze swojej strony zegnam wszystkich, ktorzy wola wprowadzac zamieszanie od zajmowania sie sprawami istotnymi. A Wszystkich, ktorym na sercu lezy dobro zwierzat zapraszam na strone Przytuliska, ktora wkrotce bedzie gotowa. Pozdrawiam Karina Wittmann"
-
2 psiaki sycyńskie - proszę! zapalcie świeczki
anova replied to supergoga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Strasznie mi przykro, że wokół sprawy, na której wszystkim nam zależy, nagromadziło sie tyle nieporozumień :( ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] dla Bulusia i Ukraińca