Jump to content
Dogomania

Alexis_87

Members
  • Posts

    3
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Alexis_87

  1. Była przebadana, więc raczej nie jest chora, nawet na taką nie wygląda. Nic nie je to za dużo powiedziane, nie je normalnie, karmie ją z ręki i parę kęsków weźmie a potem odchodzi i już nic a nic nie tknie, nawet jak podchodzę i dalej próbuję jej dawać.
  2. Witam. Jestem od niedawna na forum, więc nie wiem czy w dobrym dziale piszę, ale spróbuje i proszę o wyrozumiałość. Przedstawię Wam sprawę. Otóż stało się jak się stało i od środy staliśmy się 'domem tymczasowym' dla pewnej suczki ze schroniska. Wygląda mi na mieszankę owczarka niemieckiego z huskym, oceniona została na rok, ale wydaję mi się, że ma więcej latek. Warunki u nas nie są do końca idealne - wynajmujemy mieszkanie z narzeczonym na 4,5 piętrze, mamy swojego psa owczarka niemieckiego, który niestety jest dość nieokrzesany, dwa koty własne, dwa malutkie koteczki na tymczasie ( jakby ktoś chciał adoptować to zapraszam :)). Historia suni jest następująca - przebywała w schronisku od kilku miesięcy, ale zobaczyliśmy ją dopiero jak trafiła do schroniskowego szpitalika, jesteśmy wolontariuszami. Była zaszczuta, strasznie wystraszona, gdy ją obserwowałam wydawało mi się, że ulega najmniejszym suczką jakie z nią przebywały, no w skrócie straszna biedula. Decyzję, że trzeba ją stamtąd wyciągnąć podjęliśmy już wcześniej z innymi wolontariuszami, my się zgodziliśmy zostać jej domem tymczasowym, bo chcieliśmy właśnie jakąś łagodną suczkę do towarzystwa naszemu owczarkowi, żeby też się trochę uspokoił (chodzi o zachowanie, nie popędy, oboje są wysterylizowani/kastrowani,żeby nie było niedomówień ). Sprawa miała zostać inaczej rozegrana, ale nagłe wydarzenia zmusiły nas przyśpieszyć tok wydarzeń i zabraliśmy ją z dnia na dzień, więc jest u nas od 9 lipca. Początki były bardzo ciężkie, była przerażona, wystraszona, spanikowana, nie było szans jej wyprowadzić po schodach, nie było szans zapiąć ją w obroże i smycz (widocznie ktoś ja strasznie bił bo na sam widok czegoś w ręce kuliła się ze strachu, zdarzało się jej popuszczać), przerażała ją też trawa, uciekała na beton, drogę. Od tego czasu jest już dużo lepiej, ma na stałe ubrane szelki i sama podchodzi do drzwi jak mamy wychodzić, zaliczyła parę spacerów. Natomiast problemy są takie. Sika w domu w jedno miejsce. Cały czas była spokojna, powoli się do nas przyzwyczaja, sama podchodzi do głaskania, zmartwiła mnie wczorajsza sytuacja - nasz owczar przyniósł jej sznurek, potem chciała się z nią pobawić i podszedł zachęcił do zabawy i chciał chwycić ten sznurek a ona na niego naskoczyła, w sumie to było tylko warknięcie, ale trochę mnie to zdziwiło, ponieważ cały ten czas okazywała nam uległość z naszymi zwierzakami unikała kontaktu, tym bardziej, że nasz owczarek jest właśnie osobnikiem dominującym a mimo wszystko cały czas zachowywał się względem niej łagodnie, wręcz zachęcał ją do wszystkiego bo to dzięki niemu zaczęła chodzić po schodach i na spacery, dalszy rozwój sytuacji jest taki, że ja zareagowałam i krzyknęłam w ich stronę, nie wiem czy nie był to błąd, bo potem się rozeszli ona poszła położyć się na korytarzu, po jakim czasie Lava do niej podszedł i znowu na niego burknęła - druga sprawa to to, że próbowałam już wszystkiego a ona w zasadzie nic nie je, nie wiem czy to ma związek, ale zauważyłam, że jak jej coś daję do zjedzenie to bierze językiem, praktycznie nic nie gryzie, ząbki ma całe, suchej karmy nie je, rozmoczonej prawie na papkę też nie, gotowanego raz spróbowała i też koniec, dziś wpadłam na artykuł, że husky bardzo mało je... - trzecia sprawa to, że wydaje się być zbyt zainteresowana kotami, ale to kontroluję nie pozwalam jej na zbyt bliski kontakt, wolę z góry ustalić pewne granice W zasadzie prosiła bym o porady osób, które znają się na temacie właśnie odnośnie zachowania, głównie naszego na co mamy zwracać uwagę a na co im pozwalać. Aha jeszcze jedno dotyczy wychodzenia - jak na razie robiliśmy tak, że wychodzimy z nimi razem wcześnie rano i wieczór z tego względu, że narzeczony pracuje, a ja nie dam rady z nimi wyjść jednocześnie ( nasz owczar strasznie ciągnie i lubi się wyrywać ze smyczy, nasiliło się to od kiedy mała jest u nas, bo od miesiąca chodzimy z nim na szkolenie i sami się bardzo przykładaliśmy i były duże postępy, ale teraz znowu jest problem), stąd takie pytanie czy jest możliwość, żebym wychodziła to z jednym to z drugim ? Boję się reakcji jak w schronisku, że któryś pies poczuję się pokrzywdzony i rzuci się na drugiego... Chętnie posłucham rad osób bardziej doświadczonych :)
×
×
  • Create New...