Spróbuj kupić taki specjalny koziołek firmy Trixie z uchwytami do szarpania. (Są dostępne w hurtowni Ara na Jutrzenki, czasem w Anna Zoo - choć z duzym narzutem)
To na prawdę sprzęt, który najbardziej oporne psy( zwłaszcza te które lubbia sie przeciągać, a Zuzia jak czytam -lubi) przekonuje, że aport to fajna rzecz. Jak go już kupisz zrezygnuj na jakiś czas z rzucania i przynoszenia koziołka - baw się z suczka wylącznie w szarpanie. Nie odbieraj aportu na komendę. Zapomnij na dlugo o komendzie daj. Wyresetuj ja ze swego slownika. Sprobuj wyrobic w Zuzi przekonanie, że wyciągnięcie rąk w stronę koziołka oznacza wylącznie zapowiedź przeciągania. Jeśli dojdziecie do tego- zacznij wprowadzać - siad. Bez zadnego rzucania. Tylko przeciąganie - siad, ale co ważne musisz mieć wtedy "uszy" od koziołka napięte, tak by pies ciągnąał w druga stronę. Dopiero jak pies siedzi i trzyma delikatnie luzujesz, jak zwalnia chwyt - znowu napinasz. Na początku to siedzenie trwa jedną- dwie sekundy. Żeby nie zdążyła puscić. I znów zabawa w przeciąganie. Momentalnie. Jak wam się uda doprowadzić do sytuacji, ze pies siedzi z koziolkiem i nie pluje - dopiero wróciłabym do rzutów. Ale nadal nie odbieralabym koziołka na komendę. To zrobisz w ostaniej fazie - prawdopodobnie zajmie ci moment. Natomiast na naukę trzymania przypuszczam, ze bedziesz musiała poświęcic od kilku do kilkunastu tygodni.
Na pocieszenie powiem Ci ze ja swojego owczarka uczyłam aportu jakieś półtora roku. Tzn, po pół bylo nieźle i nagle pies odmówil współpracy. Przestal brać w ogóle koziolek do pyska. Probowałam różnych cudów, ale dopiero praca tym trixowskim sprzęcie z uszami dała wyraźne rezultaty. W tej chwili mój pies aportuje bardzo poprawnie (galopem) także zwykłe drewniane koziołki. A on na pewno nie jest aporterem z urodzenia.