Dhunga też raczej nie ma wielkiej potrzeby jedzenia. Eukanubkę polewam jej oliwą, sosem, mieszam z makaronem, podsypuję chrząstkami, itd., itd....
A to na zdjęciu to jest rzodkiewka. Dziennie zjada pół pęczka (resztę mąż, jak widać na zdjęciu), je truskawki (zrywa z krzaczków), marchewkę prosto z ziemi, jabłko dostaje całe i cierpliwie obgryza. A eukanubka leży ...
Mam znowu problem z oczkami. Tzn. jednym. Byłyśmy u lekarza i nic nie znalazł w tym oczku. Myję jej, zakraplam i spinam kłaki nad oczami (wreszcie widać co kombinuje). I co dalej?...
I jeszcze kołtuny. Za uszami pełno tego i nie sposób wyczesać (poprzedniemu psu po prostu wycinałam). Z tym potworkiem trzeba walczyć, albo ją bardzo wymęczyć na spacerku i wtedy leży "zdechle".
Śpioch okropny!!!! To już zapewne rodzinne.