-Mnie sie wydaje, że główną role odgrywają tutaj zarówno pieniadze- nie jestesmy aż tak bogatym krajem, duzo ludzi oszczędza nawet na swoim jedzeniu- jak i przeswiadczenie, że karmiąc zwierzaka np. Pedigree czy Whiskasem nie czynimy mu szkody. Te marki sa wszechobecne i chyba najbardziej rozpoznawalne w szerszej grupie osób. Są w telewizji, na plakatach, mało tego, ich logo można też znaleźc na licznych imprezach dotyczącycg zwierzaków. Ludzie widzą "uśmiechnięte" psy i koty i kojarzą to ze zbawiennym wpływem karmy. Ja kiedyś karmiłam swoje koty Whiskasem i szczerze mówiąc wszystko było w porzadku, miały piękne futro i żadnych dolegliwości żoładkowych. Niestety, zaczęły się one wraz ze zmianą składu karmy, który miał oczywiście wzbogacić jej walory. Skończyło się na tym, że moje koty nie chciały tego jeśc, a starsza kociczka wymiotowała i miała biegunkę. Teraz dostają tylko suchy pokarm, zamiast "mokrego" jedzą sobie rybke- za którą dałyby się pokroić, jak się rozmraza to warują przy mikrofalówce :D - albo kawałek kurczaka dolegliwości ustąpiły.
Myślę, że jeszcze groźniejsze niż Pedigree czy Whiskas są karmy produkowane przez... supermarkety. widziałam już takie i szczerze mówiąc jestem przerażona tym, co może się w nich znaleźć zwłaszcza w swietle afer typu nieswieże i przeterminowane mięso jakie ostatnio wstrząsnęły Polską. Bardziej boję się tego, iż ktoś chcąc oszczdedzić czas i pieniądze uraczy swojego pupila właśnie czymś takim. A przeciez przygotowanie jedzenia w domu wcale nie jest takie kosztowne- ludzie sami przeciez jedzą warzywa, ryż, mięso, najczęściej mają te produkty w swoim domu :roll: Ciekawe, czy sami chcieliby byc karmieni czymś takim... :(