Jump to content
Dogomania

Aleksa

Members
  • Posts

    19
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Aleksa

  1. No, w jej wykonaniu pies z głową do góry wygląda raczej jak pozycja kobra:) No i jeszcze oczywiście dodać trzeba do tego pozycję kota. Może przy odpowiedniej motywacji siądzie i w kwiecie lotosu... ;)
  2. Niestety 16-tego października pozwoliłam Irze odejść... A raczej pomogłam jej odejść. Od jakiegoś czasu wciąż piszczała i skamlała bez środków przeciwbólowych, więc zdecydowaliśmy się na ostatni desperacki krok, czyli usunięcie największych guzów. Liczyłam na to, że to one powodują ból przez który tak bardzo skamle. Ale niestety. Choć pierwsze kilka dni po operacji były obiecujące, to potem zaczęła słabnąć w oczach. Wrócił ból, ledwo mogła stać na tylnych łapach. Nie dawała się już namówić na żadną zabawę. Poprosiłam Anię Ryś, żeby ją obadała u mnie w domu. Serce ledwo pikało, lewe płuco już było zajęte i wymacała coś w brzuchu, tak że aż Ira zerwała się na cztery łapy i przez wiele godzin nie mogła później znaleźć spokoju. Podjęcie decyzji, że trzeba pozwolić Irze odejść było najtrudniejszą rzeczą w moim dotychczasowym życiu. I tak naprawdę wyrzuty sumienia wciąż mnie nie opuszczają... Że może trzeba było jeszcze troszkę poczekać. Że może trzeba było jeszcze powalczyć... Tak bardzo, bardzo jej brak... Ale minął już miesiąc od jej śmierci. Poproszę o przesunięcie wątku mojej najukochańszej Iry za Tęczowy Most. Niechaj biega w spokoju po swoich ulubionych łąkach, niechaj tapla się w strumieniach, niechaj będzie szczęśliwa gdziekolwiek teraz jest. Dziękuję, że z nami była przez 13 lat.
  3. Nuka jest absolutnie przecudowna i przekochana:) A przy tym niezwykle kontaktowa, wystarczy tylko troszkę dłużej popatrzeć jej w oczy, a już przychodzi sprawdzić, o co człowiekowi chodzi. Mogę o niej pisać same superlatywy- bardzo bystra, szybko się uczy, a że uwielbia gonitwy za patykami, to mam tanią i nietuczącą nagrodę za wykonanie polecenia;) Spuszczona ze smyczy bardzo ładnie trzyma się człowieka. Na smyczy chodzi już przepięknie, czasem oczywiście zdarza się jej szarpnąć, ale generalnie wystarczy, że lekko pociągnę, a ona już zwalnia. W domu bardzo grzeczna, ale- trzeba to powiedzieć- nie zostaje sama na długo. Uwielbia pieszczoty. Jest bardzo łagodna i wrażliwa. Każdy nietypowy dźwięk przez mnie wydawany (np. wydmuchiwanie nosa;)), a ona już czujnie kontroluje, czy aby nic złego się nie dzieje. Moją niewidomą kocicę pogoniła, jak tamta się zakradała do pokoju, w którym była- dlatego niestety ma szlaban na wychodzenie na całe mieszkanie bez dozoru. Ale jak widzi kocicę w mieszkaniu, to ją raczej ignoruje. Widocznie ten pokój uznała już za swój. Psy-samce uwielbia, ale z sukami może być różnie- dwóm młodym się odgryzła. Wychodzę z nią 4 razy dziennie, z czego co najmniej dwa spacery muszą być takie solidniejsze z bieganiem za patykami. Reasumując- to naprawdę fantastyczny pies, aż trudno w to uwierzyć, zważywszy na to, co przeszła. Po 5-letnim wiszeniu na łańcuchu czerpie dziką radość z biegania. Miałam do czynienia z wieloma psami, ale ona bije wszystkie na głowę, nawet Lunkę :) I ciekawostka- ćwiczy jogę ;D A przynajmniej tak to wygląda, jak się przeciąga po leżakowaniu :)
  4. No, Ira ma teraz giga apetyt... Ale Ania Ryś uprzedzała, że może się zwiększyć przy lekach na te ataki. Dziś ograniczyłam te tabletki, bo strasznie jest po nich poplątana, zatacza się jak ostatni pijus- spróbuję jej dawać tylko na noc i zobaczymy, co się będzie działo.
  5. Zielona Góra, leczenie Koliński i konsultacje u Ani Ryś. Planuję jeszcze wziąć na konsultację parę weterynarzy Tomczyka i Wiszniewską. Problem z Irą jest taki, że wożenie jej gdziekolwiek jest dla niej straszliwą traumą, nie chcę jej na to narażać, bo może być z tego więcej szkody niż pożytku. Ona najbezpieczniej czuje sie w swojej jamie, czyli w domu:) Na dworze chwiejna rundka i z powrotem. Dlatego staram się ściągać weterynarzy do domu, tylko Kolińskiego mamy blisko, więc możemy jakoś doczłapać. Tylko później to oczekiwanie na wizytę... Boksiedewa- a jakie były objawy przy tym guzie mózgu? Wspominałaś zdaje się, że miała ataki padaczki- ale to były takie duże normalne ataki z rzucawką i utratą świadomości, czy małe?
  6. Obawiam sie, że to wcale nie rak płuc ją zabije, ale przerzut na jakiś inny narząd. Te małe ataki padaczki i niedowład tylnych łap, takie "splątanie" może oznaczać przerzut na mózg. Czytam wpisy zza Tęczowego Mostu i płaczę, płaczę, płaczę... No, ale moja Ira przecież jeszcze ze mną jest, a na widok przystojniaka Lupusa wciąż cała jest w skowronkach :loveu: (choć on nawet już na nią nie spojrzy, podlec jeden). Ze starymi psami jak ze starymi ludźmi- ciało niedomaga, ale dusza młoda. Czasem Ira patrzy na mnie z takim zażenowaniem i smutkiem, kiedy tylnie nogi jadą do przodu po podłodze- bez pomocy nie wstanie, nawet dywan jest wtedy jak lodowisko. A przecież jeszcze nie tak dawno szalała w górskich strumieniach, pilnowała wszystkich na szlaku, rozpychała się w namiocie, pływała po patyk w jeziorze i kopała doły na morskiej plaży (tyyyyle piachu do przekopania:) ) Kilka godzin hasania z małym kumplem Rudym (teraz już równie wiekowym jak ona) to przecież była pestka. Trudno uwierzyć, że to minęło już 13 lat... W naszej klatce stara brygada niemal całkiem się już wykruszyła. Zegar tyka, niestety.
  7. Walczymy, ale doszły małe ataki padaczki, wróciło sączenie z guza i to takie podkrwawiające, oprócz dużych guziorów pojawiło się sporo małych. Z dnia na dzień coraz gorzej chodzi, tak że boi się już wychodzić na dwór (śliski korytarz na klatce, łapy się jej rozjeżdżają, a jest wielka, na ręce się jej nie weźmie, jeszcze schody do pokonania). Do tego jeszcze zdarza się jej w nocy zsiurać- podjerzewam, że jak nie może wstać, a mi się osłabi czujność i śpię nie słysząc tych zmagań- to wtedy robi pod siebie ze strachu i wysiłku. Więc teraz paraduje w gaciach z pieluchy dla dorosłych. A w mieszkaniu pomiędzy dywanami na parkiecie rozkłada się jej materiałowe łączniki, żeby mogła jakoś się przemieszczać. Ale wciąż się bawi, niezdarnie bo niezdarnie, ale wciąż domaga się zabawy, podkrada poduszki i ucieka z nią cała dumna, więc jakaś radość życia jeszcze jest... Dziękujemy za ciepłe słowa, przydadzą się w najbliższym czasie...
  8. Wieści z placu boju:) Po zastrzykach sączenie zatrzymało się całkowicie już po kilku godzinach, teraz jest suchutko, nie trzeba robić żadnych opatrunków. Od dzisiejszego ranka Ira dostaje Karsivan na serducho i Hepatil na wątrobę. Jeszcze pozostało nam badanie moczu, tylko muszę go złapać...;) Tak więc- walczymy!
  9. Widać, że to zatrucie mnie dręczy, skoro kolejny raz o nim napisałam...;)
  10. Stan Irenki- w miarę stabilny, choć wciąż ma problemy z chodzeniem, muszę ją asekurować przy wchodzeniu do klatki (boję się myśleć, co będzie jak by się zepsuła winda...). Miała też w międzyczasie zatrucie przez moją głupotę i to ją bardzo osłabiło- dużo gorzej chodzi. Przez kilka dni była na antybiotyku. Dziś wezwałam zaprzyjaźnioną wet na pobranie krwi- jutro będę miała pełne wyniki. Wykluczyła już cukrzycę i anemię. I węzłów chłonnych nie ma powiększonych. Niestety jeden guz ma sączącą się rankę, smaruję ją żelem Chitopan i kombinuję z opatrunkami, z różnym skutkiem- najczęściej opatrunek się przesuwa, a ona i tak ma ranę na wierzchu (którą liże i która szoruje po posłaniu). Dziś w ramach eksperymentu zakupiłam pieluchę dla dorosłych, łudząc się, że z nią coś wykombinuję, ale chyba najskuteczniejsze będą gatki i do tego jakaś pieluszka dziecięca. Tylko że musi być oddychająca, może jakieś podpowiedzi...? Podpaska, wkładka... Jak ja nie mogę sobie darować, że tych guzów wcześniej nie wycięłam... Ech.
  11. Oczywiście, że chcę informacje, właśnie rozważam ściągnięcia do Iry trzeciego weta, bo rozmawiałam z nim a'propos niej i miałw ogóle jakieś pomysły na to, jak polepszyć jej samopoczucie. Bo przecież ona nie jest leczona, jest tylko oczekiwanie. Ira ostatnio przez moją głupotę miała zatrucie pokarmowe, nierozważnie dałam jej jedzenie, które jej zaszkodziło (grzbiety kurze, obrane z kości)- przez cały dzień wymiotowała, potem była na antybiotykach. Teraz jest już w porządku, ma apetyt i ochotę na wygłupy, ale fatalnie chodzi. Tylnie łapy ma bardzo niestabilne, czasem się jej rozjeżdżają tak jakby zapomniała, że powinna je zebrać do kupy. To czekam na info na priv, dzięki z góry:)
  12. Kurcze, nie mogę się rozczytać, łacińskiej nazwy nie mam na pewno, wydaje mi się, że jest tak: RTG pełne, guzy w płucach, (słowo, którego za Chiny nie mogę odczytać) i kaszel. Takiego pełnego rozpoznania na piśmie nie mam. Wet. mi zawsze to tłumaczy, ale ja z tych wywodów pamiętam tylko to, że ma powiększone serce, zwyrodnienie kręgosłupa (na zdjęciu rtg coś było nie tak z kręgami), no i ten nowotwór. Ale Ira miała robiony rentgen płuc, na którym widać było kilka guzów. Ma też dwa ogromne guzy na sutkach. Gdybym wiedziała, że operacja jej cokolwiek da, to może bym się i zdecydowała, ale 4-5 lat temu miała sterylizację po ropomaciczu i narkozę zniosła fatalnie- cała noc potem wymiotowała. Nie chcę jej czegoś takiego fundować. A istnieje bardzo, bardzo duże ryzyko, że Ira zeszłaby z tego świata na stole operacyjnym. W zasadzie ufam jej weterynarzowi, ma duże doświadczenie, Irę zna od szczeniaka, więc ma do niej taki trochę bardziej osobisty stosunek. Podał jej zastrzyk z wyciągiem z jadu tarantuli- miał spowodować spowolnienie rozrostu guzów. Boksiedewa, dzięki za wsparcie:)
  13. Witam wszystkich, Poszukuję osób, które mogłyby wspomóc swoją wiedzą i doświadczeniem na temat nowotwora płuc u psa. Mam wilczurowatą 13-letnią suczkę Irę, u której guzy na sutkach (nie mogła być już operowana z powodu niewydolności serca) dały już przerzuty na płuca. Dwóch weterynarzy powiedziało mi, że nie ma już na to żadnego ratunku, ale chciałabym jej jakoś pomóc- może butla tlenowa, coś, co by podniosło choć odrobinę komfort życia. Oprócz tego Ira ma jeszcze zwyrodnienie kręgosłupa, coraz bardziej powłóczy tylnimi nogami, rozjeżdżają się jej, ma trudności ze wstawaniem. Słabo widzi i słyszy, ale wciąż ma ochotę na zabawę. Raz mi zasłabła w lesie, ale na szczęście nie straciła przytomności i po chwili doszła do siebie. Pokasłuje i pije hektalitry wody. Nie podejmę tej "ostatecznej" decyzji, dopóki widzę, że chce się bawić jak szczeniak (gdybyście widzieli ją z piłeczką- jeżykiem:)). Dlatego proszę o rady tych, którzy przez to przechodzili ze swoim psem. Próbuję się jakoś przygotować na to, co nieuchronnie nadciąga, ale...no, nie mogę póki co przyjąć tego do wiadomości... Pozdrawiam wszystkich, którzy w tym momencie walczą o życie swoich psich przyjaciół...
  14. Witam, spieszę donieść informacje prosto z placu boju. Wczoraj pojawiła się kolejna nadzieja na adopcję, dziś miałyśmy się z Lunką udać na wizytę zapoznawczą. Niestety, na kilka godzin wcześniej dostałam smsa, że przepraszają, ale mają już psa... Tak więc Luna wciąż u mnie, leżakuje sobie właśnie na kocyku pogrążona w błogim śnie :) Ale może i dobrze się stało, bo właśnie wczoraj pojawiło się lekkie krwawienia, jeśli sytuacja się nie zmieni, to trzeba będzie zaaplikować jej antybiotyki. Im dłużej Luna jest u mnie, tym bardziej widzę, jaki to fantastyczny pies. Owszem- jest raczej nieufna, bojaźliwa, reaguje lękliwie na gwałtowne ruchy. Ale jak się już zdobędzie jej zaufanie... Na spacerkach cały czas kontroluje, czy idę za nią, jest wyczulona na każdą zmianę w kroku- zatrzymuje się, skręca w lewo, jak smycz jej zjedzie na lewą stronę grzbietu (czyżby pamięć genowa w prowadzeniu zaprzęgu;)). UWIELBIA pieszczoty, od razu się cała odsłania. I choć z wiadomych przyczyn jest tylko w jednym pokoju, znosi to z niewiarygodną cierpliwością (dopóki w nim jestem:)) Wygląda na to, że przed trafieniem do nas, nie była w normalnych warunkach- np. nie potrafi się bawić zabawką czy patykiem, ale jak już spotka psa- samca, to jest cała w skowronkach i podskokach :D No i na szczęście- toleruje moją Irę za drzwiami (tak jak Ira ją:)). Liczę na to, że i w jej przypadku sprawdzi się powiedzenie do 3 razy sztuka - następny dom musi być już tym właściwym.
  15. Acha, P.S.: W 2005 r. na pomoc dla zwierząt z zielonogórskiego schroniska wydalismy 4529, 29 zł
  16. To ja moze pozwolę sobie na odrobinę formalności i zacytuję króciutko, co też robiliśmy w schronisku... Dzięki za wsparcie:) [FONT=Verdana]DZIAŁANIA INICJATYWY DLA ZWIERZĄT[/FONT] [FONT=Verdana]W SCHRONISKU DLA BEZDOMNYCH ZWIERZĄT W ZIELONEJ GÓRZE[/FONT] [FONT=Verdana]I. [/FONT][FONT=Verdana]Zapewnianie zwierzętom ruchu oraz stałego, bezpośredniego kontaktu z człowiekiem.[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT]Każdy wolontariusz miał pod swoją opieką co najmniej kilka psów, które regularnie wyprowadzał na spacery i pielęgnował. Nasze doświadczenie pokazuje, że psy, które mają swojego opiekuna są radośniejsze, bardziej kontaktowe i łagodniejsze od tych, które całymi miesiącami tkwią w klatce. Stres, strach i agresja wywołują u nich często nietypowe, dziwne objawy, jak obsesyjne bieganie wokół budy albo wygryzanie sierści. [FONT=Verdana]II. [/FONT][FONT=Verdana]Socjalizacja psów zagrożonych dziczeniem.[/FONT] [FONT=Verdana]III. [/FONT][FONT=Verdana]Sfinansowaliśmy i pomogliśmy przy szczepieniach przeciwko groźnym chorobom zakaźnym,[/FONT][FONT=Verdana] takim jak: nosówka, parwowiroza, choroba Rubartha (psy), panleukopenia, caliciwiroza i koci tyfusowi (koty)[/FONT][FONT=Verdana] Zaszczepionych zostało 66 psów oraz 28 kotów. [/FONT][FONT=Verdana]Zmniejszyło to w sposób znaczący zachorowalność na te niebezpieczne, śmiertelne choroby.[/FONT][FONT=Verdana]Koszt szczepień wyniósł 1640 zł.[/FONT] [FONT=Verdana]IV. [/FONT][FONT=Verdana]Znaleźliśmy dom zastępczy dla starej, bardzo chorej suki o imieniu Ina oraz sfinansowaliśmy jej leczenie (koszt leczenia wyniósł 813,50 zł).[/FONT] [FONT=Verdana]V. [/FONT][FONT=Verdana]Dzięki inicjatywie IDZ lekarz weterynarii Anna Ryś zaoferowała się wysterylizować za darmo określoną liczbę niedużych psów ze schroniska ( ok. 2 na miesiąc, niestety bez naszego pośrednictwa nie wykonano żadnej sterylizacji).[/FONT] [FONT=Verdana]VI. [/FONT][FONT=Verdana]Propagowanie adopcji zwierząt ze schroniska:[/FONT] [FONT=Verdana]1. [/FONT][FONT=Verdana]Od grudnia 2004- gablota ze zdjęciami i opisami zwierząt w centrum miasta[/FONT] [FONT=Verdana]2. [/FONT][FONT=Verdana]Tablice i ulotki informacyjne ze zdjęciami i opisami zwierząt podczas kwest i organizowanych akcji: [/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]Maj 2005- podczas festynu z okazji Tygodnia Wegetarianizmu[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]Maj 2005- podczas festynu w Torzymiu[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]Wrzesień 2004, 2005- podczas Wystawy Psów Rasowych [/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]Listopad 2004, 2005- podczas akcji „Psu na budę”[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]Od kwietnia 2005- na stronie www.idz.zgora.pl oraz za pomocą forum internetowego www.dogomania.pl[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]Cały rok- za pomocą ulotek i plakatów[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]Cały rok- w audycjach radiowych, lokalnej prasie i telewizji, np. [/FONT][FONT=Verdana]dostarczanie „Gazecie Wyborczej” i „Co w mieście piszczy” zdjęć i opisów zwierząt do rubryk propagujących ich adopcję, udział w audycjach Radia Zachód nagłaśniających kwestię dużego zagęszczenia w schronisku i problemu narastającej bezdomności wśród zwierząt[/FONT] [FONT=Verdana]VII. [/FONT][FONT=Verdana]Pośredniczenie w adopcjach w okresie od listopada 2005 do marca 2006:[/FONT] [FONT=Verdana]1. [/FONT][FONT=Verdana]KUBA[/FONT][FONT=Verdana] – spanielowaty pies, dzięki kontaktom IDZ wydany do adopcji do Szwecji[/FONT] [FONT=Verdana]2. [/FONT][FONT=Verdana][FONT=Verdana]Jednooki pies [/FONT][/FONT][FONT=Verdana]CZAREK[/FONT][FONT=Verdana], wydany do adopcji dzięki kontaktom IDZ[/FONT] [FONT=Verdana]3. [/FONT][FONT=Verdana]BOKSERKA[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]wykupienie ze schroniska i poddanie leczeniu[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]umieszczenie w hotelu dla psów[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]szukanie i znalezienie dla niej domu poprzez internet i ogłoszenia[/FONT] [FONT=Verdana]4. [/FONT][FONT=Verdana]Szczeniak[/FONT][FONT=Verdana] jamnika wydany do adopcji do Oławy dzięki kontaktom IDZ[/FONT] [FONT=Verdana]5. [/FONT][FONT=Verdana]Dwa PSY[/FONT][FONT=Verdana]- adopcja do Szwecji:[/FONT] [FONT=Verdana]a) [/FONT][FONT=Verdana]przygotowanie do adopcji:[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]wykupienie psów i umieszczenie ich w hotelu dla psów[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]poddanie zabiegom weterynaryjnym: sterylizacja suki, zaszczepienie przeciwko leptospirozie i nosówce, odrobaczenie, odpchlenie, odkleszczenie, pobranie krwi i wysyłka do Szwecji na testy ilości przeciwciał wirusów wścieklizny, wypisanie paszportu[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]kąpiel w salonie pielęgnacyjnym dla psów[/FONT] [FONT=Verdana]b) [/FONT][FONT=Verdana]transport do Gdańska[/FONT] [FONT=Verdana]6. [/FONT][FONT=Verdana]RUDOLF- [/FONT][FONT=Verdana]w związku z dramatyczną sytuacją, w jakiej się znalazł [/FONT] [FONT=Verdana]( wychudzenie, osłabienie powstałe w wyniku agresji innych psów z klatki; przez zamknięcie wolontariatu zaprzepaszczenie pracy wolontariusza nad przyzwyczajeniem do obroży i smyczy ):[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]wykupienie ze schroniska[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]umieszczenie w domu zastępczym i socjalizacja[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]szukanie nowego domu poprzez ogłoszenia, ulotki i internet, osobiste kontakty[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]znalezienie nowego domu w Nowym Miasteczku[/FONT] [FONT=Verdana]7. [/FONT][FONT=Verdana]SONIA[/FONT][FONT=Verdana]- wilczurkowata suka, wydana do adopcji dzięki kontaktom IDZ:[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]wykupienie ze schroniska[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]sterylizacja suki na koszt IDZ[/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]transport do Łodzi[/FONT] [FONT=Verdana]VIII. [/FONT][FONT=Verdana]Pielęgnacja zwierząt ze schroniska, szczególnie tych po przebytych chorobach. Dzięki kontaktom Stowarzyszenia nowi właściciele adoptowanych psów mogą skorzystać z darmowej wizyty w salonie pielęgnacyjnym dla psów.[/FONT] [FONT=Verdana]IX. [/FONT][FONT=Verdana]Pomagaliśmy w przygotowaniach do transportu do Holandii i Miedar[/FONT] [FONT=Verdana]X. [/FONT][FONT=Verdana]Przeprowadziliśmy kontrole warunków bytowania kilku psów wydanych do adopcji[/FONT] [FONT=Verdana]XI. [/FONT][FONT=Verdana]Wprowadzaliśmy nowych wolontariuszy, dostarczaliśmy obroże i smycze[/FONT] [FONT=Verdana]XII. [/FONT][FONT=Verdana]Pomagaliśmy zainteresowanym adopcją wybrać odpowiednie zwierzę[/FONT] [FONT=Verdana]XIII. [/FONT][FONT=Verdana]Zimą 2004 roku zakupiliśmy wykładziny do ocieplenia wejść do bud dla psów (duże otwory narażają zwierzęta na zimno).[/FONT] [FONT=Verdana]XIV. [/FONT][FONT=Verdana]Wolontariusze podczas spacerów i wspólnych zabaw budowali więź między nimi a psami, dzięki czemu poznawali charaktery zwierząt. Pozwalało to na udzielanie rzetelnych informacji na ich temat przy propagowaniu adopcji [/FONT] [FONT=Times New Roman]- [/FONT][FONT=Verdana]z doświadczeń wolontariuszy wynika, że niektóre psy, które boją się pracowników schroniska lub wykazują wobec nich zachowania agresywne, są łagodne i niezwykle przyjacielskie wobec wolontariuszy. Dokładne poznanie charakterów zwierząt pozwala na odpowiedzialne wydanie ich do adopcji. Na stronie internetowej schroniska opisy psów są niepełne lub fałszywe. W dziale "One znalazły dom" umieszczone są psy, które zostały w schronisku uśpione.[/FONT] [FONT=Verdana]XV. [/FONT][FONT=Verdana]Wolontariusze zauważali często pierwsze oznaki chorób lub pogryzień oraz wszelkie niepokojące zachowania psów, typu: wzajemna agresja i zgłaszali pracownikom.[/FONT]
  17. Ja osobiscie nie znam szczegolow tego szkolenia, a z kolei Sabina ma dosyc sporo pracy i nie moze sledzic wszystkich watkow. Poprosze, zeby tu zajrzala w wolnej chwili. Najlepiej kontaktowac sie z nia e-mailem, tak mozna tez zglaszac pieski. Z tego co wiem, to ten osrodek szkoleniowy dysponuje samochodem odpowiednim do przewozu wiekszej ilosci psow. Dal nich pewnie najlepiej byloby przyjechac raz na jakis czas i zabrac z Polski kilka psow naraz. W przypadku schronisk najlepiej, zeby cala akcje koordynowali konkretni wolontariusze, wiadomo jak jest w schroniskach- jak uslysza, ile to roboty z przygotowaniami, to sie zniechca. A ktos musi wszystkiego dopilnowac...
  18. Witam, tu wspomniana juz Ola:) Wiec po kolei. Jak juz wspomnialam na forum owczarkow, doskonale rozumiem wasze obiekcje i watpliwosci. Gdybym nie znala osobiscie Sabiny zareagowalabym podobnie. Ale ufam jej absolutnie. Sama wielokrotnie mi mowila, ze musimy byc calkowicie przejrzysci, bo w Szwecji Polacy maja ostatnio niezbyt dobra opinie (przetransportowali chiwawa w bagaznikach i sprzedawali za gruba kase...). Zanim zaczelismy wspolprace, dostalismy od nich ich dokumenty rejestracyjne i statut. A o planowanej z nimi wspolpracy powiadomilismy miasto, do ktorego jakby nie bylo nalezy schronisko. Z tego, co wiem cala strona organizacyjna w HundAdoption spadla na Sabine. Z zalozenia powstali po to, zeby adoptopwac psy wlasnie z Polski, ale tylko Sabina wlada naszym jakze pieknym jezykiem... Tak wiec reszta dziala z doskoku. Nasze dwa pieski znalazly u nich fantastyczne domy. Ich wlasciciele zostali przesiani przez o wiele bardziej geste sito, niz my zwyklismy to robic. Przed adopcja spisuja kontrakt, a pozniej maja z nimi staly kontakt. Nie afiszuja sie z tym, co robia. Do niedawna nie bylo mozliwosci adoptowania przez nich psow agresywnych nawet w niewielkim stopniu. Z zalozenia mialy to byc psy lagodne. Ale Sabinie udalo sie dostac na szkolenie do tego osrodka, ktory ratuje nawet psy uznane za tak agresywne, ze zostaja uspione. Ale- zauwacie psy musza byc mlode, takie zeby jeszcze mozna z nimi bylo pracowac. Dlaczego rottki i onki (lub w typie)? Psy tych ras agresywnych z krotka sierscia po prostu nie dalyby sobie rady w szwedzkim klimacie. Byc moze tez z rotkami i onkami jeszcze da sie cos zdzialac... A moze z zalozenia pracuja tylko z tymi rasami? Psy ida pozniej do sluzby, z tego co wiem czesto do ochrony, np. w przypadku jakichs zagrozen, typu szantaz itp. Ale psy sa w rodzinie, nie gdzies w kojcach. Sabina nie zgodzilaby sie na wspolprace z nimi, gdyby bylo inaczej. Podejrzewam, ze jak sprzedaja pozniej takiego psa do tych sluzb, to dostaja za to pieniadze, ktore zwracaja im nie tylko koszty. Bo sa gotowi nawet przyjechac po takiego psa i sfinansowac przygotowania. Z kolei HundAdoption w ogole na tym nie zarabia, choc psy sa wydawane za oplata. Tylko ze koszty przygotowan zdecydowanie je przerastaja... Nasza pierwsza adopcja wyniosla ok. 1000zl (HundAdoption pozniej to zwrocilo). Dodac do tego jeszcze koszty przylotu do Polski i promu do Szwecji... I tak to z grubsza wyglada. Duzym problemem w przypadku transportowania psow agresywnych beda formalnosci. 120 dni od szczepienia na wscieklize..., chipy..., szczepionki... A to pociaga za soba koszty, ktore moga przerosnac nawet i mozliwosci Szwedow. Wystarczy policzyc, ile by kosztowalo przechowanie psa przez 120 dni w hotelu... Albo przekonac w schroniskach, zeby takiego morderczego agresora trzymali przez 4 miesiace... Moim zdaniem jest to przynajmniej jakas szansa dla tych psow. U nas brak wykwalifikowanych ludzi, ktorzy potrafia pozytywnymi metodami pracowac z takimi psami. Schronisko, strozowanie, psie walki albo uspienie. Takie maja u nas szanse. Nawet niekorzy z was watpia, czy jest mozliwe uratowanie takiego psa. Jesli Szwedzi potrafia je odpowiednio ukierunkowac, dac im zycie w rodzinie i prace... Jak moglibysmy nie sprobowac...?
×
×
  • Create New...