Jump to content
Dogomania

szy_monka

Members
  • Posts

    4
  • Joined

  • Last visited

szy_monka's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. [quote name='Maron86']Ogólnie rzecz ujmując są rasy które mają specyficzne spojrzenie, Akita, Husky czy też malamuty, również w większości molosy. Człowiek patrząc psu w oczy wie że musi się wycofać, pomijając oczywiście fakt że nie powinno się patrzeć psu obcemu w oczy :eviltong:. Z twojego opisu wynika że ten malamut jest stabilnym psem, nie życzy sobie kontaktu szalonego psa ;). Czy tak samo się zachowywał jak przechodziłaś koło niego zanim suka była, czy też zwyczajnie nie zwracałaś na niego uwagi? Może wcale nie ma problemu w tym psie, tylko nagle uświadomiłaś sobie że to wielki, silny psychicznie i fizycznie pies? PS. Prowadź ją na lince, na flexi nauczysz sunię ciągnąć[/QUOTE] No, nigdy wcześniej na mnie nie warczał. Wracałam z sąsiadką, w ogóle bym na niego nie zwróciła uwagi, gdyby nie to, że zastąpił mi drogę. Sąsiadkę przepuścił, a mnie zatrzymał. Dlatego się przestraszyłam. Nigdy mu niczym nie "podpadłam" oprócz posiadania suczki. Zazwyczaj leżał w krzakach, albo stał sobie, gdy przechodziłam. Ledwo zwracał na mnie uwagę. Ale pamiętam, że ostatnio trudno mi było go wygonić z mojego ogrodu, gdy zostawiłam otwartą bramę. Koniecznie musiał obsikać huśtawkę, a potem wcale się nie spieszył do wyjścia i nie dał się poganiać (wtedy jeszcze nie miałam psa). Czemu linka jest lepsza od flexi? Wydaje mi się, że właśnie na flexi nie ciągnie, bo ta się odpowiednio rozwija i nie blokuje, kiedy pies utrzymuje rozsądną odległość. Za to linka jak wyobrażam sobie plącze się, szarga po ziemi. A sunia rzadko kiedy ciągnie, tylko jak kogoś/coś zobaczy, w pozostałym czasie trzyma się zawsze blisko mnie (no, czasami ją oczywiście muszę zawołać, gdy się zatrzyma przy jakimś zapachu). Na razie jesteśmy na pierwszym etapie nauki chodzenia przy nodze - chwaleniu i nagradzaniu utrzymywania bliskiego kontaktu.
  2. [quote name='Maron86']Dzieci w ogóle nie powinno wypuszczać się z nieposłusznym i nieogarniętym psem, tym samym narażasz je na wiele niebezpieczeństw - najmniejsze to wywrócenie dziecka i ucieczka. Malamut nie powinien chodzić samopas po ulicy. Jednak nie jest tak jak pisze 'zaklinaczkapsów' :roll:, albo pies ma smycz, albo kaganiec, nad psem właściciel ma panować (czyli np odwołać w razie czego). Jeśli pies chodził latami po ulicy i nikomu to nie przeszkadzało, nagle wzieliście psa i teraz zaczyna być problem na dobrą sprawę z waszej winy (pies wkroczył na malamuta terytorium, jest nadpobudliwy) to należy porozmawiać z sąsiadami. Całkiem możliwe że wystarczy sukę z malamutem odpowiednio zapoznać (czego również z twojego opisu nie zrobiliście, to samiec powinien podejść, a nie fikająca, brykająca suka) tak by się ignorowały, nikt nie powiedział że psy muszą się lubić. Z całą resztą zgadzam się z Madie, wpierw ogarnij swojego psa, dopiero później go spuszczaj.[/QUOTE] Starsza moja córka jest wysoka jak na swoje osiem lat i bez problemu utrzymuje psa. Ale tak jak powiedziałam, przestraszyłam się i już jej nie pozwalam wychodzić. Pies chodził latami i dlatego tak niezręcznie się teraz czuję, ale gdy porozmawiałam z drugą sąsiadką to powiedziała, że malamut potrafił atakować jej psa i chodzić za nimi do lasu na spacer wgapiając się tak samo, a oni czuli się bardzo niekomfortowo, sąsiad nawet z kijem chodził na wszelki wypadek... Także taka dziwna sytuacja, możliwe, że paru osobom to przeszkadzało, ale nikt nic nie powiedział, bo przecież stosunki dobrosąsiedzkie, wszyscy się uśmiechamy i mówimy dzień dobry. Moja suczka nie jest nadpobudliwa, jest po prostu młoda i pełna energii i nieułożona jeszcze. Nie wiem jak inaczej mieliśmy je zapoznać. Gdy się pierwszy raz spotkały moja była na smyczy i oczywiście podeszła do niego gdy przechodziłyśmy, ale od razu przypadła do ziemi. Nie było problemów przy pierwszym spotkaniu.
  3. [quote name='Madie']To, że pies sąsiadów nie powinien latać samopas to jedna sprawa. Druga dotyczy Twojej suczki. Ona także nie powinna, niezależnie od miłości jaką darzy świat i uległości latać do obcych psów! Nie wszystkie zwierzęta to dobrze znoszą, a powarkiwanie zazwyczaj jest sygnałem ( całkiem adekwatnym) - nie zbliżaj się. Radziłabym nie puszczać samych dzieci z psem to raz, dwa zanim zaczniecie spuszczać psa ze smyczy nauczyć ją bycia odwoływalną i oczywiście pogadać z sąsiadami.[/QUOTE] [COLOR=#4E5665][FONT=Helvetica] Już teraz jej nie spuszczam ze smyczy. Trudno, dopóki nie będzie przychodzić w 100% na wezwanie będzie musiała sobie radzić na 8-metrowej automatycznej. Bo na razie to trzyma się bliziutko i pięknie przychodzi , ale tylko do chwili, gdy coś żywego pojawi się w pobliżu :) W pierwszych dniach w ogóle trzymała się blisko i nie leciała za nikim, to mnie zmyliło. Dziewczynki wychodziły z nią od czasu do czasu na zasadzie na pół minuty przed bramę w krzaki, żeby siknęła, ale tak się przestraszyłam, że im zabroniłam już. Ja rozumiałam, że malamut ją "ustawiał" i na nią warknął czasem (ona wtedy przypadała do ziemi), ale trochę czuję się niekomfortowo w sytuacji, kiedy to mnie uniemożliwia przejście z warczeniem, i we mnie się wgapia wyzywająco.[/FONT][/COLOR]
  4. Witajcie, czy możecie mi proszę coś poradzić, dziś się porządnie wystraszyłam. Mieszkamy w domu z ogrodem koło lasu, przy drodze zamkniętej dla ruchu. Dwie rodziny sąsiadów wypuszczają psy z posesji luzem na ulicę/do lasu, zamiast spaceru. O ile ratlerek nie stanowi problemu, to malamut dziś porządnie mnie wystraszył. Do tej pory znałam go jako bardzo łagodnego psa, niezależnego ale przyjaznego, który zwykł spokojnie stać albo leżeć niedaleko swojego domu. Parę razy wszedł do naszego ogrodu, kiedy brama była otwarta, raz go przepędziły 3 moje koty atakując jednocześnie, a on się nie bronił, tylko uciekł. Od półtora tygodnia mamy niespełna roczną suczkę, bardzo przyjacielską i uległą do wszystkich, ale też pełną energii i biegającą za wszystkim co się rusza. Biegnie m.in. do wszystkich psów aby się z nimi zapoznać. Od razy się przy nich kładzie czy wręcz wywala brzuch do góry, a potem zaczyna biegać jak szalona naokoło. Gdy wyszłyśmy na spacer i zobaczyłam malamuta, bez żadnych złych przeczuć podeszłyśmy do niego. Malamut był chyba trochę oszołomiony ruchliwością naszej suni, ale agresji nie wykazywał. Ale od kolejnych spotkań zaczął ją trochę "ustawiać" powarkiwaniem. Raz gdy zawarczał właścicielka zawołała go do siebie i poczęstowała smakołykiem, nie wiem, czy nie odczytał tego jako pochwały swoich działań. Dziś rano furtka do jego ogrodu była otwarta i sunia przez nią wbiegła (szłyśmy na spacer do lasu i nie przewidywałam kłopotów, więc spuściłam ją ze smyczy). Malamut natychmiast przygwoździł ją z warczeniem do ziemi. Właścicielka podleciała i chyba udzieliła mu jakiejś reprymendy. Nie widziałyśmy go aż do powrotu z wieczornego spaceru, kiedy to przechodziłyśmy koło jego domu (miałam swoją na smyczy). Znowu był na ulicy i tym razem nie stał spokojnie jak zawsze, tylko podszedł do mnie patrząc wyzywająco, nastroszył się, powarkiwał i zastąpił mi drogę, tak że nie mogłam dalej iść w kierunku domu. Cały czas intensywnie na mnie patrzył, na mnie, nie na suczkę. Starałam się nie bać za bardzo, spojrzałam w bok, i jakoś powoli bokiem przeszłam. Wieczorem musiałam ogarnąć dzieci do spania i nie miałam czasu przemyśleć sprawy wcześniej. Ale teraz zaczęłam się bać jutrzejszego spaceru. Co ja mam teraz zrobić? Sunia jest nieduża, pozwalałam dzieciom wychodzić z nią na smyczy przed bramę, ale teraz się boję. Jeśli malamut zaatakuje? Dzieci z całej ulicy dotychczas bezproblemowo bawiły się na ulicy, jeździły na rowerach itd. Sama o siebie i o psa też się boję, mam wrażenie, że on uznaje całą ulicę za swoje królestwo, skoro chodzi wolno, a teraz sunia zalazła mu za skórę naruszeniem jego terytorium. Czy ja mogę wymagać od sąsiadów, żeby go więcej luzem nie puszczali na podstawie tego jednego incydentu, skoro chodzi luzem od lat? Co zrobić w takiej sytuacji? Pomóżcie proszę.
×
×
  • Create New...