Tatuś odszedł od rodzinki, jak synalek miał 7 lat. Wersja mamusi i babci jest taka, że nie mógł ścierpieć że nie jest najważniejszy w domu i znalazł sobie "panienkę".
A wersja pozostałej części rodziny jest taka, że nie mógł wytrzymać z nimi pod jednym dachem i się wyprowadził. Do 4 lat synka rozpuszczał, a ponem tylko wrzeszczał. Chyba, że miał wybitnie dobry humor: to kupował prezent za nic i wychwalał. Ehh... sa i tacy ludzie
Ale psa to raczej by nie wychowali :)