-
Posts
20 -
Joined
-
Last visited
Neki's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Wiem, ze to nie "woda", to taki skrót myślowy. Wiem jak wyglada i wody nie przypomina. Płyn nie był badany, przynajmniej ja nic o tym nie wiem. Zawsze jestem obecna przy ściąganiu płynu i ma on takie zabarwienie koloru czerwonego/brunatnego. Czy kolor płynu moze coś sugerować?
-
Cieżko mi określić taki dokładny moment kiedy płyn zaczął pojawiać sie w brzuszku u Neki, ale mniej więcej był to kwiecień tego roku. Pojawienie sie płynu jest tłumaczone tym, ze Neki ma nowotwor watroby, niestety nieoperacyjny. Weterynarz wytłumaczył nam, ze wodobrzusze bardzo często towarzyszy zaburzeniami w funkcjonowaniu watroby. Dlatego co tydzień jeździmy na ściąganie "wody" i na zastrzyki.
-
Cześć! :-) wpadłam na chwile sie przywitać i dać znać, ze z moja Neki jest jak na razie w porządku :-). Co tydzień jeździmy do weterynarza na kontrole i na ściąganie wody z brzuszka, zapewniamy jej wszystkie cuda w postaci zdrowego jedzenia i masy zabawek i spacerów i oczywiście przytulania :-). Odpukać dalej ma w sobie duzo chęci do życia i zabawy z 3 pozostałymi towarzyszkami i mam nadzieje, ze będzie to trwać jak najdłużej. Trzymajcie za nas kciuki!
-
Dobrze, w takim razie juz pisze :-). Nie chciałabym, zeby tez mnie złe nie zrozumiano. Wiem, ze nie ma leku na raka i ze to tylko suplement, który pomaga. Moja Neki dostaje NTS Immunactiv. Szczerze? Ona naprawdę czuje sie po nim dobrze, a w połączeniu z essentiale max daje nam bardzo dobre wyniki. :-)
-
Cześć! :-) dawno mnie nie było, ale postanowiłam zdać relacje z choroby mojej Neki. Otóż psina czuje sie dobrze (oby jak najdłużej :-) ). Je, bawi sie, chodzi na spacery... Wydaje sie normalna psina, ale guza ma :-( Wydaje mi sie, ze odkąd zmieniliśmy jej dietę czuje sie znacznie lepiej. Podajemy jej same gotowane rzeczy, najlepiej wołowinę. Mała gustuje w sercach wolowych, ktore wbrew pozorom nie są takie drogie. Dla smaku od czasu do czasu dostaje coś z jagnięcina. A z gotowanych warzyw ma buraki oraz pietruszkę (działa moczopędnie, a Neczka ma wodobrzusze, wiec bardzo fajnie pobudza organizm do oddawania zbędnej wody). Co tydzień jeździmy z nią na chemię, która w dzień zastrzyku znosi tak sobie. Do tego każdego dnia dostaje Essentiale max 1 tabletkę oraz świetny suplement, który mam wrażenie bardzo bardzo jej pomaga. Nie wiem czy na forum moge tu podać nazwę, ale tabletki oparte są na rożnych aminokwasach i witaminach z grupy B oraz są naładowane kwasami omega 3, ktore naprawdę na Neki działają. Jesteśmy juz po 17 tabletce i z czystym sumieniem uważam, ze są dobre. Teraz z Neki jesteśmy po spacerku i zaraz idziemy spać. A w walce z choroba nie ma to jak miłość opiekuna no i towarzystwo innych psow - to prawda, Neki przy pozostałej trójce nabiera takiego fajnego wigoru życiowego :-)
-
Bardzo sie cieszę, ze Twojemu Aresowi sie udało :-) z moja Neki przebijamy piątkę i trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia :-)
-
Hej! :-) dziękujemy, Neki narazie czuje sie dobrze. Goraczka zwalczana i psinka wróciła do dobrej formy. Ochoczo je, bawi sie no i moze troszkę więcej śpi. Cieżko mi powiedzieć dlaczego przy tak ciężkiej diagnozie mała jest pełna życia. Tu taka teza pana doktora, ze w dobrej formie trzymają ja dwa pozostałe pieski, ktore motywują do jedzenia, wychodzenia na spacer i radości z życia. Ale wydaje mi sie, ze to w niej tli sie jeszcze ta spora iskra do walki :-)
-
A ja serdecznie polecam pana doktora Grzegorza Wojciechowskiego. Ma swój gabinet w Swarzedzu przy ul. Cmentarnej. Super człowiek... Moja psinka ma zdiagnozowanego raka wątroby i pan doktor nad nią czuwa. Neki jest cały czas pod jego kontrola i bardzo sie cieszę, ze trafiliśmy na tak dobrego weterynarza. Ceny ma bardzo przystępne, i tez muszę przyznać, ze zdążają sie wizyty nieplanowane i po godzinach, a doktor nawet w pidżamie otworzy drzwi :-) także serdecznie polecam, bo jest to człowiek bardzo konkretny i tez nie owija w bawełnę. Jest bardzo szczery i zawsze przedstawi te najgorsza stronę (w moim przypadku eutanazje), ale nie skreśla zwierzaka od razu i chce powalczyć o jak najdłuższe życie :-)
-
Bede działać, poszukam, popatrze i skonsultuje diagnozę jeszcze z jakimś weterynarzem. Na bieżąco bede Wam zdawać relacje jak nam sie w życiu układa :-) powalcze o moja Neki. Nie czekam na cud, ale póki dobrze sie trzyma zapewnimy jej dobre życie.
-
Och, mam fatalne wieści... Po kolejnym USG weterynarz stwierdził nowotwór wątroby :-( aż mi sie nie chce wierzyć jak tak patrzę na moja psinke. Dodatkowo uważa, ze jest nieoperacyjny. Czy zna ktoś może jakiegoś weterynarza onkologa z Poznania, z którym mogłabym skonsultować te diagnozę? Aż mi sie w to wszystko nie chce wierzyć, Neczka nie wyglada aż tak zle :-(
-
Sleepingbyday - Wasze rady i komentarze to ukojenie dla moich nerwów - bardzo sznuje wszystkie Wasze opinie i rady. Ja pierwszy raz jestem w takiej sytuacji i sama nie wiem jak sie do końca zachować. Na ta chwile najpoważniejszym problemem jest gorączka i słabe serduszko przez ta gorączkę (ponoć od tego, ze Neki nigdy nie była na jakiejś specjalnej diecie... Zawsze była taka kuleczka i lasuchem, i nikt z nas nie przewidział, ze ten nadmierny tłuszczyk może być kiedyś przeszkoda. Wczoraj miała kolejny raz robione USG , i pan doktor powiedział, ze musimy podleczyc jej troszkę wątrobę i potem będziemy działać. Na razie mama mówi, ze z Neki jest ok tylko momentami dostaje dreszczy-efekt gorączki niestety :-(
-
Właśnie wróciłam do domu - nie wiem co pan doktor zrobił z Neki, ale ona czuje sie o niebo lepiej! Nie wierze jak na nią patrzę :-))))) radosna jak ostatnio - i piekielnie głodna, ale ma nic nie jeść. Powiem Wam, ze cieszę sie, ze moge widzieć u niej ta radość z życia... Cane - trzymam kciuki za Twoja psinke! Będzie wszystko dobrze, zobaczysz. Wierze, ze wszystko pójdzie dobrze.
-
Na gorąco moge powiedzieć Wam tylko tyle - Neki dostała gorączki i bólów brzuszka, bo niestety zjadła coś niestrawnego i to jej zalegalo w brzuszku. Dostała serie zastrzyków i jutro ma kolejna wizytę. Weterynarz powiedział, ze jak na razie guz jest naszym najmniejszym problemem. Najpierw psina musi nabrać formy, która pomoże jej przeżyć operacje. Zadzwonił do mnie i powiedział otwarcie - pani Kasiu, ja moge i nawet teraz położyć psa na stole i go zoperować, ale daje mu niewielkie szanse na przeżycie operacji. Musimy ja podleczyc,a potem wyjąc dziada. Bo za 2 godziny będzie miała Pani do mnie żal, ze ukochany pies odszedł bez walki. Kochani, możecie sie ze mną nie zgadzać, ale ja naprawdę mu ufam. Zawierzylam mu życie i zdrowie Neki. Co więcej dziś Neki została profesjonalnie obsłużona - założono jej prywatny album ze zdjęciami wnętrza brzuszka i guza na brzuszku oraz z danymi dotyczącymi tego dziada. Ma to służyć ocenie wpływu tych zastrzyków na zahamowanie rozwoju guza. Powiedział mi, ze widzi, ze zastrzyki przynoszą powolne rezultaty, bo organizm psa podjął walkę. Zabicie mnie,ale w przypływie stresu zapomniałam zapytać o nazwę :-(. Zreszta i tak jestem pod presja, bo w pracy patrzą na mnie jak na kosmite gdy z przejęciem i łzami w oczach rozmawiam z kimkolwiek o piesku...
-
Niestety okazało sie, ze dziś nie będzie mnie z Neki na wizycie - jadą sami rodzice, bo ja niestety nie dostałam wolnego. :-( jak tylko bede coś wiedzieć to napisze, ale przyznam szczerze, ze bardzo bym chciała, żeby była juz po operacji :-( dziś wychodząc do pracy widziałam, ze znów złapał ja spadek formy.
-
Och, juz sama nie wiem co robić. Godzinie temu pisałam Wam, ze Neki sie złe czuje i kiepsko wyglada, a teraz hasa pięknie po ogródku, merda ogonem i szczeka na mnie tak przyjaźnie. Ja chyba z tych stresów szybciej zejdę z tego swiata... Po konsultacji tel weterynarz prowadzący kazał przyjechać z nią jutro, a teraz dać jej 1 tabletkę aktywnego węgla i dać jej odpocząć. A Neki zamiat słuchać pana doktora to biega po ogródku, rzuca sobie piłeczkę, merda ogonem i obszczekują sąsiadów. Powiedzcie mi czy taka drastyczna zmiana nastrojów u pieska z nowotworem jest normalna? Bo ja juz sama nie wiem co o tym myślec :-/