[quote name='maga18']Moja mama prosila zebym to napisala:
Moja mama ponad rok temu pierwszy raz uslyszala o grzywaczach. Zaskoczylo ja to, ze jedna rasa a tak bardzo sie roznia miedzy soba pojedyncze egzemplarze. PP, nagie, kolrowe, duze, male (nie tak jak jamniki, dalamtynczyki, sznaucery) Odkad mamy grzywacze zafascynowal ja charakter tych psow.
Mamy sznaucerke miniaturowa, ktora wlasciwie wiekszosc czesc zycia spedza spiąc gdzies w kacie (ewenement?!) Prawie jej 'nie ma'.
Mama dwa lata temu stracila prace. [b]Bezgranicznie pokochala grzywacze za to, ze sa caly czas tak blisko nas. Zawsze mozna z nimi pogadac, dotknąć, przytulić. To, ze skupiaja na sobie cala uwage jest antitodum na samotność, pustkę, nudę.
Nikt tak nie potrafi wyprowadzić z depresji jak grzywacz!! [/b]
:D[/quote]
Święta racja!!!! Ja mogę mieć doła giganta, ale wystarczy, że spojrzę na Sheilkę, na to jak ona stara się mnie pocieszyć, rozweselić i zawsze uśmiech pojawia się na mojej twarzy.... A jak płaczę to ona przychodzi i z całej siły się przytula do mnie i daje mi buziaki..... :angel: