Maga, przeczytalam watek i...trzymam kciuki za maleństwo.
Przytocze tu problem, ktory miala moja przyjaciółka z boxerką. Urodziły się 3 szczeniaki. Jeden biały. Wagi nie pamietam, tyle, ze dwie to kluski, a trzeci, biały chudzina. Od samego początku piła słabo, zawsze odepchnieta przez rodzeństwo, zachłystywała sie mlekiem, którego bylo w nadmiarze.
Były to czasy, ze białe nie dostawały metryk, nawet zalecano uśpic to maleństwo. Podejrzewano wodoglowie bo jak to u boxerów główka duża, a reszta ciałka chudziutka. Bawic się chciała ale sił za dużo nie miała, dyszała zaraz i spać. Juz ją koleżanka opłakała...nie wychowa się...wet byl prawie na etacie. Przyszedł czas na drugie odrobaczenie. Przez przypadek dostała porcję leku obliczoną na rodzeństwo, dwa razy cięższe!. Na drugi dzień zaczęła wymiotować....robalami. Kłeby robakó!. Dodali jej jeszcze leku, po 2 tyd następna tura, tez podwojona, a sunia jak nioe ta sama...wychowała się i dogoniła rodzeństwo. Niestety, była głucha i z tego powodu tylko na smyczy, zostala u hodowcy.
Reasumując: lek przeliczony na masę ciała nie podziałał, musiała dostać silniejszą dawkę.