Widzę, że toczy sie tu dyskusja o moim psie. "Zwykłym podwórkowym burku", "rotku" czy jakkolwiek inaczej tu nazwanym.
A więc po pierwsze nie jest on mieszanką rottwailera z psem zaprzęgowym, jak niektórzy tu piszą, choć z rottwailera coś ma. A został przez nas wzięty jako mały szczeniak, bo inaczej pewnie by poszedł do uśpienia. Jest po szkoleniach na posłuszeństwo, bo nie wiedzielismy czego możemy sie spodziewać po takiej mieszance. Pierwsi pójdziemy na testy psychologiczne gdy wejdzie ustawa o rasach niebezpiecznych i ich mieszankach. Wychowuje się z małym dzieckiem i przez to mamy czasami problemy, bo uważa ono każdego dużego psa za przyjaciela (małych juz się boi, bo rodzinny jamnik na niego się "rzucił"). To tyle jeżeli chodzi o jego agresywność do ludzi, bo z psami to wiadomo róznie bywa.
Po drugie, jak widać, nie jest on "typem sportowca" ale biegać uwielbia. Ma tyle radości i chęci startowania, że niejeden haskuś może mu tego pozazdrościć. Doskonale zdajemy sobie sprawe z jego fizycznych ograniczeń i nie biega na treningach długich tras najwyżej 2-3 kilometrowe. (To do Pani, która mówi o problemach rottwailerów). I nie trenuje z wyscigówkami, ale najczęściel ze statecznym juz haskim, bo i jedne i drugi by sie męczyły, jedne mając "kule u nogi" a nasz psiak nie nadążyłby za sprinerami ciągnięty na łączówce. Najcześciej jednak trenuje sobie sam z hulajnogą i nie ma bata żeby go z musić do biegu jeżeli akurat nie ma ochoty :) .
Po trzecie, Pani z Arki zajmuje sie chyba głównie kotami a wiadomo dla kota każdy pies to wróg (generalizuje oczywiście). Zreszta z nią juz nie raz toczone były polemiki na temat naszego sportu i niestety nie docierają do niej żadne argumenty a sama zobaczyć jak to jest naprawde nie chce.
Wybaczcie ten zbyt długi wywód, ale nie mogłam takiego topiku dotyczącego bezpośredni mojego psiaka zostawić bez odpowiedzi. I proszę o wieksza rozwagę w ocenie psiaków i w nazywaniu ich, bo to naprawdę niemiłe dla właściciela czytać takie rzeczy. A na zawodach raz był nawet przedostatni :D .