W Grudządzu sędziowało dwóch sędziów z Łodzi. Niestety nie pierwszy raz obserwuje ich na ringach i tu , niestety znowu wyrażni popierali hodowców ze swego oddziału. Tym razem baczniej obserwawałem ring p. Szemraja, który bardzo wyrażnie preferował hodowczynię z Łodzi w owczarkach szetlandzkich. Tę hodowczynię spotykam juz nie pierwszy raz na wystawach, gdzie sędziuje p. Szemraj i p. Niciewicz i obojętne co wystawia zawsze wypada u nich doskonale i wygrywa. Czy jest sens pokazywania u nich psów gdy ta zaprzyjaznina hodowczyni jest zawsze na wystawach gdzie oni sedziują ? W Grudziądzu nawet zamieniła się psami w trakcie oceny, oczywiscie wygrał ten , którego trzymała w ręku mimo,że to wcale nie najładniejszy pies.Na szczęscie nie hoduje tej rasy ale wystawiam też często na tym samym ringu i u mnie też zdarzała sie podobna sytuacja tylko z innym hodowcą, oczywiście tez z Łodzi.