Wieniuchna, psinku... wróciłam od rodziców gdzie nie mam dostępu do netu, w domu zaraz weszłam na dogo, szukam Twojego wątku, a Ty pieseczku w szpitalu ....
Wierzę głęboko, że największy kryzys masz już za sobą... trzymaj się ciepło psinku...
Gackn - proszę Cię - nawet nie myśl tak jak napisałaś na wątku - nawet nie myśl... ja Cię rozumiem, bo sama wbijałam sobie do głowy, że może gdybym inaczej karmiła Maksa to by nie zachorował, ale to nie była prawda.... Waszą prawdą jest to, że Wieniu wygrał los na loterii trafiając do Was. Choroby pojawiły się bo miały się pojawić - sama dobrze wiesz co by było gdyby taki skręt trafił mu sie w schronisku :shake: