Witaj Darius!
Już dawno czytałam historię Kari, utkwiła mi w głowie baranina z ziemniakami i Twoja teoria o roztoczach :) Czytając teraz Twojego posta, uśmiechnęłam się, bo doszłam do tych samych wniosków :) Iru od zawsze była niejadkiem. Na początku bardzo się przejmowałam tym, żeby jadła zdrowo i urozmaicenie, ale jej wybredność mnie dobrze wytrenowała. Teraz się po chrześcijańsku dzielę ;) I Iru więcej je, i ja wyluzowałam.
Możesz w skrócie opowiedzieć, jak teraz ma się Kari i jak wyglądała Wasza droga od baraniny do "wszystkiego"?
pozdrawiam
Agata