Dzisiaj na spacerze w okolicach trasy siekierkowskiej rzuciła sie na mnie jakaś starsza kobieta z psem wilczurem. Mój pies znalazł w trawie bażanta, który zerwał się i odleciał. Przywołałem psa do nogi gwizdkiem i zaczęło sie piekło. Jakaś starsza kobieta zaczęła zachowywać sie bardzo agresywnie. Zaczęła wrzeszczeć, że przywołuję do siebie gwizdkiem bażanty (wyobrażacie sobie przylatujące do mnie bażanty na dzwięk psiego gwizdka:))))) :o , następnie pies je łapie i je :o . Zadzwoniłem na policję ale ci stwierdzili, że to niej jest ich sprawa.
Co najgorsze kobieta nie panowała nad psem, którego prowadziła. Pies był bardzo agresywny. Wcześniej czy później takie przypadki kończą się właśnie zagryzieniem właściciela przez psa. Należałoby coś robić z takimi osobami. Temat powracający - Nie każdy może mieć psa, który stanowi zagrożenie dla innych psów i ludzi.
Grot