Dzięki coztego.
A ja już myślałam, że zrobiłam źle opuszczając mojego psa przed drugim zastrzykiem.
Ja również pojechałam do weta sama. Mama chciała ze mną, ale poprosiłam żeby tego nie robiła, szczególnie, że miałam do Rodziców żal o to, że narażali psa na dodatkowe cierpienia ponieważ nie umieli w odpowiednim momencie podjąc decyzcji o jego uśpieniu. Rozmawiałam z nimi o tym na 2 tyg. przed ich decyzją. Tłumaczyłam, prosiłam żeby się zdecydowali, bo lepiej już z nim nie będzie. Uparli się i pies męczył się jeszcze dłużej, a mnie ściskało gdy na to patrzyłam, dlatego jak tylko usłyszałam ich decyzję w obawie że ją zmienią zawiozłam psa do Lecznicy. 5 minut i było po psie, po jego cierpieniu i bólu. U mnie natomiast ulga wymieszana z :bigcry: