[QUOTE]Hej
Odpowiem Ci właśnie w kontekście Kamila choć może to dziwne polączenie ...
Widzisz - dla tego chlopaka przez kilka lat "zrobiono wszystko co było w danych warunkach możliwe" - i na dodatek z psami w roli głównej :cool1:
Pierwsze miejsca w zawodach etc... cała kupa sukcesów, wszystko zgodnie z zasadami sztuki - po prostu podręcznikowy "przypadek"
nie było mowy o żadnym "szkodzeniu" ... no bo niby jak ??
no i ??
ano - taki fajny nakręcony, przemiły dzieciak szybko został "kupiony" przez adopcyjna rodzinke ...
jedną ...
drugą ...
trzecią ...
jest pare slow na "k" i "p" ktorych chetnie bym tu użył :mad:
nie ma takiego czlowieka na ziemi ktory po takiej serii kopów w d... i ciosów prosto w serce w dziecinstwie nie zeswirowałby i nie został bandyta, ćpunem albo ...
po co o tym piszę ?
ano pewnie się domyślasz - bo tak czasem o nim mysle - "ehh gdyby po prostu siedzial jak ten kolek w bidulu do 18 roku zycia to bylby pewnie niezbyt moze szczesliwym ale jednak w miarę normalnym w sensie spolecznym czlowiekiem"
[/QUOTE]
Drogi leszku,
rozumiem w dużej mierze Twój gniew sprawą, którą opisałes w przytoczonym powyżej fragmencie tekstu, ale nie mylmy wpływu środowiskowego przypadkowej sekwencji zdarzeń z dogoterapią. Nie jestem w materii specjalistą, jednak to nie chęc pomocy tworzy z człowieka "bandytę, albo ćpuna". Dogoterapia ma pomagać rozwiazywac problemy natury psychofizycznej ale nie ubezwłasnowolniać. Możemy tylko pomagać biegowi wydarzeń, nie zmieniać go. Wiesz, że dałes z siebie wszystko aby pomóc drugiej osobie, użyłes całej swojej wiedzy i... teraz pozostaje tylko czekać. Do czego dążę to: Twoim zadaniem jest pomóc, ale nie masz zadnego prawa czuć sie odpowiedzialny za całokształt życia "klienta". Ważna jest świadomość, iż jestes ograniczony tylko swoja profesją.