Od półtora roku mam psa ze schroniska. Pies ma 9 lat jest średniej wielkości mieszańcem (25kg).
Na początku próbowałam karmić go domowym jedzeniem - gotowałam mięso (kura, indyk, wołowina, ryba-łosoś) z warzywami i ryżem - pies był wychudzony a na suche nie chciał nawet patrzeć. Dostawał też witaminy , kwasy omega w syropie itp. Oczywiście w odstępach czasowych wg zaleceń lekarza.
Dostawał po tym straszliwych biegunek- dosłownie lało się z niego a w brzuchu burczało okropnie.
Próbowałam go przestawić na suchą karmę - Purina Pro Plan Sensitive, Purina Duo Delice, Royal Canin, Purina EN w puszkach.
Na początku jest w miarę ok... po paru dniach znów biegunki. Czasem przez dwa miesiące nie ma biegunek a jak dostanie coś z większą ilością mięsa- znów klapa. Szkodzi mu mięso gotowane, surowe, suszone... każde.
Nic mu się nie działo jedynie po karmie Brit kurczak +warzywa, ale uważam ją za wyjątkowo słabą, bo po prau miesiącach miał problemy z sierścią.
Słyszałam , że są osoby które eliminują z psiej diety mięso z powodzeniem. Nie jestem jednak co do tego przekonana... Jakie jest Wasze zdanie?
Może ktoś poleci mi jakieś jedzienie w takim wypadku, nie wymagające nie wiadomo jakich nakładów finansowych.
Sama nie wiem jak on przetrwał w schronisku te 3 lata na najtańszej karmie??
Macie jakieś pomysły , jak go karmić?
Dodam, że po samym ryżu z marchewką np gtowaną nic mu się nie dzieje.
Wiem, że Farmina robi karmę jajko+ryż lub ryba + ryż hipoalergiczną, ale on tego nie rusza...