Wet powiedział, że wg niego dysplazja jest stopnia 2 (z czterech). Ale zdjęcie, jak już pisałam, nie było robione przez weta z uprawnieniami. Chyba faktycznie bezpieczniej bedzie wybrac sie gdzies i zrobić porządne, bardziej wiarygodne zdjęcie. Kontaktowalismy sie z poleconym przez weta dr. Janickim z W-wy. Wysluchal objawow i polecil Artroflex, z zastrzezeniem, ze jak by nie pomoglo to nelezy "pokazac" mu pieska. POMOGLO :P
Piesio ma, jak to czesto bywa przy dysplazji, zakaz skakania i biegania, w zwiazku z czym jak sie dowiedzielismy o tym smutnym fakcie choroby, przestalismy jezdzic na spotkania z innymi psiurami, gdzie biegal i szalal jak wariat. Szkoda, bo bardzo mu sie tam podobalo ;((( w zwiazku z tym, podejrzewam, ze nie bardzo by wiedzial jak sie spokojnie zachowac wsrod wiekszej ilosci psow... choc na ogol, nie wiedziec czemu, jest posluszny (czasem tylko probuje byc uparty) ;)
Jest bardzo kochany przez wszystkich czlonkow mojej rodziny i strasznie nam zle z mysla, ze juz nigdy nie bedzie mogl beztrosko biegac...
Pozdrawiamy jak zwykle cieplutko
Panka i Sumcio