a co do MARKETINGOWEJ strony tej metody szkolenia...
Ujme to tak - moj czarny leb juz dawno jest siwy, a kazdy wlos na nim to kazdy rok doswiadczen i w szkoleniu psow. A zlosliwych uprzedze i przyznam sie, ze wlosow mam jeszcze niezla czupryne :D
Pierwszy raz jak uslyszalem o tej metodzie to mialem nadziej, ze to rewolucja...
Jednak w miare zaznajamiania sie z teoria odnosilem wrazenie, ze skads to znam. Tylko ze obecny produkt jest niczym tetrowa pieluszka zapakowany w eleganckie pudelko, w eleganckim papierze, z elegancka wstazeczka. A na etykietce napisano "trojkat dzieciecy ozdobny" :o
Przyszla ta moda ze stanow. Tam by urzymac sie na rynku (czytaj zarobic) trzeba byc kreatywnym i umiec ze starego zrobic nowe. Kilka nowych dodatkowych pomyslow. Kilka nowych nazw. Piekne broszury. Reklama. Kolorowo wydane ksiazki. Dorobiona nowa ideologia i kasa leci.
Za same pudeleczka niezle ktos wzial kase. Za patent tez niezle inkasuje :D
A wszyscy wiemy jaka ostanio w stanach panuje mania szkolenia i zawodow. I tam tego (w przeciwienstwie do Europy) nikt nie traktuje amatorsko=hobby. Tam jesli cos ma metke "profecional" to zarabia kase.
I tak biznes sie kreci.
Najgorsze jest to, ze ta metoda przyniosla mode na uzywanie obcych wyrazow i pojec. Nie uzywasz ich... to nie klikasz. I serce mnie boli, ze tak latwo polskie slownictwo zastapiono angielskim. Ale zapewne po to by nadac temy "nowemu" szkoleniu forme tajemniczosci.
I co? Nie ma tu ani krzty marketingu? :terazpol: