jestem żoną Mariusza 1976
Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi, sytuacja wygląda teraz tak:
pies po 5 dniach już bardziej zaznajomił się z nami, zaczął bawić się z nami, obgryza kostki do zabawy, chodzi za nami po mieszkaniu (przedtem tylko leżał, i nie szukał kontaktu z nami), reaguje już na swoje imię i komendę "chodź". Ale jak wracamy z pracy do domu to zawsze na początku jest nie ufny, a czasem nawet szczeka.
Nadal jest bardzo strachliwy jeżeli o chodzi o jakiekolwiek hałasy, stukoty, gwałtowne ruchy. Na dworzu boi się ludzie nas mijających chowając się za mnie, albo wyrywając się na smyczy. Widać, za to , że bardzo go interesuje otoczenie, bacznie rozgląda się na wszystkie strony, poznaje okolicę.
Problem jest z wyjściem na dwór, za każdym razem muszę go brać na siłę, tzn. biorąc na ręce bo inaczej się zapiera (nie cieszy na okazję wyjścia na dwór), nie chce wyjść z pokoju, nie mówiąc o tym, żeby samodzielnie przekroczył próg mieszkania. Natomiast gdy jest już na korytarzu spokojnie zmierza do windy.
Poza tym jest problem z załatwianiem się, sika i grubszą sprawę robi również w domu mimo częstych spacerów np. dzisiaj rano wrócił ze spaceru i za chwilę zrobił kupę na środku pokoju (nie był to krótki spacer, a tylko wysikał się). Musimy odzwyczaić go od tego, że może załatwiać swoje potrzeby kiedy tylko ma na to ochotę.
A i jeszcze nie chce wogóle korzystać ze swojego posłania, mimo naszych wysiłków.
Na dzień dzisiejszy, widać że są postępy w jego zachowaniu, ale jeszcze daleka droga przed nami do normalności.