Jump to content
Dogomania

mere

Members
  • Posts

    8
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mere

  1. [quote name='pixie']czy ktos moze pomoc malemu chlopczykowi? czy mozesz powolutku wprowadzic go w swiat milosci oddawanej przez kochane zwierzeta? tak sie boje by rodzina sama zauroczona beniem nie zapomniala o chlopczyku by nie poczul sie mniej kochany, by nie potraktowal benia jak wroga tylko jak przyjaciela, swojego przyjaciela moze warto poprosic o pomoc speca! pomoc chlopczykowi przelamac strach czy sami rodzice beda w stanie?[/quote] I tutaj popieram ten niepokój To znaczy : Benia bierzemy a szczylowi wizyta u......stomatologa (za karę - zeby sie uczyłj ak sie dostaje przyjaciela za darmo)
  2. Jesli chodzi o swierze powietrze to prawda - Toro od kwietnia do pazdziernika spi na balkonie - chyba że jest mu chłodno to wchodzi do pokoju. U mnie praktycznie balkon jest otwarty cały rok z tym że od kwietnia do konca wrzesnia drzwi balkonowe sa otwarte przez cały czas a przez reszte roku sa uchylone i jak piesio chce zima wyjść na balkon to je sobie pyskiem otworzy i wraca jak mu chłodno. A jak jest naprawde mrozno to on na tym balkonie wcale tak długo nie przebywa
  3. No cóż Szanowni Państwo takie opinie zbierałem i Ja mniej więcej 2 lata temu - chciałem Benia nawet ze schronu ale moja prosba o jakiś konkretny kontakt skonczyła się właśnie takim komentarzem: Bernardyn w mieszkaniu - to raczej bez sensu - czy jakoś tak. No ale Ja miałem farta - trafił mi się Benio z rodowodem, rewelacyjny i kochany Mis - a Wiecie dlaczego - bo Jego Ówczesna Pani wyjezdzała do pracy w Anglii- i mimo wszelakich szczepień,itp spraw nie mogła go zabrac -gdyż zamieszkała w zamknietym osrodku (praca + dom) gdzie nie wolno trzymać jakichkolwiek zwierzaków. I Ja Torusia dostałem (powtarzam -dostałem) (Benio długowłosy tricolor z rodowodem) tylko dlatego ze jako jedyny z oferentów przyznałem się ze chcę go do mieszkania. Nie zadne kojce , wybiegi, ogrody itp. Po prostu pies był od szczeniaka wychowany w mieszkaniu - a u mnie śmiem twierdzić zyskał (metraż mieszkań zblizony tzn u poprzedniej Pani 70 m, u mnie 62, ale tam 2 pietro bez balkonu i widok na podwórko (pies kładł łapy na parapecie i sobie patrzył) a u mnie 1 pietro i balkon 6m długi 1m szeroki no i widok na ulicę (30M) i park za ulicą. Co do potrzeby duzej ilości ruchu to w przypadku Tora to tez się nie sprawdza: od poczatku maja do końca wrzesnia co dwa tygodnie jezdzimy na działke -1 ha ogrodzonego sadu - i moze on jest nietypowy ale bez zabawy z nim to on wcale nie wykazuje ochoty do jakiegoś harcowania - no chyba żeby jakiś kot albo bardzo "pyskaty" psiak. A piszę to tylko dlatego ze nigdy nie nalezy przekreslac krótkimi stwierdzeniami ofert Osób które moga byc wspaniałami Opiekunami i stworza psiakowi warunki mimo obiegowych opinii.
  4. Szanowni Państwo Zabieram głos poniewaz zostałem poproszony aby napisać jak się zachowuje Benio którego wziąłem z tego samego domu co Amstafka. No i nie wiem co napisać. Bo wszystko jest super. Wziąłem Torusia 6 marca. Najpierw z Zabkowic Ślaskich pojechalismy na 6 dni do mnie na działkę. To jest powiat Pleszewski woj. Wielkopolskie - ok. 200 km. Tam oczywiscie zapoznanie terenu (sad ogrodzony wiec piesio nie mógł zginąć). Apetyt w porzadku dopisywał i dopisuje. I tu najważniejsza sprawa: Pies w poprzednim domu spał na sofie (miał swoja). U mnie niestety? dla niego nie ma własnego mebla do spania. A wiec w domku hyc na wersalke. Mozecie wierzyć albo nie ale wystarczyło jedno stanowcze "FE" i po problemie. A sprawdzałem. Tak samo w Łodzi - bo tu mieszkamy na stałe. Toro nawet nie próbuje włazic na wersalki. Gdy wychodzę do pracy zostawiam mu wszystko otwarte tzn kuchnię i 3 pokoje + plus do tego długi korytarz. Wracam i wszystko w porządku - nic nie tkniete, nie ruszone. Mało tego - w sobotę zdał niezamierzony przeze mnie test. Spieszac się do pracy rano, po zrobieniu kanapek na maszynie do krojenia pieczywa i wedlin został kawałek swierzego, wędzonego baleronu (taki ok. 0,5 kg). Żeby było ciekawiej to obok szafki z tą maszyna stoją jego miski. Po telefonicznej konsultacji z włascicielka doszlismy do wniosku ze niemożliwym jest aby piesio nie widział tego "Prezentu".A jednak go nie ruszył. Oczywiscie nie zamierzam go celowo wystawiac na takie pokusy. Na spacerze pies lgnie do wszystkich ludzi. Na widok dzieci od daleka zaczyna machać ogonem i sam do nich skreca.Nawet takie maleńtasy w wózkach próbują go głaskac a on sobie stoi i obwa****e wózek. Pisze to tylko po to zeby uświadomic wszystkim ze ta Sunia jest tak samo wychowana - bo to poprostu niemozliwe żeby 2 psy razem chowane w tym samym czsie i w tym samym domu były wychowane zupełnie inaczej. Cóz - nie potrafie inaczej zachęcić do wziecia Suni. Moze te parę słów kogos przekona. Żałuję że nie mam warunków zeby ją wziać - nie byłoby problemu. Pozdrawiam
  5. Nie bedę "rozmywał" - reszta na PW Przepraszam Wszystkich .
  6. Współczuję. Oczywiście nic nie wiem najlepiej. Tylko że tu na tej stronce wszechwiedzacy uznali że poniewaz chcę benia do mieszkania to jest jakieś pomylenie z poplątaniem. A jednak wsród wielu chetnych to Właścicielka przekazała Torusia mnie i właśnie dlatego że nie do ogrodu, boksu, wybiegu tylko do mieszkania. I przepraszam a skąd założenie że w przypadku najgorszego to pies przestanie "istnieć"?
  7. [quote name='iwop']niestety takie sprawy nalezy omówic wcześniej. Nie sadze jednak aby ktos miał odwagę zapytac rodzicow - co bedzie z psem jezeli... :shake: A tym bardziej jezeli rzeczywiście cos by się dziecku stało... Nalezy naprawde dobrze rozwazyc ta potencjalna adopcję. Ja nie sądze jednak żeby to był dobry pomysł.[/quote] No jasne - wtedy pies na pewno do chińczyka. Najłatwiej to mędzić na odległość. Rodzice wychowują schorowane dziecko i jakby cos - to oczywiście pies do odstrzału. Szanowny Użytkowniku (Użytkowniczko) ksywki IWOP - ja wziąłem Benia ale mam już 53 lata SKOŃCZONE. I co jak mnie szlag trafi? W ten sposób to sobie oczywiscie psiaki naznajduja Nowych właścicieli
  8. No to teraz Ja Nie zamierzałem się chwalić ze to ja zostałem włascicielem tego Benia, ale w tej sytuacji to po prostu muszę. Toro to po prostu rewelacja. Zero powtarzam zero problemów. Mam go dopiero 10 dni ale naprawdę gdybym sam tego nie widział to bym nie uwierzył. Nic nie zbroił, niczego nie ruszył - troche nieposłuszny przy czesaniu (siada przy "dolnych partiach") ale to raczej moja wina (brak wprawy). Ideał nie pies. Troszke teskni ale to normalne. Apetyt dopisuje. Do dzieci w parku to az popiskuje. Skoro wychowywał się z tą Astką przez 5 lat to ona musi być tak samo wspaniale ułozona. Mogę zapewnic ze szcześliwiec który ją wezmie bedzie naprawde bardzo zadowolony.
×
×
  • Create New...