Cześć :)
Nie byłam pewna w którym miejscu powinnam napisać ten temat, ale wydaje mi się, że to odpowiednie miejsce.
Mam psa, który obecnie ma 3 lata i mam z nim pewien problem.
W piątek dostał ataku podobnego do padaczki - jest w trakcie diagnozowania czy to rzeczywiście jest to. W poniedziałek byłam z nim u weterynarza aby pobrać mu krew, ale w trakcie wyszło, że lepiej usunąć mu jądra. Nico jest wnętrem. Zabieg będzie przeprowadzany jutro tj. środa.
Chodzi mi o to, że od czasu poniedziałkowej wizyty Nico jest dziwny. Wydaje mi się, że jest smutny. Chowa się po kątach, nie przychodzi jak go wołam aczkolwiek jak przyniosę mu jedzenie to je. Na dworze zachowuje się normalnie, był dzisiaj na działce i energia go rozpierała. Zawsze zmienia swoje nastawienie jak jest w domu. Siedzi też często przy drzwiach wejściowych i nie wydaje mi się, że chciałby co godzinę wychodzić na dwór, bo jak z nim wychodzę to niczego nie chce. Momentami ma przebłyski, że jest wesoły, ale po chwili przestaje.
Nie wiem co się z nim dzieje. Może jestem już przewrażliwiona tym atakiem i zbliżającym się zabiegiem, że zaczynam stwierdzać, że dziwnie się zachowuje. Albo Nico wyczuwa nasze "napięte" zachowanie, że sam zaczął być smutny.
Byłabym wdzięczna za odpowiedź :)