:evil: Jak zobaczylam ten temat to sie az zarejestrowac musialam... Rozumiem ze chodzi o Chrcynno ? 8) ....to wam opowiem nasza historie :( :( :(
znam to "schronisko"... kilkanascie miesiecy temu ukradli mi psa!!! :evil:
pies (bokser - wtedy 7 letni) zostal skradziony z podworka...
:cry: w domu byli moi rodzice... wypusci Gustawa na podworko (ogrodzone! wielki plot, zamknieta brama a furtka zamykana tak, ze nawet najmadrzejszy pies nie moze jej otworzyc)... po pol godzinie go juz tam nie bylo... byla godzina 18 :( szukalismy naszego boksia kilka dni... postawilismy na nogi wszystkich znajomych, ogloszenia gdzie tylko bylo mozna dac, dalismy... znajoma z kiosku w Legionowie powiedziala mojej Mamie ze w "to i owo" czytala o schronisku - fundacji kolo Nasielska. Ze niby oni kradna rasowe psy, dostaja na nie dofinansowania duze a i sprzedaja pieseczki potem za niezla kase... Pani z kiosku opowiedziala tez o swojej znajomej, ktorej pies rowniez "zniknal" z podworka...
:evil: Pojechalismy! Pan nas nie chcial wpuscic bo niby niedziela ale Mama Go przekonala mowiac, ze jak dzis nie kupimy psa, to nie kupimy w ogole. Tata sie pewnie rozmysli.. a dzis sie zgodzil.. a ona by tak bardzo chciala.. wiec niech nas wpusci to kupimy! i wpuscil...
W srodku dziesiatki psow! wiekszosc rasowych! wszystkie szczekaja! wszystkie poza jednym, ktory uwiazany na sznurku (!!!) merda ogonkiem i sie cieszy! Gustaw! Nasz pieseczek! zagotowalo sie w kazdym z nas... ale Mama kazala sie nam nie odzywac 8) a sama udala ze Gustawa nie poznaje... zapyta Pana o bokserki... Pan pokazal kilka (!!!) a najbardziej zachwalal Gustawka!!! ok! Ten nam sie podoba... Dowiedzielismy sie ze zostal porzucony w lesie!!! powiedzielismy ze go kupujemy ...chcieli 600zl (!!!!) Mama wtedy grzecznie zapytala Pana czemu mamy placic za wlasnego psa. Facet byl zdziwiony... jak zaczelismy "straszyc" policja zaczol przepraszac, tlumaczyc ze on nic nie wie, ze jest tylko pracownikiem. Chcielismy rozmawiac z kierownikiem tego ...miejsca.. okazalo sie ze Pan Prezes jest na urlopie poza granicami kraju... ale na pewno sie z nami skontaktuje...
Gustaw wrocil z nami do domu... po 3 godzinach zadzwonil Pan Prezes! zaczal przepraszac i tlumaczyc ze psa znaleziono na stacji benzynowej w L-wie, ze atakowal ludzi. Powiedzial, ze w reku ma ma raport (wakacje zagranica a w reku akurat papiery o TYM pieseczku???) weterynarza, ktory Gustawa ponoc na tej stacji uspil!!!! Nie bede pisac o tym jaka byla awantura itp... szkoda slow :(
...zgloslilismy sprawe na policje... pracownicy stacji oswiadczyli, ze nie widzieli zadnego psa, ktory by kogokolwiek atakowal
...przez rok byla cisza... 3 m-ce temu Mama dostala wezwanie na policje. Zeznawala w sprawie Gustawa. Podobno skarg bylo kilkadziesiat... zawsze taka sama sprawa - rasowy pies ginie z podworka, odnaleziony zostaje w tej samej fundacji, a schwytanie psa odbywa sie w towarzystkie zawsze tych samych weterynarzy....
Sprawa trafila do prokuratury kilka miesiecy temu... czekamy teraz jak to sie skonczy.... mam nadzieje ze zamkna to miejsce raz na zawsze :evil: :(
od tamtej pory Gustaw boi sie jezdzic samochodem. Kiedys uwielbial auta! Od szczeniaczka byl przyzwyczaiony do tego, ze wszedzie z nami jezdzi! :P Przez 7 lat wskakiwal gdy tylko uchylilismy drzwi... Teraz nie chce wsiadac do zadnego auta... :(
Ludzi sie nie boi! na szczescie! nie jest tez agresywny! 8) ale nie zje nic poki nie bedziemy go zapewniac "to dobre. jedz. dobre"
:( :( :(