Mam podobny problem ze swoim beaglem :) I jedno wiem na pewno - oduczenie go podążania za tropem graniczy z cudem. To sa psy do tego przeznaczone, takie jest ich powołanie. Jak beagle poczuje trop, albo zobaczy zająca - jest w swoim zywiole, to instynkt nie do opanowania.
Znam coprawda przypadki, ze beagle przychodza niemal na kazde zawołanie (podziwiam!!) - ale to wymaga intensywnego treningu od najmłodszego wieku. Mi samej nie udało się tego niestety osiągnąć:shake:
Oczywiście nie chchiałabym z tego powodu ograniczac mu spacerów na luzie, bez smyczy. Ale zawsze gdy się na taki spacer wybieram, to biorę ze sobą jakies zabawki, smakołyki i staram sie skoncentrowac jego uwagę maksymalnie na sobie. Wybieram bezpieczne miejsce z dala od samochodów i ulic. Bawimy się w rzucanie piłeczki albo frisbee i to naprawdę działa :)
Niestety czasem zdarzają się ucieczki za zajączkiem - ale zawsze po jakims czasie Filon wraca w to miejsce gdzie widzieliśmy się ostatnio:) Wystarczy poczekać - 10 minut i zawsze wraca. Ja oczywiście odchodzę w tym czasie od zmysłów, czy cos mu sie nie dzieje złego...ale dogonic go albo odwołac jest niemożliwością.