I mnie tu przywiało... pojechalam na krycie psem na Litwe, wyznacznikiem dla mnie były rekacje suki i moich repów, ktorzy są niezawodni :P i ostatecznie tego żałuję...
Był to czwartek 20 listopada - 11 dzien cieczki (wiem, wiem to jest nieistotne) i wtedy sie pokryły, ale pies tak średnio był nią zainteresowany. Powtórka miala być w pt, jednak pies totalnie nie interesował sie moją suką, a moja suka wychodziła z siebie by zwrocić na siebie jego uwagę. Nst próba w sb i to samo, z tym że moja suka już była mniej flirtująca. Zdecydowalismy się na inseminacje. Pojechalismy do weta i najpierw zbadali poziom progesteronu mojej suce i wyszło 35,7 nmol/l czyli 11,22 ng/ml
Pobieranie nasienia od psa przechodziło książkowo, poza tym że ostatecznie nasienia nie oddał :/
To beda najdluzsze moje dni czekajac czy zaciążyła!
A do tego wszystkiego owa suka ma angine! :(
Ehhhh.... jak pech to pech. Co myslicie o tym jej sobotnim progesteronie? Mogło być, że w czw miała "szczyt"?