moj pies odszedl równy tydzien temu...... byl z nami 13 lat, musialm go uspac, nie mialam wyjscia to był najsmutniejszy dzień w moim dotychczasowym życiu był wspaniałym kundelkiem pupilkiem moim i mojej babci,
chorowal od pewnego czasu, ale nie poddawała sie zawsze sie cieszył na mój widok, ale na końcu było najgorzej 3 dni nie spał wogole tylko siedział miał wode w brzuszku która nie pozwala mu leżec, nawet zastrzyki nic nie pomogły było gorzej woda juz była w piersiach i uniemożliwiała oddychanie miał słabe seruszko, nie mogłam patrzec jak sie męczy byłam przy usypianiu... ale wybieglam z płaczem .... nie potrafiłam na to patrzeć .Nie ma go już teraz przy mnie ale ciągle tak jak ty o nim myśle , szukam juz nowego psiaka nie wiem czy to dobry pomysł ale smutny dom bez psa jest strasznie, nie chce o nim zapominac i kupowac cos na zastępstwo chce tylko znow pokochać jakiegoś psa, i dac mu ciepły dom taki jak miał Amik....