Od razu go pokochałam. Potrzebuje miłości i bliskości z człowiekiem, ale jeszcze boi się 100-procentowo zaufać. Kiedy poznaliśmy się lepiej, ani na krok nie odstąpił - nie garnął się sam na kolana, ale cały czas czuwał przy mnie; po zachęcającym geście powoli i nieśmiało przycupywał do nóżki. Widać, że nie miał też styczności ze smyczą - na początku popiszczał trochę, ale powoli, powoli zaczął się do niej przyzwyczajać. No i tak jak Agula wspominała, zabawki też mu są obce. Jest strasznym przytulaskiem, jak już zacznie się go głaskać to cały czas chce i chce i chce jeszcze więcej :) Trzymam za małego kciuki, trzeba mu dać troszeczkę czasu, a będzie naprawdę super psiakiem! :)