asse
Members-
Posts
14 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by asse
-
dzieki za słowa otuchy, potrzebuję ich teraz :)
-
Przekonaliście mnie... Przemogłam się i oddałam szczenię bratu... Próbuję o tym nie myślec, nie jest to dla mnie łatwe. Mała pojechała tam wczoraj wieczorem. Bałam się, że będzie bardzo zestresowana, była (jest), taka przywiązana, pieszczoszka... ale wcale nie było tak źle. Na szczęście poznała juz wcześniej i dom i domowników, więc teraz nie było jej tak obco. Mam telefoniczne sprawozdania z których wynika, że dobrze się tam zaaklimatyzowała. Nawet obecność drugiego, starego psa jej sie podoba (chce sie bawić na spacerach - w domu wie że nie będzie żadnej zabawy z emerytką). Mam nadzieję, że to dobre rozwiązanie i że dzięki tej przeprowadzce zyskała szansę na "uleczenie" z agresji, jakiej nie mogłam jej dać w naszym domu. A stara suka ją wczoraj przed spacerem zastrofowała: mała jak zwykle nie chciała dać sobie założyć obroży, warczała i gryzła - na co starsza mruknęła i już mała była spokojna! dziękuję Wam w imieniu szczeniaka za pomoc w podjęciu tej trudnej dla mnie decyzji...
-
hej! twa1001: przecież moja panienka to szczeniak! Marmasza: nie ma prywatnej wiadomości... nie napiszesz? czy nei doszło? Flaire: przy zabawie to wygląda -dokładniej- w ten sposób, ze zaczyna warczeć miętosząc zabawkę w zębach, tak jakby sięwyrzywała an niej, a potem przerzuca się na ręce. Nie zabieram jej siłą, tylko albo zamieniam na inną albo na smakołyk, choć czasem woli miętosić coś niż smakołyk. Ale słuchajcie: już jest lepiej! Wprowadziłam zasadę: "nic za darmo" i się trochę uspokoiła! Już tak nie napada często. Zawsze jednak warczy na małego jak się choćby zbliża. Próbuję ich pogodzić ze sobą, mały ja karmi, głaszcze... no, ale cóż, skoro za chwilę znowu kopnie czy przygniecie. Ale skurczybyk wcale nie boi sie jej zębów! On jest taki wytrzymały na ból że nic sobie nie robi z krwawych ran! no, nic, jeszcze trochę pracy przed nami...
-
nie dałam mu jednak, nie potrafiłam nawet bratu nie wiem czy dobrze, bo się napalił, i chce kupić szczeniaka, a wtedy nie będę miała tego azylu...
-
hej! Marmasza:jeszcze wczoraj nic nie było na poczcie... Tak, wiem, że potrzebna jest praca nad tym zwierzakiem. Ważny jest jednak przede wszystkim ten wczesny okres, stwierdziłam że nie dam rady jej "wychować" przy moim młodszym dziecku, który podjudza jej agresję. Nie potrafię tez jej oddać (egoizm?), umówiłam się z bratem, że weźmie ją na dwa miesiące. W tym czasie ona musi się oduczyć gryźć, aby nie zostało to w jej nawyku, mam nadzieję że to najlepsze co mogłam wymyślec? Problem bowiem zauważyłam ze tkwi przede wszystkim w zazdrości i zaborczości mojego młodszego (3-letniego) synka. Mam nadzieję że do nas wróci. Kontakt będziemy mieli, nie zapomni... Co Wy na takie rozwiązanie?
-
P.S. Zapomniałam opisać jak to dalej wygląda: gryzie do krwi warcząc i szarpiąc krecąc głową.
-
hej Flair! Szczeniaki miałam: w sumie trzy suczki (wszystkie mieszańce), i od jednej sześć małych, ale to tylko do czasu rozdania. Żaden nie zachowywał tak jak ten. A jeśłi chodzi o agresję przy zabawie, to wygląda to tak, że rzucam jej zabawkę, przynosi, znowu rzucam, parę razy tak się bawi, a potem zaczyna warczeć i juz nie chce zabawki tylko rzuca się na ręce lub twarz, jeśli siedzę na materacu.
-
dzięki Marmasza za pocieszenie (chociaż wszystko opisane o agresji kontroluącej sę zgadza), będę ją dalej wychowywać i socjalizować, zastosuję też może leki homeopatyczne, w każdym razie i tak nie potrafię jej już oddać, nadzieją jest że dzieci też w końcu urosną, a teraz to i je muszę wychować aby nie zaczepiały psiaka. Ale czy juz zawsze będe musiała się bać? Czy rzeczywiście agresja nie jest uleczalna?
-
Z tej książki wynika, że Enja jest psychopatą, bo ma agresję tzw. kontrolującą stopnia 4 i wyżej, co kwalifikuje się do uśpienia. A na pewno nie powinna mieszkać pod jednym dachem z dziećmi. Praca nad tą agresją będzie trwać całe jej życie, nigdy nie będzie można jej całkowicie zaufać, bo każda sytuacja stresowa może znowu wywołać agresję. Jest możliwa praca nad takim psem, ale agresja nie jest uleczalna, jest nawykiem psa, który pozostaje gdzieś głęboko i można tylko mu zapobiegac. Można leczyć lekami, szkoleniem, trzeba zachowywać się caly czas przy niej spokojnie i być cierpliwym. Na razie tyle przeczytałam i siedzę załamana nie wiedząc co dalej zrobić... :(
-
Na początek poleciłbym Ci lekturę strony http://www.kliker.pieski.eu.org/Agresja/aggression_workbook.html zawierającą notatki z książki kanadyjskiego behawiorysty Jamesa O'Heare na temat agresji psów. dzięki, biorę się za czytanie będę też obserwowac, an razie tyle mogę powiedzieć, że zazwyczaj zaczyna być agresywna podczas zabawy... gdy śpi też nei da się przesunąć... dzieciom nie pozwala sie prawie nigdy do siebie zbliżyć... na dworze różnie: czasem zacznie kogoś gonić z zębami a czasem merdając ogonkiem i to nie ma znaczenia czy ten ktoś na nią spojrzy, zaczepi, czy nie... na każdego psa warczy, chyba że jest bardzo mały i podchodzi powoli... na smyczy jest jeszcze rzadko, dopiero się uczy, nie ma znaczenia dla niej też to czy jest czy nie.. nie ziewa wcale, ogon przy warczeniu ma nisko (jest krótki, pewnie by miała podkulony), liże się gdy chce siku w odpowiednim miejscu (z tego co zauważyłam), ale nie jest to powiązane z atakami... czasem nie działa nic aby przestałą, ale nie wygląda to raczej na amok... jeśli chodzi o oczy, to zauwazyłam rozszerzanie źrenic,ale ma takie długie rzęsy, że nei wiem czy zawsze tak się dzieje... uszy ma długie, też trudno zaobserwować zmiany położenia... gdy akurat coś zadziała by przstała, np. wyolbrzymiony pisk z bólu - przeprasza lizaniem po ustach osobę skrzywdzoną... odchodzi na chwilę... często za chwilę jednak robi to samo... miski nie broni.... Ponadto radzę poważnie się zastanowić czy chcesz takiego psa. Nie chcę takiego psa, trzy razy upewniałam się hodowcy czy nie jest bojaźliwa lub zanadto odważna, ale jest mała i chcę zrobić wszystko aby się zmieniła, mam jeszcze nadzieję ze to możliwe - dopóki nie będzie przesądzone, że to niezmienialne :( Przywiązaliśmy się do niej strasznie, poza tym stresem byłaby i dla niej zmiana domu... nie chcę nawet o tym mysleć :(
-
Dzięki, prawdopodobnie jutro wybiorę się do weterynarza, to podpytam, ale wpadłam na pomysł (zły czy dobry?), aby zaadoptowac starszego pieska. Jeśli to jest zaburzenie wczesnej fazy wychowania, to taka obecność pomogłaby małej nauczyć się jak powinien się zachowyawć szczeniak... chyba? Chyba że i drugiemu w domu by się tylko oberwało?
-
Mamy ją dwa tygodnie. Toruń jest małym miastem, ale dowiem się czy są przedszkola dla psów. Wybieram się też do weterynarza, aby zapytać o te agresje... Mam nadzieję, że to rozwiązywalny problem :-(
-
Szczeniak jest spod Poznania, z dużej hodowli różnych ras, nie wiem jakie tam panowały warunki, teraz już mi facet nie odpisuje :( Jest to cocker spaniel bez rodowodu, przepiękny, czekoladowy, lubi się przytulac, boi się zostac nawet na chwilę sam w pokoju... Pewnie jest to strach, ale czemu od razu agresja i czemu skierowana do wszystkich łącznie ze mną? P.S To suczka.
-
Mam problem ze swoim 9 (lub 8 ) tygodniowym szczeniakiem. Zaczęłam szukać pomocy na forum, mam nadzieję, że znajdę... Co zrobić... i czy wogóle da się coś zrobić, aby zmienic jego negatywne nastawienie do wszystkich? Psiak jest u mnie od dwóch tygodni i wcale się nie zmienia. Warczy na ludzi, dzieci, inne psy (nawet dużo większe), gryzie do krwi... Boję się o własne dzieci, już mamy poranione nosy, nie mówiąco rekach... Stosuję metody degradacji podane przez Fishera w książce "Okiem psa", trochę na początku pomogło, ale ostanio szczenię zaczęło się rzucać z zębami i szczekaniem na przechodniów! Poradźcie coś, proszę... :cry: