Jump to content
Dogomania

pinokio

Members
  • Posts

    4
  • Joined

  • Last visited

pinokio's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Piszcie na Pinokio@v.pl. Wszystkie uwagi chętnie wezmę pod rozwagę. Pozdrawiam, Maciek
  2. Pagaj! Masz rację, że odpychanie od siebie odpowiedzialności jest be! Nie robię tego! Staram sie tylko wytłumaczyć czym kierowałem się ustalając pewne zasady. Przykład Pireny jest, wierz mi, "równaniem" donajlepszych. Może nie wszyscy jesteśmy do tego przyzwyczajeni, ale tak się to odbywa. Na jednym z etapów największym moim szczęściem było znakezienie w odległości kilometra kępki sosen. Po co? a jak myślisz? Mimo to, poz astanami, gdzie było jeszcze mniej miło, uważam te zawody za najpiękniejsze mojeprzeżycie. Czemu? Bo sprostałem wyzwaniu i nie uległem problemom. Zyskałem szacunek lepszych od siebie i mimo kilku totalnych nerwacji wytrzymałem do końca. Spałem w śniegu i topiłem go na wode dla psów, mimo informacji organizatorów, że będzie nocleg i dostęp do wody. Odprowadzałem psy 300 metrów z auta na stake aut, po to, żeby za 30 minut biec przed nimi 800 metrów na linię startu. Wyprowadzałem psy 200 metrów po trasie zjazdowej, bo w jej połowie była linia startu. Mówię Ci - Super!!!!!!!! Bo inni przyglądali mi się i po raz pierwszy zaproponowali mi piwo po 10 dniach. Czemu? Bo dopiero wtedy uznali, że należę do klubu. Z kolei w Stanach mieliśmy podane tylko miejsce startu i czas przerwy. Na miejscu kontrolnym każdy zawodnik miał 10 minut na znalezienie ekipy weterynaryjnej. Sam, bez pomocnika. Musiał stawić się z psami osobiście. A było to po przejechaniu 140 KM. Psy musiały być zostawione na zewnątrz. A zawodnik miał 2 godziny obowiązkowej przerwy. W tym czasie musiałem napoić i nakarmić psy, skontrolować wyposażenie i zadbać o formę zawodnika. Po przejechaniu 200 KM samochodem w śnieżycy. Być może to jest powód, dla którego mam nieco inne wyobrażenie o zasadach rozgrywania zawodów.
  3. Byłem już oficjalny, teraz trochę mniej. Cieszy mnie, że trasa podobała się ZH. Mieliśmy pewne animozje od początku, ale kładę to na karb dbałości ZH o powierzoną mu młodzież. Po przeczytaniu wcześniejszej korespondencji rozumiem. Oczywiście postaram się naprawić tegoroczne błędy! Jurek Prochal też kiedyś tam dał ciała, co nie zmienia faktu, że robi fajne zawody, o but. Dzisiaj pokazała sie informacja w TVN. Wczoraj i dziś reportaż w TV3 z trzema wywiadami. Wczoraj i przedwczoraj w radiu Szczecin i serwisie sportowym radia ogólnopolskiego. Dwa duże artykuły w prasie lokalnej i jeden w Gazecie. Tego chciałem! Jeśli ponieśliście koszty takiej promocji, to bardzo przepraszam! Coś za coś. Przestańmy chować sie po lasach, bo nigdy nie dopchamy się do mediów. I nigdy nie staniemy się sportem wartym pokazywania.
  4. Witam serdecznie tych,którzy jeszcze nie śpią! Piękne zdjęcie przejazdu młodego (8 letniego ) maszera, ponoć za publicznością, jest we wcześniejszym poście. dzieki. To ja jestem ten, który "dał ciała". Z radością i ze zrozumieniem przyjmę kazdą racjonalną sugestię, bo wychodzę z założenia, że wszystkim nam zależy, nade wszystko, na propagowaniu najpiękniejszego sportu czasu chłodów. Nie koniecznie zimy. Pech chciał, że mamy globalne ocieplenie i owe chłody należałoby ująć w cudzysłów. Nikt nie jest doskonały. Ja również. Dowodem na to pomyłka w informacji, którą udzieliłem Marcinowi. Ja - nie sędzia główny! Pomyliłem średni dystans ze sprintem. Przyznałem się do tego i przeprosiłem, chociaż to i tak niczego nie zmieniło. jednego tylko nie cierpię - krytykanctwa dla sztuki. Nie biegam z psami przez szacunek dla tych, którzy robią to lepiej. Brałem udział w Pucharze Świata w Stanach i w Pirenie, jak pomocnik. Dobrze pisze ktoś, że do obowiązków pomocnika można przyrównać niewolnictwo. To prawda! A jak bardzo, wie tylko ten, kto wziął w tym udział. Szanuję wszystkich, którzy bawią się w ten sport, jednak przekonałem się, że zabawa nie wystarcza. Wyczyn polega na ciężkiej pracy i liczeniu sie z ekstremalnymi niespodziankami. Również ze strony organizatorów. Wzorowaliśmy się na zasadach i sposobie rozgrywania największych imprez. Konsultowaliśmy pewne posunięcia z Jo Rannianem. Uśmiechał sie, kiedy prezentowaliśmy mu zastrzeżenia mogące wypłynąć podczas zawodów. No cóż, Widać nie do końca poznaliśmy polskie realia. Bujaliśmy w obłokach. W zawodach wystartowało 52 zawodników. Pośród nich znalazło się 5 niezadowolonych. 10% czy to norma? Nie wiem. Być może. A może faktycznie Worona Cup są organizacyjnym niewypałem? Może trzeba dać sobie spokój i nie dokładać do imprezy 20 000 PLZ? Wasze wpisowe pokrywało 1/1000 część kosztów. Oczywiście nie jest to ważne dla zawodników. Ale może mieć znaczenie dla przyszłości tego sportu w Polsce. Serdecznie pozdrawiam, Maciek Janiszewski
×
×
  • Create New...