Witam, widzę, że mój Ulfi był już w tym topicu wspominany, więc sie włączę. Rzeczywiście, politycznie poprawnie jest nie mieszać pasienia z aportowaniem. Byc może właśnie dlatego, robiąc kilka sportów na raz nigdy nie osiągniemy mistrzostwa w którymkolwiek z nich - to jest ryzyko, które podjęliśmy. Na razie i mnie i Ulfikowi ogromną przyjemność sprawia i agility i frisbee i flyball i obedience, natomiast pasienie jest przeżyciem zupełnie innego rodzaju i najgłębiej bazuje na instynkcie. Ja ufam Tomkowi i wierzę w jego teorię o "wyłączniku" u borderów. Po ćwiczeniach mówię mu "wystarczy" i Ulfi z wulkanu energii staje sie normalnym psem. Pracując wytraca sie do cna, gdy nie pracuje, jest oazą spokoju. Najlepszy dowód, Ulfi chodzi ze mną do pracy, leży przy mnie głównie śpiąc 7-8 godzin dziennie. Gdy inni wychodzą na papierosa, ja z Ulfim wychodzimy poćwiczyć posłuszeństwo i frisbee. Mamy takie 2-4 kilkunastominutowe sesje dziennie. Po powrocie do biura pije wodę kładzie się obok mnie i znów przez 2 -3 godziny śpi.. Jak zachowuje sie na treningach agility, wiedzą Anulka i Davie. Myślę, że twoje stwierdzenie "hopki zamiast mózgu" byłoby tutaj bliskie prawdy, gdyby nie to, ze na torze jest w pełni kontrolowalny przeze mnie i uważny. Zejśce z toru jest dla niego sporą kara. Będąc ostatnio u Tomka ćwiczyliśmy flyball z cała pasją i za 5 minut poszliśmy do owiec. Ulfi natychmiast się zmienił - prowadził stado powoli w dobrej odległości i z uwagą. Więc - być może uda nam sie to wszystko pogodzić! Na razie frajdę mamy ogromną! Border - to jest to!javascript:emoticon('8)')
javascript:emoticon('8)')