Tufi, uszy do góry!
Bula moich rodziców przeszła przez to w gorszych okolicznościach, bo miała jakiś stan zapalny i trzeba było operować natychmiast. Także najedliśmy się strachu, a do tego trzeba było ją zostawić na noc w lecznicy (a do tego rodziców nie było, byłyśmy z siostrami bez samochodu i nie miałyśmy pieniędzy na zabieg :fadein: aż się dziwię jak nam się udało to wszystko wtedy załatwić :o )
A następnego dnia przychodzimy po Heśkę, a ona jako jedyny pies- rekonwalescent nie śpi w klateczce, tylko na wełnianym kocyku koło pani dr. i wszyscy mówią do niej "Myszko". Szczerze mówiąc miała się nieźle i dosyć szybko się pozbierała (i humor jak na taką sytuację całkiem jej dopisywał). Rana była dobrze zszyta i opatrzona, także Hesia niespecjalnie się nią interesowała. Generalnie dzień po operacji wrócił jej dobry apetyt i nawet wskakiwała na kanapę, po 10 dniach była jak nowa... :)
Także Bercia też sobie z pewnością poradzi. 3mam kciuki 8)