Moj pies jest wyprowadzany zawsze na smyczy - i z tym przepisem zgadzam się jak najbardziej. Ale w kagancu wyprowadzac go napewno nie bede, bo co może zrobić komukolwiek pies o gabarytach jamnika, prowadzony na smyczy? Wyprowadzając psa kontroluje wszystko co robi. Panuje nad sytuacją, jeśli spotykamy jakiegoś innego psa albo mijamy idących ludzi. Zawsze skracam wtedy smycz, jeśli zamiary napotykanego psa są pokojowe to pozwalam im sie przywitać i pobawić. To samo w przypadku ludzi. Trzymam psa blisko siebie kiedy mijamy innych przechodniów nie dlatego, że jest agresywny, ale dlatego, że szanuje innych ludzi i ich ewentualne lęki, bo sama mam w rodzinie osoby, które kiedyś panicznie bały się wszelkich psów. Mój pies jest najbardziej przyjacielską istotą na świecie ale nie zapominam, że zawsze to jest pies i nigdy nie mogę być na 100% pewna jak się zachowa. Stąd te wszystkie środki ostrożności. I co? Mam dostać mandat za brak kagańca? No sorry dla mnie to jest śmieszne. Mój pies w kagańcu się męczy, traci polowe radości ze spaceru bo zajmuje sie wtedy wyłąćznie próbami zdjęcia tego kagańca. Kaganiec zakładam mu tylko w autobusie (wyłącznie ze względu na ewentualne obawy innych ludzi no i żeby nie szczekał).