Cruk
Members-
Posts
9 -
Joined
-
Last visited
Cruk's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
no, tez metoda.. tyle ze moje pierwej sie zacznie bawic niz zechce ujadaczowi futro z czegokolwiek urwac.. choc szczerze mowiac odczuwam wewnetrzny dyskomfort, gdy pies-spolecznie-powszechnie-uznany-za-morderce-i-agresora daje dyla na paluszkach z uszkami w tyl-na-przod postawionymi - dobra wersja dla prasy -oddala sie niespiesznie w przeciwnym kierunku - od jazgoczacego ze uszy bola pryszcza.. moja sucz nie przejawia oznak tchorzostwa wobec innych stworzen, jest zrownowazonym i socjalizowanym psem, nosic 26 kg bulla nie bede, szczegolnie zem w 6 miesiacu ciazy :-)) raz tylko wywijalam bullem na wysokosci glowy, jak sie na nas "pod smietnikiem" zasadzily dwie skundlone AST, wychodzace notorycznie bez smyczy - z takim wlascicielem sobie kurcze poradz... a te dwie cholery sa straszne i atakuja ludzi (pogryzly mnie i moja siostre ktora wpadla w gosci, w podobnej sytuacji - gdy mijasz psa w bramie ten laduje Ci na wysokosci twarzy z zebami na tym czym sie zaslonisz, w naszym przypadku byla to reka. Nadal te wariatki chodza bez kaganca, dzieki bogu na smyczy)
-
jakbyscie sie w mniejszym czy wiekszym gronie spotykali w Wfce, to ja chetnie sie dolacze, jak tylko trafie w odpowiednim czasie na ogloszenie w necie ;-) na forum.. z naszym barbarzynca mieszkamy w okolicy Filtrow pardone za prywate, ale generalnie duzo o naszej Pocieszce Ryjowej - mozna sie dowiedziec na naszym blogu ([url]www.wscieklizna-macicy.blog.pl[/url]) nazwa krwiozercza, ale tresc milsza :-)
-
w najblizszej okolicy naszej sa takie 3, w tym dwa chodza bez smyczy, a jeden na lince rozwijanej, babcia sprzetu nie opanowala, wiec generalnie mozna zalozyc, ze tak jakby bez smyczy chodzi.. najbardziej nienawidze jednego pryszcza, ktory leci kilometr by mojej Gieni obszczekac tyl, szczegolnie gdy ona - jak kazdy wrazliwy bull - miejsce na zrobienie - kupeczki - wybiera bardzo dokladnie i niebiosom rano dziekuje ze wlasnie sie zdecydowala zrobic ja tu (zawsze jest wybrzydzanie - z tej strony nie, bo wieje, tu nie bo za mokro, tam nie bo mnie widac, tu nie, bo brzydko pachnie, moze tu, ale nie bo nie widze co sie dzieje). A ta cholera w takim momencie leci i ujada jak moj pies robi kupe za przeproszeniem, a za chwile slychac dziadka -VIOOOOLAAAAA nieee wooooolnooo...
-
jej! czyj jest bull/bullinka z kropka nad ogonem?!?!? mam prawie identyczna sunie! rowniez ma krope, tyle, ze blizej podstawy ogona! ale tylko prawe ucho ciemne :-)))) a juz myslalam, ze mojego ryja na katmandu bym mogla od innych odroznic :-)))
-
mysmy mieli dosc "zabawna" sytuacje nawet kiedys, gdy w sloneczne, cieple, leniwe, niedzielne przedpoludnie szlysmy z psunia na spacer, wyjatkowo szla bez smyczy, bo chcialam z nia pocwiczyc komendy "bez smyczy. Dzielnica willowa, waskie, nieuczeszczane uliczki. Ale pech chcial, ze wychodzimy za zakretu a tam.. patrol policji i dwie panie z jednej z willi, jakas interwencja. Sunia oczywiscie z ogonem w wiatrak podeszla do pan, glebnela na plecy, biustem do gory, panie zachwycone, a policjanci mniej. Jeden z nich tknal mnie palcem - to pani pies? Odparlam ze tak. Czy pani wie JAKI to pies? Musialam zrobic glupia mine bo sprecyzowal - NO AGRESYWNY.. spojrzalam na sunie rozanielona u stop pan, lezaca wciaz na plecach i merdajace ja po cycach panie.. i z powrotem spojrzalam na policjanta.. W miejscach publicznych pies powinien byc prowadzony na smyczy i w kagancu. a ten pies? - znow mnie tknal policjant .. - no ten pies prowadzi sie zle - glupio wypalilam, panie zachichotaly, tym razem policjant zrobil glupia mine. Oczywiscie zaraz dodal, ze wszystkie psy z listy niebezpiecznych maja byc w kagancu i na smyczy. W tym momencie to ja sie zirytowalam, bo nie lubie nadal jak mi ktos mowi, ze moj bull to "k*wa pit bull, i to ten najgorszy drzewny (zaslyszany komentarz "dresikow")". Zapytalam pana policjanta czy wie co to za rasa. Zasepil sie biedaczek i po dlugim namysle stwierdzil, ze nooo..pit bull. Tu nastapil ryzykowny, aczkolwiek wyczerpujacy wyklad, po czym z urazona mina podeszlam do wijacego sie w rozkoszy ryja, przeprosilam panie. ze musze im maskotke zabrac, ale ze panowie sie boja o bezpieczenstwo publiczne, panie znow zachichotaly a policjanci zostali z glupimi minami... Niestety w przypadku gdy moja sasiadka z podworka prowadza dwa skundlone suki ast "bez smyczy", a po ostatnich awanturach - na smyczy, ale to one ja prowadza, gdy suki rzucaja sie na ludzi, w tym pogryzly mnie oraz moja siostre - mijalam je w bramie nie zwracajac uwagi gdy jedna z nich po prostu wyladowala mi na wysokosci twarzy i dziabnela w reke, do tej pory mam blizne - poza przeprosinami - nic to nie dalo. Suki nadal chodza z pania na spacer bez kaganca. PS. wiwa - w czerwcu powieksza nam sie rodzinka :-) czekamy na dzidzie, znaki porozumiewawcze od lekarzy sugeruja chlopca ;-) sunie staramy sie juz przystosowywac - na jesieni zaliczalysmy kolejne szkolenie na PT (of koz ona nadal sprawdza czy ustalenia sprzed 5 minut nadal obowiazuja i blaznuje), ale latwiej ja (jak nie ma chlapy na choniku) prowadzic przy nodze (chociaz rowna w pionie - skaczac bulles rulez) no i delikatniej schodzi ze mna ze schodow - wiadomo ze bull musi zminimalizowac czas przebywania w niebezpiecznej dla zdrowia pozycji - glowa w dol. Mamy wiec opracowany pewien system ratalny schodzenia po schodach, by mnie nie szarpnela jak nie wyhamuje na polpietrze ;-)) mam ogromna prosbe, jak bedziecie organizowac zlot bullkow, wyslij mi sms -tel sa te same, bo ja czasem nie mam sily jeszcze w domu kompa odpalac i zczytywac zaleglosci pat.
-
W Lodzi od dzis (?) zapowiedziano bezwgledne tepienie osob wyprowadzajacych psy - duze i agresywne - na smyczy lecz bez kaganca (inf. z PR III). W jaki sposob - mandatami minimum 200 zl. Jak powiedzial burmistrz - zanim jakis bullterrier rzuci sie na dziecko i odgryzie mu reke..tiaaaaa U mnie w okolicy (Wwa) straz miejska na razie upomina. Mi nigdy nie zwrocono uwagi, moja sunia (bull) chodzi zawsze na smyczy, ale nigdy w zyciu (poza momentami jazdy metrem czy innym srodkiem publicznego transportu) nie miala na ryju kaganca, zreszta to byl prowizoryczny "kaganiec", opaska w zasadzie nie kaganiec... Proba zalozenia psu "kaganca" by przejsc kilka metrow do owego srodka transportu, konczy sie ciagnieciem za soba bulla, ktory chowa ryj w okolice biustu. Jakim cudem mozna - tak na przyszlosc ewentualna - doroslego bullterriera, ktory w zyciu nie mial na mordzie prawdziwego kaganca poza kilkuminutowymi "akcjami" - przystosowac do kaganca (pomijam fakt, ze w zyciu widzialam tylko 1 bulla w kagancu, a troche ich widzialam). szkoda tylko, ze te wszystkie male, wredne i zawalowe szczekaczki wychodzace bez smyczy z babciami, ktore rzucaja sie na wszystko co od nich wieksze z zebami i ujadaniem (a za nim slychac mdle - vioooolaaaaa nie wolno straszyc pani) nikt w kaganiec nie ubierze, bo babcia by "globusa" dostala na rekach strazy miejskiej..
-
tych na rolkach to fajnie sie goni, choc zwykle sie da odwolac, nie popusci za to rowerzystom (swojego czasu biegala ze mna przy rowerze) a nie daj boze dziecko na hulajnodze, wtedy moze zlapac za nogawke..a przypadkiem i za cos jeszcze.. PS. w czerwcu rodzina sie nam powieksza, wiec specjalnie ja probuje dostosowac - juz stara sie ze mna (bull?!?!?) przy nodze schodzic, nie zlatywac ze schodow sciagajac, a czekac na szczycie az bede w polowie, a potem runac na dol - na luznej przez ten manewr smyczy etc. spodziewam sie jednak, ze bedzie idealnym koniem bojowym, swietnym materialem na malowanie wszelakimi narzedziami (biale tlo - idealne), kapitalnym wozem bojowym Boba Budowniczego, swietnym kompanem do zabaw w chowanego i "oddawaj-mi-moj-kocyk" i chociaz w to nie wierze, moze jej sie odechce malych dzieci i bedzie pies szukal cichego kata by sie przed nimi ukryc :evilbat:
-
ale sie usmialam czytajac Wasze wypowiedzi, wprawdzie sie prawie na forum nie udzielam, ale poczytowuwowuje ;-) mam prawie 3 letnia biala bullterrierke i staram sie z uporem (iscie bullowym) maniaczym "pracowac" nad jej zachowaniem, ale mimo iz w sumie 2 razy prawie ;-) skonczylysmy kurs PT (zawsze cos sie zwalilo, jak nie choroba moja to psa), za ChinyLudowe nie moge jej utemperowac z wybuchem entuzjazmu i radosci przy przywitaniach. jak to wyglada? o ile gosci w domu "stara" sie witac w miare stacjonarnie - tzn gdzies w okolicach okona jej kielkuje ze skakac to zdaje sie nie wolno bylo, a trzeba raczej na zadzie przysiasc, to w efekcie suka odstawia czacze w luznym przysiadzie, albo bezpardonowo - jak to sie tu ktos wyrazil, wali z banki :-D aha no i zdarza sie naszej niuni sikac albo ladowac cycem do gory, no.. w przypadku wlascicieli, pies po dluzszym niewidzianiu - a moze to byc po godzinie a i po tygodniu odstawia matrixa, przy wybuchu radosci potrafi z rozpedu odbic sie od kolan, brzucha, wywinac kozla w powietrzu, i wystrzelic w 2 strone, albo skakac z przednich nog na tylne, fikac, sadzic susy i osemki, opcjonalnie da sie uspokoic przez glebniecie na ziemie i mizianie po biuscie, ale wystarczy sie wyprostowac i psa sie ma znow na rekach na zewnatrz: wystarczy ze przechodzien sie na nia spojrzy, Gienia od razu dostaje "czaczy", macha ogonem, uszy na kark, pupa jej lata na wszystkie strony, a jak ktos sie nie-daj-boze zatrzyma, to moze byc i sikanie i kladzenie sie i skakanie i susy - wszystko bo wita obcych jak najukochansza osobe dawno nie widziana dzieci uwielbia, ubostwia, kocha i ... mam z tym problem, bo w parku gdzie sa dzieci spuscic jej nie moge, bo kiedys pognala mi w sam srodek piaskownicy, ja za nia, dzieci sie ucieszyly, pies piszczal, one piszczaly, matki pomdlaly, na moje i jej szczescie glebnela na lopatkach i dzieci nie uszkodzila swa masa, ale najchetniej dzieci sie lize, chociaz stara sie Malenka przy nich polozyc. Byl jednak i przypadek gdzie tak sie zakochala w chlopcu, ze poleciala za nim i skaczac...sciagnela mu majty (to bylo latem) no i..niestety podrapala mu plecy, byla awantura ze pies morderca... z lapania zebami - sporadycznie, z wielkiej milosci "iska", uwielbia wylizywac uszy i zaglebienie lokciowe, potrafi jednak uderzyc otwarta w usmiechu paszcza np. w reke w zabawie, a nakrecona jak faworek przez szalenstwa trudno sie uspokaja i potrafi ja poniesc i moze wowczas zlapac zazwyczaj za kurtke albo za kant spodni.. no kochana taka no :-)
-
no to smy z Gienia przegapily.. :-( w zasadzie to ostatnie weekendy mamy "wyjechane",a od najblizszego wtorku 2,5 tyg. wakacje ale ogromnie zaluje, ze nie moglysmy sie pojawic pod Ruskim... bywamy za to ponownie na szkoleniu, zaraz za gielda komputerowa przy Stodole. mam nadzieje ze szkolenie, rozpoczete te 2 lata temu, gdy Gieniek miala 4 miesiace (i nie skonczone), w tym roku skonczymy.. wiwa --> strasznie Cie przepraszam, ale ze wzgledu na ogrom pracy prawie nie ma mnie w necie, nagralam Ci sie na kom.