Rozpoczynając ten temat byłam pełna nadzieji i zapału. Przygowotałam Cyrylowi posiłki na kilka dni i wszystko do tej pory leży w zamrażalce.
Przez 2 dni było OK. Zjadał ze smakiem korpusy, skrzydełka, papkę trochę gorzej, ale też poszło. Na trzeci dzień jak dostał skrzydło to poparzył na mnie mętnymi ślepiami, prawie pokazał mi język, odwrócił się i odszedł. próbowała jeszcze parę razy i nic.
Cóż, dałam mu trochę suchego, potem ugotowałm dobre żarło. Suche idzie też kiepsko, musi w misce swoje przeleżeć. Gotowane lepiej, ale nie wiem czy mu to wystarczy.
Zastanawiam się czy jest wybredny, czy może odczekać, może się przekona do Barf-u.
Może ktoś też miał takie przejścia ze swoim psiną?