Jump to content
Dogomania

Fretka0`

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fretka0`

  1. Fretka0`

    Sląsk

    A może ktoś jest z Rudy Śląskiej ? ;)
  2. Mieszkam w Rudzie Śl ale do Ligoty mam niedaleko ;) Także chętnie wybrałabym się na wspolny spacer. Studiuje na Ligocie, ale nie bardzo znam się na terenach do spaceru z psem ;/
  3. Nasz dzień wygląda tak - rano spacer ok 20 minut, później mała zostaje sama na kilka godzin, po powrocie kolejny spacer - dłuższy, mniej wiecej co 2 dzień zabieram ją ze sobą samochodem do rodziny ( opiekuje się dziadkami), wieczorem znów spacer ok 20 minut. Tak więc właściwie od godziny 14 do końca dnia Rudzia jest ze mną. Spacer poranny i wieczorny to raczej spacery po osiedlu, popołudniami zabieram ją poza osiedle, gdzie może pobiegać bez smyczy. W domu staram poświęcać jej dużo czasu, trochę ją rozpieściłam. Lubie okazywać jej czułość, mogłabym nieustannie ją przytulać i całować- w domu jest zupełnie innym psem niż na spacerze. Uczę ją podstawowych komend, nauka idzie jej z łatwością. Dużo się też bawimy, wszędzie są jej porozszarpywane zabawki ;) Na dworze nie przepada za zabawą, gdy biega luzem, to woli wąchać wszystko naokoło niż biegać za zabawką czy patykiem. Uwielbia zabawy z innymi psami i nie wykazuje do nich agresji, niezależnie od rozmiarów i płci. Od kilku dni noszę, ze soba smakołyki i gdy tylko zbliża się jakaś osoba, a suczka ją zauważy od razu każe jej uśiąść i daje smakołyk. Na szczęście pokusa czegoś smacznego zwycięża. Jednak gdy tylko nie zdąrze wyjąć smakołyka, albo po prostu mi go zabraknie to w psa znów wstępuje diabeł.
  4. Witam, od 3 miesięcy jestem posiadaczką 3 letniej jamnikowatej suni. Rudzie przygarnęłam, z małego przytuliska na wsi. Ktoś ją oddał, bo podobno była agresywna, po za tym była w ciaży, wiec ludzie chcieli pozbyć się problemu. Opis jej ogłoszenia brzmiał - kochana, ULEGŁA, przyjazna.... Początkowo Rudzia bała się wszystkiego. Na spacerach bała się ludzi, autobusów itp. W domu bała się przedmiotów typu reklamówki. Koszmarem było też rozwieszanie prania - taaakie straszne pranie :/ Oprócz jej lęków, była wspaniałym, kochanym psem bez innych problemów. Typowy pies kanapowy, który całymi dniami chciał lezec z nami w łózku ;) Teraz po 3 miesiącach zauważyłam w niej drugie oblicze. Poczuła się już bardzo pewnie, wie, że jest przez nas kochana, że to jej dom. Każdy spacer jest jakąś masakrą. Jak tylko wyjdziemy z klatki to Rudzia obszczekuje każdego napotkanego mężczyzne. Oprócz szczekania, napina się i ciągnie w jego kierunku, chce podejść do nogawki - jeszcze nikogo nie ugryzła, ale nie mogę zagwarantowac, że nie chce tego zrobić. Jej futro staje dęba, uszy postawione do przodu. Dzieje się tak, jak tylko wyjdziemy z mieszkania. Jak na klatce spotkamy sąsiada to dopiero jest afera. \ Rudzia reaguje tak głównie na mężczyzn, ale także na rowerzystów i większe samochody. Obok kobiet i dzieci też nie przechodzi obojętnie, jednak nie szczeka na nich, ale napina się, ciągnie i podchodzi do nogawki. Przeczytałam o metodzie pozytywnej ale czy w moim przypadku ma ona sens ? Dodam, że Rudzia jest pojętnym psem, zna podstawowe komendy typu siad, leżeć, łapa i głos. W domu wykonuje je bez problemu, jednak poza nim trudno jej sie skupić, interesuje ją wszystko wokół. Jeżeli, ktoś może nam pomóc i doradzić to z góry bardzo dziękuje.
  5. Fretka0`

    Barf

    Tak, tylko że na inne mięso - np u rodziny, która poczęstowała ją gotowanym - suczka rzuciła się bez namysłu i jadła bardzo chętnie. Narazie będe dawać jej surowe, aż zapas w lodówce się skończy, jeśli do tego czasu dalej niechętnie będzie jesc, to chyba nie pozostanie mi nic innego jak zmiana diety.
  6. Fretka0`

    Barf

    Tak czytam o tym barfie to tu to tam i większość z was pisze, że wasze psiaki uwielbiają surowe mięso i chętnie jedzą. Mam od kilku dni w domu suczkę, wcześniej w przytulisku była na barfie z makaronem. Mała strasznie wybrzydza, próbowałam indyka z łososiem, wołowinę, kurczaka i żołądki wołowe. Pierwszego dnia nie miałam jeszcze mięcha, więc zaserwowałam jej puszkę i suche - prawie nie ruszyła, więc wybrałam się na zakupy, zapchałam zamrażarke a ta marudzi! Codziennie próbuję z innym rodzajem mięsa - zaczynam rano ( w przytulisku dostawała jeść właśnie rankiem) - po 15 minutach chowam miske. Następne podejście koło 15 i też nic. Zjada dopiero koło 21 i to z wielkim wyrzutem. Patrzy na mnie tymi swoimi ślepkami jakby chciała powiedzieć - co ty za świństwo mi dajesz ;/ Nie wiem czy robię dobrze, moze jej to faktycznie nie pasuje ? Moze powinnam przejść na gotowane ? Albo dodać coś co ją bardziej zachęci ?
×
×
  • Create New...