Z tego wynika, że czy pies musi mieć bilet, kaganiec i czy w ogóle pojedzie zależy wszystko od kierowcy... Ja z moją jamniczką miniaturową wsiadłyśmy dzisiaj w Gdyni do pks-u do Władysławowa. Trzymając psa na rękach pytam się kierowcy czy może pojechać. A kierowca wypala: "heh, ani kagańca, ani książeczki..." A ja mówię że książeczkę zdrowia psa mam ze sobą (bo zabrałam) a kagańca nie mam bo "nigdzie nie mogłam kupić takiego małego kagańca" :lol: (wiem że są ale musiałam tak powiedzieć żeby w ogóle pojechać... Ale i tak bym nie założyła w życiu mojej suni kagańca... :roll: no chyba że byłaby agresywna ale jeszcze na nikogo nawet nie zawarczała...). No i pokręcił trochę nosem ale pozwolił jechać, jednak musiałam zapłacić dopłatę za psa 1,80 zł. Widać rzaba miałaś szczęście że od Twojego psa wymagali biletu ani nawet kagańca. Widać wszystko zależy od kierowcy.
Za to co do PKP to też dziś jechałam z psem i teraz wprowadzili taki przepis że obojętnie gdzie się jedzie, za psa jest stała opłata w wysokości 4 zł. Myślę że to chyba lepiej niż 50% za osobowy- o wiele bardziej się opłaca to 4 zł jeżdżąc na dłuższych dystansach.