Jump to content
Dogomania

Hanas

Members
  • Posts

    40
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Location
    Poznań

Contact Methods

  • WWW
    http://

Hanas's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. slyszam i tam mi radzono, ze nalezy zareagowac - tj. powiedziec tak slysze kochanie, juz ide otworzyc,a ty dostajesz smakołyk. z tym ze trzeba pociwiczyc z domownikami. oni wychodza i dzwonia domofonem, ty juz w kuchni przyszykowany masz smakolyk. w momencie szczekania - wolasz ja i zajmujesz innymi komendami. chodzi o to aby pies wyrobil sobie nawyk lecenia do kuchni na dzwiek domofonu. mnie sie to nie udalo - bo nie cwiczylam, ale sa osoby ktore to skorygowały. wlasnie ta metoda.
  2. spryskiwacz działa. kartonik, ktory spyskałam tym specyfikiem - nie został pogryziony, a on kartoniki uwielbia rozszarpywac. czasopisma tez nietkniete. dzis ponownie spryskałam wszystko wokół. mam nadzieje ze bedzie teraz ok.
  3. "cieszy się jak do niej podchodzę, a czasem się skuli jakbym ją lała regularnie :( - to mnie przeraża i martwi, bo też bardzo delikatnie z nią muszę postępować, bo ona szybko wbija sobie do główki lęki, których potem trudno się pozbyć " no własnie, moj ma tak samo!!! "ja za te lęki i słabą psychikę obwiniam zbyt wczesne odłączenie szczeniaka od matki" no ja to juz w ogole nie wiem co sie działo z nim zanim ja go wziełam. moj mial 5 mc - i takze zastanawaim sie czy cały czas był z matką, czy był to pies, ktorego ktos oddawał - bo nie mogl sobie z nim poradzic. podejrzewam to 2 opcje. on był taki skołowany. czasem własnie wydaje mi sie ze cos mu sie przypomni i zaczyna sie bac, albo patrzec na swoje odbicie. to tez dla mnie jest dziwne. ehh. teraz mam wrazenie ze to wszystko moja wina, ze to ze sie stram i pisze posty o wskazówki to tez zle, ze wszysko nieumiejetnie robie, ze niegrzecznie odpowiadam - skoro tak mnie odebrano, ze mam te rady gdzies.... a przeciez wcale tak nie jest....
  4. nie to nie sa dwie mozliwosci ktore rozwazam. szukam innych - a moze chce usłyszec ze byc moze własnie on potrzebuje troche wiecej czasu i to gryzienie mu minie - albo jak z doswiadczenia ktos wie i moze to własnie przechodził - i powie "mnie wydaje sie ze to gryzienie samo z siebie nie minie i musisz podjac jakies radykalniejsze kroki". innymi slowy - szukam bodzca aby nie olac morgana i zostawic go w tym stanie. i teraz jakie te kroki maja byc. rozwazam ten spray gorzki w smaku. tzn juz go zastosowałam. ale mysle ze to tylko zwalczanie obajów - a ja chce go wyleczyc z problemu. Z wyciem jakos poszło i mysle ze i z tym dam rade - tylko moze o czyms nie wiem, moze powinnam wrocic do odwrazliwiania psa. a moze to tej klatki. sama nie wiem - i dlatego sie pytam - bo to na tym forum proponowano mi najrozniejsze rozwiazania w tym ten Anafranil lek przeciwlekowy. moj wet takze chce mu cos podac uspakajacego - a ja jestem daleka od tego. przedzej zacze ta walke z klatką niz leki. mysle o tym zeby zbudowac mu jakis kojec - czyli 3 scianki z jakies kratki i 4 ruchoma. pod pojeciem typowy pies rozumiem pies bez stanow lekowych takich jak moj czy Malwaszki. i nie odrzucam klatki na NIE - tylko mówie ze takie proby podejmowałam. Przeciez nie napisałam - klatka jest głupia i do dupy z taką radą. wiec spokojnie. moze i masz racje ze nieumiejestnie postepowałam z klatka - skoro sie denerwował. pomogla mi inna metoda, wiec odpusciałam klatke. i nie mam w nosie rad dogomaniaków. ani tym bardziej twoich.
  5. to jest spray - nawet nie pachnie. nie mam odwagi tego sprobowac - bo pewnei jest mocno gorzkie. popsikałam wszystkie czasopisma, kanape, dywan z 4 rogach, kosz na smieci i segregatory. zobaczymy jutro jak to bedzie. kazdy pies jest inny. morgan nie toleruje klatki jak zostaje sam. klatka byla duza./ ale on i tak denerował sie jak wychodziałam, chocaz klatke lubił, spał w niej, jadł, przebywał. klatka była przykryta kocem. on sie denerwował ze nie widział drzwi wejscowych. czy kazy pies ktory ciagnie na smyczy ma miec kolczatke? no chyba rozrozniasz typy i rozna problemy psów. przeciez pisze ze morgan jest nietypowy - ze tak mało ufa, ze trzeba delikatnie z nim - jest słaby psychicznie. miał nawet wstet do jedzenia przez to wycie. i inne cuda wyprawiał. teraz powoli jest ok, tylko to niszczenie musze opanowac - a bedzie dobrze. ja w niego wierze.
  6. tak. klatka juz była. wiem jak z nia postepowac. pies sie w niej denerwował jak wychodziłam. teraz ma pokój bez drzwi z widokiem na drzwi wejsciwe odgrodzone drewnianym płotkiem i to bardzo mu odpowiada. to jest stóżujacy pies i musie miec wszystko na oku. całe domostwo. wiec mam nadzieje ze kiedys bedzie spokojnie przesypiał ten czas. kupiłam srodek który ma zniechecic go do gryzienia roznych rzeczy gorzkim smakiem. mam nadzieje ze to pomoze.
  7. Nie wiem czy pamietacie problem Morgana - sznaucera białego miniature dostałam w wieku 5 mc. przez 1,5 miesiąca wył przeraźliwie, ale udało mi sie go z tego wyleczyć. byłam zadowolona - bo Mrgan chetnie sie zaczął bawić, był spokojny, wybiegany, pozostawał w domu sam do 8 h. zostawiałam mu właczone radio, otwarty balkon, i gryzaki - typu gotowana duza kośc cielęca, lub prasowana sztuczna, ucho, zabawke typu kong, lub co tam miałam na dany dzień przyszykowane. i było ok. Do czasu. Do czasu az pies nie zaczął wszystkiego gryźć. dywan, materac, swoja bude, kosz na smieci, czasopisma i segregatory z regału, pilot od tv, długopisy, karimate z za tapczanu, worek ziemi z balkonu. wymieniam to wszystko - bo przez 3 mc w ogole sie tym nie interesował i nie przypuszczałam ze ściagnie cos ze stołu, ze wytacha karimate zza kanapy, ze zabierze sie za worek ziemi do kwiatów, która stała na balkonie. teraz jest tak,ze codzienie coś zbroi. Juz wszystko pochowałam, został tylko dywan i kanapa oraz meble, Jego gryzaki typu kosci i inne piszczace zabawki sa w całosci - nie podchodzi do nich.sa nagle mało atrakcyjne dla niego. czyli problem z radzeniem sobie z emocjami wrócił i jak przestał wyc - poszło w agresje i niszczy moje rzeczy.Stosuję wszystkie metody ustawienia hierarchii w stadzie (pierwsza jem, sama spie - on w swojej budzie, pierwsza wychodze, schodze po schodach, itd [bzdurne metody ale na wszelki wypadek stosuje] ) wiec o dominacji mowy byc nie moze. jak jestem z nim kilka dni non stop, lub w week - pies jest fajny, grzzeczny, nic nie broi. i o dziwo - on wywala np. czasopisma zaraz po moim wyjsciu - 5 min.kiedys sie wróciłam do domu po 3 min - i wszystko było rozwalone. skarciłam go głosno - to poleciał do kuchni pod stól i sie obraził. i teraz jest taki niepewny - jak wracam z pracy to on włazi pod stół sam. tak na wszelki wypadek. Czyli mam nauczke - nie krzyczec na niego jak cos zbori, bo on momentalnie traci poczucie bezpieczenstwa. Zamyka sie w sobie i proces oswajania psa zaczyna sie na nowo. poswiecam mu duzo czasu. choc widze ze Morgan jest nietypowy i sie zachowuje jak takie dziecko wziete z domu dziecka - jeden gest i koniec wiezi zerwane i zaufanie stracone. wtedy nie przychodzi na wolanie, nie daje sie pogłaskac - obraza sie i boi. ten jego strach mnie przeraza. pisze to wszystko - bo byc moze ktos z was miał takiego trudnego psa i cos na ten temat wie...? teraz morgan ma 10 mc. od 5 mc u mnie. boje sie ze zawsze bede musiała tyle pracy wkładac aby te wiezi z Morganem były ok. wiec nie reaguję na na ewent. szkody porobione podczas mojej nieobecnosci. stram sie czule do niego mówic. duzo spacerowac, bawic itp. Ale czy on kiedys wyrosnie z tego gryzienia sam - czy mam sie zastanowic jednak nad lekami wspomagajacymi terapie? Miał ktos kiedys taki przypadek? tak mi zalezy na tym psie... Hanas
  8. a zastanawia mnie jeszcze dlaczego Morgan czasem nie przychodzi na moje wołania z kuchni. szykuję jakies smakołyki dla niego - zawołam go powiem "daj łape" i daje nagrode. potem mówie mu inna komende obojętnie jaką - chce go nauczyć czegos jeszcze oprócz siad i daj łape co juz umie. wiec daje mu komende leżeć - i smakołyk ciągne po podłodze - a on jak to widzi to ucieka do pokoju i juz nie chce przyjsc. Mowie mu np. waruj - a on ucieka , mówie mu cokolwiek typu "kwiatek" a on ucieka. Coś mi sie zdaje ze po prostu inna komenda niż siad i daj łape na niego tak działa... ale dlaczego? Ton głosu mam miły. kucam. nauczyłam go dawania łapy - co bardzo opornie mu szło, wiec głupi nie jest, wie o co chodzi. nawet troche aportowac umie. ale inna komenda - ucieka. dziwne...
  9. tak potwierdzam, siostra psa juz nie odwiedza i Morgan nadal jest cichutko, nie piszczy nie szczeka nie wyje. dziekuje wszystkim za wsparcie. i mam pytanie czy to normalne ze pies budzi sie o 3 lub 4 rano i buszuje cały czas az ja nie wstanę (6.00 czasem 5.30)? troche mnie to wkurza - bo chce pospac do tej 6.00. a on fruwa z zabawkami i dostaje głupawki jak ja to nazywam. chodzi spac ok 22.00, ja kłade sie ok 24.00. cały czas jest bardzo aktywny, w ciagu dnia także - a ma dopiero 7 mc.
  10. acha i morgan na początku kwalifikował sie wg mnie na "separation anxiety" i chciałam podac mu ten lek Clomipramine hydrochloride (Anafranil) ale na całe szczęście, doszłam do wniosku ze postępy Morgana nie wskazują na tę chorobę i nie pomyliłam się, choć byłam bardzo wystraszona i przejęta jego wyciem i bałam sie ze bede musiała go wydać komus.... zla jestem tylko na sasiadke co mówila ze pies jej nie przeszkadza, a jednoczesnie karteczke anonimową napisała o uciszenie psa...( Po takiej anonimowej kartce pytałam wszystkich sasiadów o zachowanie psa i nawet każdemu wreczyłam pisemne przeprosiny, i dobrze ze Morgan gdzieś ok tygodnia po tym sie uspokoił, bo nie wiem jak bym sie czuła wiedząc ze oni tam mnie psioczą nadal...) Mysle sobie, ze ta sasiadka nie miała odwagi mi powiedziec wprost ze jej to przeszkadza, ale było minęło. Oby innym problemów nie było z nia... Morgan jest u mnie równe 2 mc i 1,5mc zajęło nam uporanie sie z problemem. Pozdrawiam wszystkich
  11. tylko jak mi zeżarł wazny dokument klienta (bo troche wystawał z segregatora) to miałam niezły zgryz... dyskietek nie zostawiam w stacji dysków - bo sam sobie wyciąga. owczą skóre - musze wyrzucić, bo obgryziona i oskalpowana jest nieziemsko... dlaczego nie siega po swoje gryzaki? myslę ze gotowana kość sprawia mu dużą radośc bo az raz ją wyśwignął przez balkon i leżała na trawniku (nie mam pojęcia jak on ją musiał podrzucić aby wypadła) teraz przed wyjsciem mówie mu "zobacz co dla ciebie mam" i z ta koscia wedruje na balkon i on sie cieszy jak osiołek a ja wtedy wychodze i on nawet tego nie słyszy...
  12. wszystkie metody opisałam przy okazji siegania juz po leki - na Weterynarii - gdzie temat brzmiał "Anafranil - lek dla psa?" lub jakos podobnie. przeszłam: jedzenie w celu odwrócenia uwagi od mojego wychodzenia; ćwiczenia odwrażliwiania 1.2.3.5.10 min wychodzenia na klatkę schodową i nie witania sie z nim jak wracałam; i klatke; i inne metody(hierarchia stada-co gówno dała), ale wybrałam ostatecznie: nie witanie sie z psem po kazdym powrocie przez 3-5min,chociaż on na mnie skacze i szczeka i gryzie - jak sie uspokaja - wtedy mówię "no chodź do mnie". mysle ze ciwczenia wejsc i wysc dały efekt. oraz 1,5h rano w parku z innym psem, który go wymęczył na maxa. zostawiam radio włączone, daje kosc do obgryzania na balkonie, kupiłam bude z materiału, w której ma spać(ale czy spi jak mnie nie ma?nie wiem).oddzieliłam płotkiem pokój od korytarza (pokój nie ma drzwi - pies drapał w drzwi wejsciowe i nasłuchiwał kazdego kroku). i chyba pokazałam mu ze czyjes wyjscie to nic strasznego.Chłopak wychodził ode mnie i gasił światła i zakluczał drzwi, a ja zasypiałam i on z czasem przestał sie tym ekscytować.kładł sie pod moim łóżkiem, nie odprowadzał go nawet do drzwi. teraz jak wychodze też siedzi na balkonie, a nie pod drzwiami. Ale z nudów gryzie np. owczą skórę - użarł chyba 1/4, rozszarpał segregator z fakturami, zażarł dyskietkę wystającą z komputera, gąbke ze swojej budy (teraz spi na takiej poszarpanej) i inne papiery co go kusiły. ma gryzaki, kosci prasowene, buciki do gryzienia - ale papier mu smakuje i owieczka....
  13. Wszystkich zainteresowanych informuje, że Morgan definitywnie przestał wyć. Obeszło się bez leków i innych drastycznych metod. pozdrawiam.pa hanas
  14. Musz sie pochwalic. Morgan wczoraj cały dzień był cichutko. pytałam sasiadki - mówiła ze jak makiem zasiał. Myslała ze mnie nie ma... fakt ze siostra jest teraz z nim juz od 14.00, a nie tak jak ja wracałam dopiero o 16.00, ale to i tak super wiadomosc, bo po weekendzie zawsze było fatalnie. mam nadzieje ze i dzis tak bedzie i przez cały tydzień. TAK sie ciesze ze obeszło sie bez leków. w ogóle pies jest usmiechniety i wesoły, biega na spacerze, juz nie potrzebuje mojego wsparcia... nie musze go wołac, sam pilnuje w kótra strone idziemy. Nareszcie..... Pozdrawiam wszystkich i zycze innym takich małych sukcesów jak moje...
  15. no to zapomniałam dodac ze próby z klatką także juz były, ale zrezygnowałam, bo nie chciał jej zaakceptowac, wolał włazić za kanape... dlatego zdecydowałam sie kupic mu bude miękka z materiału i gąbki i tam sobie czasem śpi, jednak ma ja od tygonia i jak mu gorąco to woli i tak balkon. wiec z czasem buda bedzie dla niego tym miejscem, jednak w tej chwili jeszcze nie. a problem jest w tym, ze on nie zasypia. jest cały czas aktywny - patrzy przez balkon na swiat, gryzie kosc, albo siedzi i patrzy w sufit, na drzwi, na okno. jak mu zamkne balkon - to wyje cały czas... rano chce go tak zmeczyc zepy padł i zasnąl, ale jemu to ciagle mało. musiałabym wziasc rower i go zmeczyc, ale sie boje przeforsowac, to takie małe jeszcze... musze cos wykombinowac... ma taka mini kanape, z kótrej wszystko widzi - i tam najchetniej włazi, a co robi jak mnie nie ma to nie mam pojecia, ale sasiedzi mówią ze buszuje, bo łychac pazurki na parkiecie i widac na balkonie...
×
×
  • Create New...