Nas znajoma skontaktowała ze swoim znajomym, który działa w ZK. On natomiast skontaktował nas z dobrą (wg niego i jak się okazało później wg nas) hodowlą i tak trafił do nas Max. Zależało nam, żeby był to pies zdrowy i z pewnej hodowli, chociaż z założenia wiedzieliśmy, że wystawy odpadają (hodowca jest trochę na nas zły, że nie jeździmy). No i był to super trafiony wybór.