Jump to content
Dogomania

Borut

Members
  • Posts

    9
  • Joined

  • Last visited

Borut's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

29

Reputation

  1. [quote name='epe']Może Benowi nie spodobała się Borut i Ayame? I tylko na nie miał taką reakcję, skoro do tej pory do ludzi był OK? Ja swojemu psu wierzę, jeśli chodzi o ludzi - wierzę w jego intuicję;)[/QUOTE] ????? acha...to ja Ci mogę tylko epe wspólczuc,że masz tak mało zaufania do siebie,że psem się podpierasz ;) Ben jest w nowym domu, życze nowemu opiekunowi dużo cierpliwości i wytrwałości, bo będzie Mu potrzebna,a Benowi,żeby jak najszybciej zrozumiał,że ludzie to niekoniecznie jego wrogowie. Powodzenia Ben !
  2. Doda, przestań już może pluć na Beatę? wykonała kawał dobrej roboty. Aga-ta, sorry, nie domonizuję i nie robię z Bena killera- mordercy. Jeśli ktokolwiek tak odebrał mój post, to przepraszam. Aga-ta sytuacje, które opisałaś, gdzie Ben był o obcych miejscach i wśród obcych ludzi, to oczywiste,że pies zachował się inaczej. Pies, który będzie się trząsl z nerwów w obcym miejscu, na swoim terenie może być mega odważny ( to nie było o Benie). Ben hotel zaczął traktować jak swoje terytorium i jego zachowanie było inne. Przyjechałaś Ty i kolezanka, było pełno emocji - Ben wolał się nie wychylać i nie ryzykować. Chodzi mi jedynie o to,że jesli pan Maciej nie ma doswiadczenia,a nie zrobi nic w kierunku zdobycia go,a ubezpieczy się tym,że Ben na poczatku będzie się super zachowywał, może przeoczyć moment, kiedy Ben poczuje się pewnie. A jesli na dodatek mało wie o przezyciach Bena wzrasta prawdopodobieństwo wystapienia nieszczęścia.Przypadków, gdzie ludzie brali psy,a potem te psy wracały do schronów z łatką agresywny jest mnóstwo. W wielu przypadkach nie nakrelsono prawidlowego obrazu psa, lub oddawano psa z problemem w ręce ludzi, którzy nie mieli pojęcia jak postępować z takimi psami. Nie zniechęcam pana Macieja, chciałabym tylko,żeby się dogadali i żyli długo i szczęśliwie,ale jesli pan Maciej nie będzie tego wszystkiego świadomy, nie będzie wiedzaił jak sobie radzić, to co wtedy? Jełsi nowy opiekun wie o przeszlości Bena nie upiększanej, wie,że czeka Go dluga i ciężka praca i wie jak tą prace wykonać to jak najbardziej jest ok.Był kiedyś przypadek pewnego psa, który był agresewny. Przyszedl do schronu ktoś, powiedział,że umie sobie radzić z takimi psami i psa dostał. Pies wrócił po kilkunastu dniach, bo jak się oswoil z nowym otoczeniem - ugryzł. Finał histori jest taki,ze cudem uratowano go od eutanazji. Nie straszę, stwierdzam fakty. Szkoda,że traktujesz to wszystko jak demonizowanie, ale dlaczego ja miałabym chcieć zaszkodzic Benowi, czy straszyć p. Macieja? po co? Jaki niby w tym mój cel? Już pisałam - powtórzę raz jeszcze -niech się Im żyje dlugo i szczęśliwie razem :) Najlepiej by było jakby faktycznie skorzystał z tego programu :)
  3. Aga-ta ja z całych sił trzymam kciuki za tą parę i za to by Benowi się udalo. Nie oskarżam Cie,daleka jestem od tego, mam tylko nadzieję,że ta decyzja była w pelni i do końca przemyślana z wszystkimi za i przeciw i że pan Maciej skorzysta z programu dla dobra swojego i Bena. Bo jeśli wydarzy się nieszczęście to zaplaci za to Ben. Mam nadziję,że pan Maciej został powiadominy o problemach Bena i jest na to przygotowany i wie jak ma reagować. Bo blok ( ciasne przestrzenie) pies z problemem i niedoświadczony opiekun - nie ma bata, wczesniej czy póxniej dojdzie do nieszczęscia. A nie wierzę,że pies ,który jeszcze niedawno warczal na mnie, bo za blisko stalam Beaty, zmienil się nagle w aniołka, który kocha wszystko i wszystkich. Jestem realistką i tyle. Ten pies nie nadawał się jeszcze do adopcji.Jaki Ben ma problem? Za mało go znam,żeby sobie dac głowę za to uciąć,ale Ben jest agresywny z lękliwości. A to jest bardzo groźne i trudne do "wyleczenia". Ale trzymam za nich mocna kciuki :)
  4. Nie jestem żadnym specem, więc niektórzy mogą mi to zarzucić. Czytałam wątek Bena i z euforią i oklaskami to ja bym się wstrzymała jednak na kilka tygodni. Pies w nowym miejscu będzie okazywał uległość, bo tego miejsca, ludzi nie zna, więc się boi i poznaje panujące tam zasady i u klady. Jest to zupelnie naturalne. W momencie jak poczuje się pewnie mogą pojawic się problemy. jeśli ten pan Maciej nie ma odpowiedniego doswiadczenia, problemy te mogą być katastrofalne w skutkach dla Benego. Mam nadzieję,że jednak nie. Widziałam już zbyt wiele takiej beztroski ludzkiej,żeby do takich spraw podchodzić ze zbyt wielkim optymizmem. Mnie przeraża jednak fakt, że pies , który nie był stabilny psychicznie został oddany do adopcji. Ben de facto nie nadawał się jeszcze do adopcji. Mam tylko nadzieję,że moje obawy się nie spełnią. Życzę Benowi naprawdę super , spokojnego i pełnego milości i wzajemnego zrozumienia życia! Powodzenia piesku!
  5. Ayame, ja nie doszukuję się u Bena terytorializmu itd. i z nie wyszkoleniem nie ma to nic wspólnego. Byłam i widziałam, Ben to kłębek stresu i gryzie ze strachu. Większość psów ,które trafiają do uśpienia z powodu agresji, gryzą ze strachu. Mało jest faktycznie tak dominujących psów, które gryzą, bo chcą wszystkich zdominować. Mylicie pojęcia szkoleniowców. Dobry szkoleniowiec uczy nakierunkowywyać psa na czlowieka, pokazuje,że takie zachowanie jest niekorzystne,że lepiej tak, bo z tego będzie więcej korzyści. Szkolenie psa to nie tylko siad, leżec itd., to przedewszystkim współpraca na lini człowiek - pies, pokzaznie psu,że pewne zachowania są korzystne ,inne mniej. Ben się już nauczył,że warcząc i gryząc dostaje to co dla niego lepsze. Teraz ,wykorzystując zaufanie jakie ma do betkak nalezałoby stopniowo zmieniać jego zachowanie, pokazując mu,że warczenie i gryzienie jest zle,że lepsze, korzystniejsze jest dla niego brak agresji,że może zaufać swojemu człowiekowi, bo to człowiek ustala zasady,a zdecydowanie lepsze dla niego, psa jest przestrzeganie tych zasad, bo to człowiek jest od zapewnienia mu bezpieczeństwa. Ben się stresuje, bo okoliczności narzuciły na niego taką rolę i nie potrafi się odnaleźźć w innej, bo nigdy nie miał okazji,żeby inaczej się zachowywać. On tego nie wie. I teraz tu widzę role albo dobrego szkoleniowca,albo ewentualnie dobrego behawiorysty. Ayame, ten pies nie wie,że może być inaczej,że wcale nie musi się stresować. Trzeba mu to tylko i aż pokazać.
  6. [quote name='ana666']sprawdz sobie definicje słów szkoleniowiec i behawiorysta bo to dwie różne profesje[/QUOTE] ???? Masz problem z czytaniem ze zrozumieniem? Chyba wyraźnie z moich postów wynika,że nie uważam tego za te same profesje? I wręcz napisałam,że ufam dobrym szkoleniowcom,a nie ufam behawiorystom. Nie bardzo wiem jak można to wyraźniej rozgraniczyć. Dzieckiem nie jesteś, więc jak dziecku tłumaczyć nie będę.
  7. [quote name='ana666']ja nie pisalam ze z diabła zmieni sie w aniołka po kastracji i kastracja rozwiaze wszystkie problemy. Kastracja to pierwszy kok dla mnie, jesli pies nie jest reproduktorem. Borut witamy na forum, czyli rozumiem wyrażasz chęć pomocy i dołozysz sie na behawiorywstę bo szkoleniowiec, ktorego zaproponowaleś/aś raczej malo pomoże, jedynie co to nauczy go siadać i turlać sie na komendę[/QUOTE] Dzięki za powitanie. Odnosnie szkoleniowców - albo nigdy nie szkoliłaś psa, a tu nie mowię o siad, lezeć itd., albo trafilaś na fatalnych szkoleniowców. Osobiście od ponad roku szkolę swojego psa do IPO i po drodze chcemy pozdawać parę róznych innych rzeczy,a mam psa, który do łagodnych nie należy i Twoja opinia o szkoleniowcach jest błędna. O dobrych szkoleniowcach. Znam kilka przypadków psów,które miały być uspane z powodu agresji,a teraz są zupełnie normalnymi psami. Po pobycie u szkoleniowców, takich,którzy mają faktyczną wiedzę na temat psychiki psów. Takiej wiedzy nie zdobywa się w przeciągu kilku miesięcy,a na reputację pracuje się conajmniej kilka lat.Natomiast behawiorystą mozna zostać po ukończeniu kursu, co nie daje faktycznej i praktycznej wiedzy na temat psychiki psa. Ja behawiorystom nie ufam,ale oczywiście w miarę mozliwości dołożę się pod warunkiem,że będzie to behawiorysta z prawdziwego zadarzenia, sprawdzony i polecony, mający na swoim koncie co najmniej kilkadziesiąt sukcesów w socializacji psów.
  8. Kastracja psa nie jest rozwiązaniem jego problemów. Po pierwsze "wyciszenie" psa nastąpi dopiero po kilku miesiącach,a po drugie znane są przypadki i to dużo,że po kilku latach po kastracji, poziom hormonów się wyrowna i pies znów zacznie okazywać agresję. A agresja Bena jest utrwalona, kastracja tego nie zmieni, bo Ben się już przekonał,że takie jego zachowanie przynosi mu korzyści i jest dla niego dobre. Tu najpierw trzebaby znależć konkretną przyczynę tego zachowania, a potem ją zmienić, pokazać mu,że inne zachowanie przyniesie mu więcej korzyści. Sztuka korekt i nagród w takim przypadku jest trudną sztuką i powinnien się nią zająć doświadczony szkoleniowiec, taki, który już mial doświadczenia z takimi psami. Nie mysleliście o zorganizowaniu bazarku, zbiórki,żeby móc oplacić choć kilka lekcji, tak,żeby Betkak wiedziała co ma robić konkretnie w danych sytuacji? Bo jeśli się tego nie zmieni, te zachowania Ben będzie coraz bardziej utrwalał i coraz ciężej będzie je zmienić i nigdy nie będzie się nadawał do adopcji. Wylewanie żalów i oskarżanie betkak nie jest rozwiązaniem żadnych problemów Bena. Z wątku psa wynika,że sytuacja była taka,że natychmiast musiał mieć nowe, odizolowane od innych psów miejsce i takie dostał. betkak zdobyła zaufanie psa,a to dużo, bardzo dużo. Teraz należaloby popracować nad zmianą zachowania psa,a to jest naprawdę trudne i nie każdy sobie może z takim problemem poradzić.Może zamiast wylewać żale czas pomyleć nad konkretnymi rozwiązaniami, psu czas nie sprzyja.
  9. Czytam i nadziwić się nie mogę. Pies ma poważny problem i potrzebuje konkretnej pomocy. Pomocy, która nie będzie polegała tylko i wyłącznie na dobrych radach udzielanych tu,ale konkretnie w rzeczywistości. Z całym szacunkiem dla wszystkich osób,które radzą tu jak można ewentualnie pomóc Benowi, takie porady są mało konstruktywne. Dlaczego? Ponieważ wyproawdzając psa, zderzając go z nową rzeczywistością, na miejscu powinnien być fachowiec, który w danym momencie, wręcz w danej sekundzie,albo sam zadziała,albo poradzi NATYCHMIAST co powinno się zrobić. Rada udzielona po fakcie to jak przysłowiowa musztarda po obiedzie. Wystarczy jeden raz, a pies się uczy. Dla mnie te wszystkie gromy na Betkak, to jakaś paranoja. Robi dziewczyna co może,ale zamiast konrektów dostaje pretensje. Zamiast pyskować, to może konkrety? Zrzutka na kogoś kto ma doświadczenie z takim psami,żeby popracował konkretnie z tym psem? I nauczył Betkak co ma robić w KONKRETNYCH sytuacjach? Ja w przeciwieństwie do niektórych osób byłam i widziałam Bena. Ten pies to jeden wielki stres. I faktycznie było tak jak opisała Betkak, w sumie nagle i teoretycznie bez powodu zaczął na mnie warczeć ( to ja jestem tą panią z fundacji hovków - tu jestem zupełnie prywatnie ) I dlatego zakupiłam Benowi tą obróżkę i syropki, bo mam nadziję,że choć odrobinę mu pomogą się rozluźnić. To nie miało być panaceum na jego wszystkie kłopoty, tylko pomoc. Nawet jeśli nie zadziało, to i tak uważam,że było warto sprobować. Zamiast pyskować, zróbcie coś bardziej konkretnego - pomoc osoby, która wie, jak sobie radzić z takimi psami jest nieoceniona,ale rady pisane na odległość w takich przypadkach są mało warte. Taka rzeczywistość. I behawiorysta behawioriście nierówny.
×
×
  • Create New...