Dopiszę się i ja z moim Cygusiem. Cygi ma ok. 14 - 15 lat. Wzieliśmy go w marcu 2010 ze schroniska na Paluchu, mówiono, że ma ok. 12 - 13 lat. Kiedy byłam tam wolontariuszką często z nim wychodziłam. Obiecałam sobie, że jeśli nikt go nie weźmie trafi do mnie. I tak się własnie stało. Cyguś jest kochany, ma takie ściskające spojrzenie.
Niestety piętno schroniska zrobiło swoje, już w chwili gdy go brałam miał znaczne problemy z chodzeniem, troszkę mu się poprawiło, ale teraz w zimie biedaczek doznał porażenia 2 -3 dniowego , na szczęście cofnęło mu się to z pomocą lekarzy. Nie mniej jednak nie trzyma moczu, nie jest w stanie wylizać się , gdyż nie uniesie nogi , niedowład. Tak więc zastanawiam się nad tą cienką granicą życia i śmierci, czy on jest szczęśliwy? Dodam, ze ma apetyt bardzo ładnie je, staramy się przygotowywać dla niego to co najlepsze. Ze względu jednak na pracę psiak jest w garażu , bo tam jest ciepło a na dworzu jest mu zimno. W domu nie możemy go trzymać ze względu na to, że jalk pisałam powyżej załatwia się pod siebie i jak gdzies chodzi również posikuje...
[IMG]http://img703.imageshack.us/img703/5908/dscn3962.jpg[/IMG]
[IMG]http://img191.imageshack.us/img191/8646/dscn3961s.jpg[/IMG]
[IMG]http://img703.imageshack.us/i/dscn3962.jpg/[/IMG]