Potrzebuję porady w sprawie kotek. Może ktoś znający głębiej temat może doradzić jak pogodzić ze sobą dwie zwaśnione strony.
A zatem.
Zuzka jest w moim domu czwarty dzień. Stosunki kotek są napięte. Zuzka zawłaszczyła sobie większość mieszkania, moje kolana, kanapę i główny pokój z łazienką. Mia (moja kotka) całkowicie się poddała i jedyne miejsce w jakim przebywa to kuchnia- większość czasu spędza na pralce, schodzi tylko na jedzenie i do kuwety. Nie ma dostępu do drapaka, zabawek i parapetów w pokoju. Od wczoraj wieczór miauczy w tej kuchni żałośnie, aż kroi mi się serce. Każda próba wprowadzenia Mii blisko Zuzki kończy się agresją ze strony tej drugiej. Owszem jadły w jednym pomieszczeniu, ale odwrócone do siebie tyłem. W wymianie ciosów są po równo- Zuzka zarobiła łapą kiedy zaczęła wyjadać z miski Mii, a Mia dostała kiedy byłam w pracy (ma małą rankę w wylocie ucha).
Zuzka źle reaguje też na przenoszony zapach. Kiedy jedną ręką głaskałam Mię i próbowałam potem pogłaskać Zuzkę zaczęła na mnie syczeć, mojego chłopaka zdzieliła łapą.
Czytałam o dokacaniu i problemach, które mogą wyniknąć kiedy chce się wprowadzić dorosłego kota do domu, w którym już jest kot młody (Mia ma rok). Zuzka jest przekochana i moim zdaniem świetnie by się nadawała do domu bez innych zwierząt, gdzie będzie miała właścicieli tylko dla siebie. W warunkach spokoju i ciszy większość czasu przesypia i staje się towarzyska (mija jej płochliwość- dzisiaj łasiła się do właściciela mieszkania, który przyszedł po czynsz) bawi się i śpiewa mruczanki po swojemu.
Dajemy sobie czas do piątku, żeby jeszcze sprawdzić czy możliwe jest porozumienie między kotkami. Poradźcie co z tym fantem począć- mam rozdarte serce, bo bardzo chciałabym ją adoptować, a z drugiej strony widzę jak męczy się mój kociak...